<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804</id><updated>2012-01-25T11:28:12.604+01:00</updated><category term='Igrzyska'/><category term='rudra vina'/><category term='Anna Hazare'/><category term='tolerancja'/><category term='mity'/><category term='zaki haider khan'/><category term='bodhgaya'/><category term='Agra'/><category term='Delhi'/><category term='Siri Fort'/><category term='taniec indyjski'/><category term='Damoh'/><category term='Irom Sharmila'/><category term='protest'/><category term='podróże'/><category term='nalanda'/><category term='diwali'/><category term='Karnataka'/><category term='Indie'/><category term='Dawal Malik'/><category term='Arundhati Roy'/><category term='strajk'/><category term='warsztaty'/><category term='Jaisalmer'/><category term='baśnie'/><category term='Tadż Mahal'/><category term='Ayodhya'/><category term='safari'/><category term='sport'/><category term='MP'/><category term='bihar'/><category term='rajgir'/><category term='aarthi'/><category term='festiwal'/><category term='taniec'/><category term='asad ali khan'/><category term='Hindusi'/><category term='chhau'/><category term='Rajasthan'/><category term='bharatanatyam'/><category term='arti'/><category term='Ramlila Maidan'/><category term='muzyka indyjska'/><category term='Taj Mahal'/><category term='Chennai'/><category term='Commonwealth Games'/><category term='Teatr Tańca Nataraja'/><category term='bajki polskie'/><category term='Nataraja'/><title type='text'>India News..., czyli jak poznać utalentowanego sprzedawcę kokosów..?</title><subtitle type='html'>...widzieliście kiedyś jak sprzedawca przecina na pół   zielony "pancerz" kokosa, by dostać się do życiodajnego, orzeźwiającego napoju? kto nie widział- dużo traci... a kto widział, z łatwością odpowie na postawione pytanie: utalentowanego sprzedawcę kokosów można poznać po tym, że zachował wszystkie palce...</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>125</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-8214980346105235415</id><published>2011-10-22T16:33:00.003+02:00</published><updated>2011-10-28T05:19:45.738+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bihar'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bodhgaya'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rajgir'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nalanda'/><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Az sie przerazilam….&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;28 sierpnia to bylo juz przeciez wieki temu. Kilka swiat za nami (wiele przed nami), kilka skandali politycznych za nami (wiele przed nami, oj wiele…), wakacje za nami (mam nadzieje, ze przed nami tez jeszcze wiele, w perspektywie). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie skandale polityczne? Lepiej nie gadac. Nie nadazam juz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie swieta? O tym mozna pogadac. Na ten przyklad Dussehra (dzis polskiej czcionki nie stosuje, wiec nazwy wszelakie podaje w formie zangielszczonej)- zwyciestwo “dobra nad zlem”, triumf boga Ramy nad demonem Rawana. Tego ostatniego- biedny, mnie tam zawsze jest go zal- dziesiecioglowego demona uosabiaja duzych (lub wiekszych niz duzych) rozmiarow kukly, ktore na koniec swietowania koncza swoj zywot w plomieniach, przy akompaniamencie fajerwerkow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za nami takze Durga Puja- swieto bogini tym razem (ktora to z kolei pokonala demona Mashishasure).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za nami tez Karva Chauth- swieto podobno kobiet (tak twierdza niektorzy), podobno mezczyzn (twierdza inni). Przywilej kobiet tego dnia: zachowuja post w intencji swych mezow. Oby zdrowi, silni i szczesliwi byli i oby wiodlo im sie w zyciu i w interesach! Przywilej mezczyzn tego dnia- pozwalaja swym zonom zachowac post:) Panie, starsze i mlodsze, tego dnia pieknie wygladaja, nie jedza, nie pija, maluja henna cudenka na dloniach, zakladaja najlepsze ciuchy. Jedna moja znajoma  wybrala sie nawet do spa na million zabiegow i masazy oraz do wizazystki na makijaz! Panie dostaja potem podobno prezenty… W sumie cala ta “draka” w intencji meza, ale prezenty, spa, masaze i makijaze- nasze, wiec ok. A i jeden dzien glodowki tez sie przyda. Dobry dla zdrowia- toksyny won z organizmu! Ja nie zostalam oczyszczona… Nie glodowalam, zjadlam wspaniale 3 posilki. A po kazdym deser! Co moj maz na to? Otoz nic, bo nawet nie wiedzial, ze sie posci. Jego strata. Nieznajomosc prawa szkodzi! Jak sie go nie zna to nie mozna go egzekwowac:) Czy moja niesubordynacja sprowadzi nieszczescie na pana i wladce? Pozyjemy, zobaczymy. Na razie malzonek miewa sie niezle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za nami oczywiscie Diwali, swieto swiatel. Szal przedswiatecznych zakupow, nieprzespana noc (sztuczne ognie, fajerwerki, duzo huku!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uff... to sie naswietowalismy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz wroce na chwile do tych wakacji co to juz tez za nami. Turystycznie- tym razem Bihar. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nalanda, ruiny wspanialego, jednego z pierwszych w historii uniwersytetu, zalozonego w 427 roku. Klasztor-Uniwersytet skupial studentow nie tylko z Indii, ale takze z Korei, Chin, Japonii, Tybetu, Indonezji i Turcji.Byl co prawda glownie osrodkiem buddyjskim, ale przyjmowal naukowcow, profesorow i studentow niezaleznie od ich wyznania czy pochodzenia. W campusie uniwersyteckim, dzis znajdujemy niestety ruiny swiatyn, sal lekcyjnych, sal do medytacji, ogromnej biblioteki, a takze akademika. Wszystko to miesci sie w oddalonym od glownych drog wielkim parku (na terenie uniwersytetu byly kiedys takze jeziora, ach...!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rajgir. Wjezdzamy kolejka linowa... Przede mna starsza pani, ktora na widok kolejki zaczela zarliwe modlitwy. Przezyla:) Ja tez:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bodhgaya. Miejsce w ktorym Siddharta Gautama zostal Budda.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego tak enigmatycznie? Otoz powyzsze, jakze piekne i malownicze opisy, mialy byc opatrzone rownie pieknymi i pewnie jeszcze bardziej malowniczymi zdjeciami. Jednakowoz, jak pewnie Szanowny Czytelnik zdolal zauwazyc, zdjec nie ma. Nie ma, bo ktorys z posrednikow w drodze zdjecia z folderu "Zdjecia z Biharu" na bloga, odmowil wspolpracy. Jak mu sie zachce znow pracowac- poleca i zdjecia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w Delhi chlodniej i chlodniej... Po Diwali zawsze chlodniej! Niedlugo zima, cieple koce, gorace herbaty z miodem i cytryna, gorace orzeszki sprzedawane na ulicy, lodowata woda w kranie, lodowata marmurowa podloga, mroz na zewnatrz, mroz w domu, ach... az sie nie moge doczekac...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-8214980346105235415?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/8214980346105235415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/10/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8214980346105235415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8214980346105235415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/10/pocztowki-z-indii.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-8897635921655513439</id><published>2011-08-28T13:36:00.002+02:00</published><updated>2011-08-28T13:45:33.430+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>Anna Hazare przerwal dzis o 10 rano swoj strajk glodowy. Rzad nie mial wyjscia i zgodzil sie na postawione przez Hazare warunki dotyczace antykorupcyjnej ustawy "Jan Lokpal".&lt;br /&gt;Swietowanie (moze jakby nie byla to niedziela, do dostalibysmy w Indiach dzien wolny od pracy, kto wie;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i teraz czekamy... Kolejny ruch (oby wlasciwy!) wykonac musza rzadzacy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-8897635921655513439?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/8897635921655513439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/08/pocztowki-z-indii_28.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8897635921655513439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8897635921655513439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/08/pocztowki-z-indii_28.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-9203231740128538728</id><published>2011-08-23T13:58:00.003+02:00</published><updated>2011-08-23T16:20:14.371+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Delhi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Arundhati Roy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Anna Hazare'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ramlila Maidan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='protest'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='strajk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Irom Sharmila'/><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Listy do redakcji- Anna po raz kolejny.&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekture porannej gazety rozpoczynam od protestu Hazare. Kolejne strony- Anna Hazare. Anna Hazare prawie do samego konca (wylaczajac trzy ostatnie strony, ktore traktuja o sporcie- to sie chyba nigdy nie zmieni, chocby nie wiem jakie wazne rzeczy dzialy sie w kraju lub za granica;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwazniej przygladam sie ostatnio, wsrod tych wszystkich wiadomosci, kolumnie "Listy do redakcji".Nietrudno zgadnac czego dotyczy od tygodnia 95% listow do redakcji gazet codziennych. Otoz: Hazare! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko proporcje "za i przeciw" zmieniaja sie troche. Jeszcze pare dni temu nie bylo ani jednego glosu czytelnikow "przeciw". Dzis juz zaczeli sie odzywac sceptycy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Arundhati Roy, znana indyjska pisarka (m.in."Bog rzeczy malych"), aktywistka, dzialaczka, napisala obszerny atykul, w ktorym nie zgadza sie z metodami, ktore stosuje Anna Hazare, twierdzi ze jego krucjate nakreca "agresywny nacjonalizm", pisze wreszcie ze Anna i jego najblizsi "wspolpracownicy" pozostaja slepi i glusi na inne problemy ludzi w Indiach, na inne dramaty "zwyklego czlowieka", a tylko skupiaja sie (i to w sposob niedopuszczalny) na korupcji na najwyzszym szczeblu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artykul Roy opublikowany wczoraj, rozpoczal nieco ostrzejsza debate spoleczna. &lt;br /&gt;Oczywiscie setki tysiecy popierajacych Hazare nadal go popieraja, w sumie nic sie nie zmienia, Anna nadal gloduje, a korupcja nadal "wielkim zlem jest"! &lt;br /&gt;Ale w "Listach do redakcji", ktore ostatnio namietnie czytam (interesujace jest jak zmieniaja sie glosy czytelnikow, albo tez jak redakcja selekcjonuje napisane do niej listy;)), rozpoczela sie dosc smiala wymiana zdan i twarde komentarze do wydarzen ostatnich dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z niektorymi nie sposob sie nie zgodzic, z innymi trudniej. Faktem jest, ze Anna Hazare domaga sie bardzo rygorystycznego prawa antykorupcyjnego. A to oznacza tez, ze "grupa starannie dobranych osob" bedzie miala- w duzym skrocie- prawo pozbawic wolnosci i majatku kazdego urzednika panstwowego (od premiera, przez parlamentarzyste do urzednikow nizszych ranga) jesli okaze sie, ze bierze on lub daje lapowki, lub ze ma z tym cokolwiek wspolnego. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Ludzie sa bezsilni I dlatego juz zli, zmeczeni, maja dosc, potrzebuja zmian I kogos kto ich zmobilizuje do dzialania I da jakas nadzieje na to, ze walka o zmiane systemu ma sens. Anna Hazare jest wlasnie takim “kims”, walczy ostro I nie ustepuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwolennicy: Tak!!! tylko takim twardym prawem jestesmy w stanie wyeliminowac korupcje z zycia publicznego.&lt;br /&gt;Sceptycy:   zaden czlowiek nie moze sam stanowic prawa  i szantazowac rzad w taki sposob. Anna staje sie powoli “dyktatorem”. Poza tym zycie zwyklego obywatela nie zmieni sie ani na jote jesli w wiezieniu  wyladuje za wziecie milionowej lapowki jakis parlamentarzysta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie tak… Korpucja na “najnizszym szczeblu”, w stylu: jak nie dasz w kopercie (albo i bez koperty, tez przejdzie) 100 rupii, to bedziesz czekac na przeniesienie papierka z  biurka jednego urzednika na biurko drugiego urzednika pol roku zamiast tydzien, nie zniknie, dopoki nie zmieni sie mentalnosc ludzka. A to chyba wymaga jakiejs potezniejszej niz strajk  pracy u podstaw… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faktem jest, ze od tygodnia media nie zwracaja uwagi na nic innego co dzieje sie w kraju (newsem numer jeden jest Anna i jego glodowka). Za to wlasnie, za te cala “szopke wokol Hazare I jego grupy” dostaje sie mediom mocno po uszach od Arundhati Roy.&lt;br /&gt;Ale tez coraz czesciej ludziom przypomina sie przy  tej okazji (przy okazji strajku Hazare) o innych protestujacych w innycha czesciach Indii. Protestujacych przeciwko niesprawiedliwosci, przeciwko lamaniu prawa przez wladze, przeciwko nieczulosci  na ludzkie cierpienie. A komu sie to wszystko “przy okazji” przypomina-  autorom listow do redakcji. Szkoda, ze nie samej redakcji… &lt;br /&gt;Fakt, zapomnialam- przypomina sie takze Arundhati Roy,  ktora we wspomnianym artykule, zrzyma sie i wyraza zal, nawet z nutka obrzydzenia,  ze uwaga mediow i calych Indii (takze coraz wiekszej rzeszy Hindusow I nie-Hindusow na calym swiecie) skupia sie na antykorupcyjnym protescie Hazare. Porownuje jego protest z glodowka Irom Sharmili z Manipuru. I nietrudno sie domyslec, jak blado wypada w tym porownaniu Hazare…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Irom Sharmila miala 38 lat, gdy w 2000 roku (!!!) rozpoczela glodowke az do smierci.  Protestuje przeciwko totalnie niedemokratycznej ustawie dajacej w Manipurze nieograniczone prawa silom zbrojnym. Wojsko korzysta z tych ‘przywilejow’ i zamienia zycie mieszkancow Manipuru (przeciez obywateli demokratycznych Indii!) w pieklo na ziemi. Ludzie boja sie po zmroku wyjsc na ulice, zyja bez wody, elektrycznosci I boja sie przeciw temu protestowac- grozi im najgorsze. A wszystko “zgodnie z prawem”. Irom Sharmila od ponad 10 lat zada zniesienia tych niemajacych nic wspolnego z demokracja nieograniczonych praw wojska I wladz Manipuru. Co na to rzeczone wladze? Sharmila zostala aresztowana, i jako wiezniarka przebywa w szpitalu w stolicy Manipuru- Imphal. Jest sila karmiona, co roku uwalniana i po chwili aresztowana ponownie (gdyz nie zamierza przerwac glodowego strajku).   Sharmila dostala nagrody za swa niestrudzona  walke, ale… co to zmienilo…? Nie stoi za nia zadna organizacja, zadna grupa (jakas, powiedzmy, Team Sharmila- analogicznie do Team Anna, jak zwa grupe najblizszych wspolpracownikow Anny Hazare). &lt;br /&gt;Jej protest trwa juz na tyle dlugo I jest tak daleko od stolicy kraju, ze zostal po prostu zapomniany, albo moze- co moze nawet straszniejsze!- spowszednial... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz zaczal pojawiac sie w “Listach do redakcji”. Moze zajmie sie nim tez czesc redakcji? To dobry moment. Anna Hazare obudzil troche narod indyjski, w gotowosci postawil rzad i politykow, pewnie tez przestraszyl wielu skorumpowanych urzednikow, zwrocil (z wielkim medialnym wsparciem I hukiem) uwage na prawa obywateli Indii ustanowione w konstytucji i byc moze ta uwaga przeniesie sie tez w te bardziej zapomniane rejony kraju (nie tylko przeciez do Sharmili do Manipuru, ale do wielu innych “zapomnianych” miejsc i “zapomnianych” ludzi).&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;Zajrzalam sobie “w siec”, postanowilam troche poszperac i dowiedziec sie ile ksiazek i artykulow napisala ostatnio  Arundhati o Sharmili. Otoz- niewiele. Ostatnio tylko wlasnie w The Hindu w artykule “I’d rather not be Anna”. Nie twierdze oczywiscie, ze Arundhati Roy dopiero teraz przypomniala sobie o Sharmili,oczywiscie ze nie,  ale te porownania i oskarzenia w jej ostatnim tekscie sa zbyt ostre i krzywdzace. Jesli ma Pani, droga Pani Roy, jakis pomysl na walke z korupcja, prosze walczyc! I prosze tez nie spodziewac sie ze 74 letni pan Hazare dzis zarzadzi kolejne glodowki w zwiazku z innymi, gnebiacymi narod i obywateli, problemami. Musialby chyba glodowac do konca swiata i jeden dzien dluzej!   Ten pan, prosze Pani, obral sobie korupcje jako cel zniszczenia I robi co moze by to osiagnac. A ze ma wokol siebie odpowiednich ludzi (byla szefowo delhijskiej policji, ludzi mediow, znanych dzialaczy), moze dlatego robi tyle halasu. I czy to zle ze robi tyle halasu? Chyba raczej dla sprawy to dobrze…? Ale moze sie myle…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nie bylo wystarczajaco duzo halasu wokol akcji oczyszczenia Gangi, i glodowki ktora w zwiazku z tym podjal pewien asceta z Haridwaru, 34-letniSwami Nigamananda. I jak sie to skonczylo…? Obeszlo sie bez halasu, a asceta umarl z glodu. Trzeba bylo, prosze Pani,  o tym pisac, skoro pisze sie duzo, czesto, wystepuje w telewizji, chodzi na rozdania nagrod, protestuje, walczy  jest sie aktywna i znana w swiecie osoba! A teraz prosze zostawic pana dziadka Hazare w spokoju, bo juz go zdazylam polubic!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to sobie pogadalam z pania Roy. Nie, nie ludze sie wcale, ze mi odpowie;) Lepiej niech nie odpowiada, bo bede musiala zrobic wiekszy i powazniejszy ‘risercz’ niz  tylko taki, ktory wystarczyl do ponarzekac sobie na to co napisala;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tymczasem Hazare nadal strajkuje, choc stan jego zdrowia troche sie dzis pogorszyl…&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-9203231740128538728?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/9203231740128538728/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/08/pocztowki-z-indii_23.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/9203231740128538728'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/9203231740128538728'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/08/pocztowki-z-indii_23.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-186713145274837229</id><published>2011-08-18T21:26:00.004+02:00</published><updated>2011-08-18T22:16:40.358+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tlum maszeruje, rzad sie czolga...&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy na poczatku kwietnia tego roku Anna Hazare, staruszek o dobrych oczach, ubrany w biale dhoti i kurte, rozpoczal swoj "antykorupcyjny" strajk glodowy na oczach calego narodu (nie bylo chyba stacji telewizyjnej ktora nie relacjonowalaby tego wydarzenia), politycy pospieszyli do niego z kwiatami, solidaryzowali sie z nim i z popierajacym go tlumem. Zgodzili sie pochylic nad zaproponowanym przez Hazare projektem ustawy antykorupcyjnej, glosno i duzo krzyczeli ze korupcja to wielkie zlo jest i zwalczana byc powinna! Kwiaty, przemowienia, zapewnienia, w centrum milczacy i oslabiony strajkiem glodowym, ale usmiechniety Anna Hazare.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka miesiecy pozniej- 16 sierpnia, dzien po obchodach swieta niepodleglosci- Anna Hazare laduje w delhijskim wiezieniu. Policja przewozi go tam, gdyz "pogwalcil prawo"- siedzial w miejscu publicznym i podjal po raz kolejny strajk glodowy (bo poprzedni przyniosl tylko obietnice, ale zadnych konkretow), z zamiarem strajkowania do skutku. Nie podal daty planowanego zakonczenia protestu, nie wiadomo jak dlugo jest w stanie glodowac, jak wielu dzialaczy spolecznych i "przedstawicieli narodu indyjskiego" przylaczy sie do niego... Normalnie niebezpieczny czlowiek! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tlum zbiera sie na ulicach Delhi i wszystkich innych miast i wiosek w Indiach, ludzie popierajacy Hazare koczuja przed wiezieniem, w ktorym Anna kontynuuje swoj protest glodowy. &lt;br /&gt;Opozycja krzyczy w parlamencie i oskarza rzad, rzad sie kompromituje, miota w zeznaniach, nie wie jakie rozkazy wydac policji. W koncu decyduje sie wypuscic Hazare z wiezienia pod warunkiem ze nie bedzie dalej strajkowal. Hazare sie nie zgadza, siada w wieziennym korytarzu przy donicy z kwiatem i odmawia opuszczenia przybytku dopoty, dopoki nie dostanie pozwolenia na kontynuacje protestu. Coraz wiecej ludzi na ulicach, masowe zwalnianie sie z pracy- byle tylko przylaczyc sie do protestujacych i wspierac Anne. W koncu rzad kapituluje, 18 sierpnia wieczorem Anna dostaje pozwolenie na dwutygodniowy strajk na Ramlila Maidan w Delhi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-c8zXVpyL22g/Tk1r1J8CKqI/AAAAAAAAAkU/iK2ljW-ZSKM/s1600/images.topnews.in.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 275px; height: 183px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-c8zXVpyL22g/Tk1r1J8CKqI/AAAAAAAAAkU/iK2ljW-ZSKM/s400/images.topnews.in.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642284469110057634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kisan Baburao Hazare, znany jako Anna, urodzony w 1937 roku,najstarszy z 9 rodzenstwa, w dziecinstwie uwielbial puszczac latawce. Ukonczyl 7 klas, przerwal nauke, wyjechal z rodzinnej wsi i zaczal sprzedawac kwiaty na ulicach Bombaju. Zarobione pieniadze wysylal rodzinie. Codziennie uzeral sie ze skorumpowanymi policjantami, kilku nawet w gniewie pobil. Byl pozniej ponoc jeszcze sprzedawca owocow (uzeranie sie ze skorumpowanymi policjantami trwalo nadal). Pozniej zaciagnal sie do wojska, byl kierowca jeepa na wojnie w 1965. Duzo palil, jeszcze wiecej pil. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy jako jedyny przezyl ostrzal wojskowego jeepa, ktory prowadzil, postanowil "przejsc na emeryture". Zaczal duzo czytac, medytowac, przestal pic i palic. Wybral inne zycie, wrocil na wies i zaczal przewracac ja do gory nogami, od podstaw. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedys bezrobotni, biedni i glodni ludzie, po jego reformach zaczeli ksztalcic swoje dzieci, uprawiac ziemie, pracowac, byli w stanie splacic swoje dlugi, nie musieli zaciagac nowych. To w duzym skrocie- brzmi jak bajka. ale to wszystko prawda. Wszystko zasluga Hazare. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za sposob w jaki przeprowadzal reformy wsi, za dzialalnosc charytatywna, za wybitny wklad w rozwoj kraju i poprawe jakosci zycia jego mieszkancow, dostal wazne odznaczenia i tytuly. Pieniadze z nagrod oddaje potrzebujacym i przeznacza na projekty i reformy, ktore z powodzeniem wprowadza w zycie. Ludzie go kochaja, popieraja, podziwiaja. Anna Hazare nie posiada majatku, nie ma samochodu, nie ma nawet domu. Mieszka w malym pokoju w swiatyni, od 1976 roku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 2003 podjal antykorupcyjny strajk glodowy, ktory zakonczyl sie sukcesem i wielu wysoko postawionych urzednikow panstwowych i politykow musialo zrezygnowac ze swych stanowisk.&lt;br /&gt;Ale 2003 rok to juz lata swietlne za nami, korupcja wrocila (a raczej nigdy nie zniknela), a ludzie maja juz tego dosc. W kraju gdzie prawie zaden urzednik nie wykona swojej pracy (za ktora oczywiscie dostaje pensje), bez koperty pod stolem, w kraju gdzie ludzie czekaja na wydanie paszportu czy innych waznych dokumentow ponad dwa lata (a z koperta- 2 miesiace, czyli tyle ile trwac powinna cala procedura), w kraju gdzie lapowka (od glupich 50 rupii- doslownie- do kilkuset tysiecy rupii) jest po prostu zwyczajem, normalna sprawa, codziennoscia jak ziewanie czy czytanie porannej gazety, 74 letni Anna Hazare podejmuje kolejny strajk glodowy... &lt;br /&gt;Jak to sie skonczy tym razem? Do tej pory probowano oskarzac Anne o.... korupcje!:) Chciano przeswietlic jego majatek, ale... nie znaleziono majatku. Nie udalo sie przeswietlanie, to wsadzono go do wiezienia. To tez nie wypalilo, wiec pojawil sie pomysl wyslania Hazare gdzies poza Delhi (niech nam tylko nie przeszkadza w stolycy!)- tez nie wyszlo, motyla noga!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekamy i popieramy. Tlum maszeruje, rzad sie czolga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;C.d.n.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-186713145274837229?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/186713145274837229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/08/pocztowki-z-indii_18.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/186713145274837229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/186713145274837229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/08/pocztowki-z-indii_18.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-c8zXVpyL22g/Tk1r1J8CKqI/AAAAAAAAAkU/iK2ljW-ZSKM/s72-c/images.topnews.in.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-8573300592927180128</id><published>2011-08-16T09:02:00.001+02:00</published><updated>2011-08-16T12:03:13.982+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;br /&gt;Swieta, swieta... i po swietach. &lt;br /&gt;Dlugi weekend minal szybko, deszczowo, chlodno, parno i duszno (tak, to wszystko razem jest jak najbardziej mozliwe). &lt;br /&gt;W sobote: dzien wolny w zwiazku z Rakszabandhan (co roku obchodzonego swieto braci i siostr, o ktorym pisalam juz w zeszlym roku).&lt;br /&gt;W niedziele: dzien wolny w zwiazku z... niedziela.&lt;br /&gt;W poniedzialek: dzien wolny w zwiazku z obchodami Dnia Niepodleglosci.&lt;br /&gt;Dzis, wtorek: dla niektorych dzien wolny w zwiazku ze straszliwie niskim cisnieniem i straszliwym bolem glowy niektorych (ktory jednakowoz nie przeszkadza w pisaniu bloga, wiec niektorzy pisza;)).&lt;br /&gt;Ostatnie dni to czas podwyzszonej gotowosci, bardziej skrupulatnych przeszukiwan toreb i kieszeni w metrze, wzmocnionej ochrony i wiekszej ilosci policjantow na ulicach. Obawiano sie oczywiscie zamachow terrorystycznych i zalecano "unikac zatloczonych miejsc" (hmm... jasne! pestka! niezatloczone miejsce mozna w tym miescie znalezc chyba tylko na srodku rzeki Jamuny, a i to nie zawsze, bo czesto kapia sie tam bawoly i slonie).  Zadne bomby na szczescie nigdzie nie wybuchly.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak codzien rano (swieto czy tez nie) na bakon wleciala gazeta i trafila w basen, w ktory zamienil sie nasz balkon (leje bez przerwy; w koncu to pora monsunowa ostatecznie- lepiej pozno niz wcale). Jednyna sucha czescia gazety, ktora zachowala sie w samym srodku, byl dodatek dla dzieci. Zaczelam wiec poranna prase od tego wlasnie kawalka. Rozwiazalam kilka rysunkowych zagadek, mini-sudoku, jakis quiz matematyczny (o rety!), dowiedzialam sie, ze Vidya z klasy VI i Aman z VII zostali mistrzami szachowymi w delhijskich rozgrywkach miedzyszkolnych, a potem trafilam na czesc patriotyczna tegoz dodatku dla dzieci, post I-Day (I-Day to w skrocie Independence Day, Dzien Niepodleglosci). A ze w czesci patriotycznej ciekawe informacje- przedrukowane z Wikipedii;)-pozwole sobie przytoczyc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto co kazde dziecko (nawet to, ktore nie czyta dodatku dla dzieci w gazecie The Hindu)wiedziec powinno o... fladze Indii: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-efnwvhQEgAo/TkoWoG5Hb7I/AAAAAAAAAkM/PNq5k8Oqhso/s1600/images.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 287px; height: 176px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-efnwvhQEgAo/TkoWoG5Hb7I/AAAAAAAAAkM/PNq5k8Oqhso/s400/images.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5641346361535721394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tiranga- trojkolorowa flaga Indii- zaprojektowana zostala przez Pingali Venkayya, urodzonego w 1876 roku w Bhatlapenumarru (w Andhra Pradesh). Po ukonczeniu szkoly Pingali wyjechal z Indii do Colombo, by sie ksztalcic, a po powrocie pracowal jako urzednik panstwowy i kontynuowal nauke w Lahore. Wiele ma zaslug dla kraju na swym koncie, walczyl miedzy innymi w armii indyjskiej, no i - dochodzimy wreszcie do sedna sprawy- przedstawil koncowy projekt flagi indyjskiej (trzy kolory i kolo Asoki na srodkowym bialym pasie), zatwierdzony 22 lipca 1947 roku, uzywany do dzis. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczesniejszy projekt przedstawiony w 1922 roku Mahatmie Gandhi'emu, skladal sie z pasow czerwieni i zieleni, gdzie kolory mialy symbolizowac odpowiednio: spolecznosc hinduska i muzulmanska (dwie najliczniejsze grupy). Gandhi zasugerowal dodanie posrodku pasa bialego, symbolizujacego pozostale grupy spleczne Indii, a na tym bialym tle umiescil wizerunek kolowrotka- symbol postepu i rozwoju narodu indyjskiego. &lt;br /&gt;Pozniej kolowrotek (Mahatmy Gandhi'ego) zostal zastapiony tzw. kolem Asoki - buddyjskim kolem dharmy (jak kto woli : porzadku, prawosci, sprawiedliwosci). &lt;br /&gt;I tak powstal symbol niepodleglych Indii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto teraz, z marszu, opowie historie i wyjasni znczenie kolorow i symboli na fladze Polski...?&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-8573300592927180128?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/8573300592927180128/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/08/blog-post_16.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8573300592927180128'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8573300592927180128'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/08/blog-post_16.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-efnwvhQEgAo/TkoWoG5Hb7I/AAAAAAAAAkM/PNq5k8Oqhso/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-8698567705140827464</id><published>2011-08-15T20:28:00.009+02:00</published><updated>2011-08-16T08:57:57.947+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>I-Day, Dzien Niepodleglosci&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiepska pogoda, przemowienia "wielkich tego swiata" (czyli m.in Sheili Dikshit i premiera Indii) nie przerwaly wojny latawcow, co roku rozgrywanej na dachach delhijskich domow (i ponad nimi). Muzyka z glosnikow, okrzyki, tance, fajerwerki - tak swietowalismy dzis 64 urodziny Matki Indii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-EaRU2w2F19M/TklrWfn9h7I/AAAAAAAAAj8/HE695QzhTtk/s1600/IMG_3882.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-EaRU2w2F19M/TklrWfn9h7I/AAAAAAAAAj8/HE695QzhTtk/s400/IMG_3882.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5641158042448660402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-ifqsL7LrUE0/TklrRDAluZI/AAAAAAAAAj0/O5zoG7LON9k/s1600/IMG_3879.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ifqsL7LrUE0/TklrRDAluZI/AAAAAAAAAj0/O5zoG7LON9k/s400/IMG_3879.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5641157948867983762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-GUXW6Zeq_C8/TklrKmC9MII/AAAAAAAAAjs/fllHf6tlWhE/s1600/IMG_3877.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-GUXW6Zeq_C8/TklrKmC9MII/AAAAAAAAAjs/fllHf6tlWhE/s400/IMG_3877.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5641157838014066818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Foto: Marta Krzem.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-8698567705140827464?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/8698567705140827464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/08/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8698567705140827464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8698567705140827464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/08/pocztowki-z-indii.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-EaRU2w2F19M/TklrWfn9h7I/AAAAAAAAAj8/HE695QzhTtk/s72-c/IMG_3882.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-594693078946348824</id><published>2011-07-15T07:52:00.006+02:00</published><updated>2011-07-15T08:33:31.060+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka indyjska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='asad ali khan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rudra vina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zaki haider khan'/><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-t8JQ8F9limA/Th_d3R4MVJI/AAAAAAAAAjc/nzzZfGwkEI8/s1600/indianetzone.com-%2Basad%2Bali%2Bkhan.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 239px; height: 211px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-t8JQ8F9limA/Th_d3R4MVJI/AAAAAAAAAjc/nzzZfGwkEI8/s400/indianetzone.com-%2Basad%2Bali%2Bkhan.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5629462000998044818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Save the Tiger… a może i coś więcej.&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam zrobić coś dobrego dla świata i tygrysów w Indiach, chciałam przyczynić się do ich ratowania! I dlatego gdy przeczytałam na pewnej sporych rozmiarów  ulotce nagłówek „Save the Tiger”, zakasałam rękawy i… Kłamię, wcale nie musiałam zakasywać, bo miałam krótkie, w końcu tutaj ciepło jest o tej porze roku… i nie tylko o tej, a o prawie każdej…  ech! Wracając do rzeczy:  „Save the tiger”? No to do roboty… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wgłębiłam się w artykuł na ulotce, który zatytułowany był właśnie tak.  &lt;br /&gt;Przeczytałam i…&lt;br /&gt;…nie uratowałam tygrysa. Żadnego, chociaż wciąż chcę to zrobić i uważam, że to jest świetna sprawa i jeśli tylko kiedyś przyjdzie do mnie jakiś tygrys i powie, że chce by go ratować- to się nie zawaham! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale za to, zainspirowana artykułem na ulotce, poszłam na wspaniały koncert, na który ulotka była jednocześnie zaproszeniem.  A co z tym ma wspólnego ratowanie tygrysów? Po prostu streszczę to, co przeczytałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A! Niniejsza praca jest tylko streszczeniem artykułu,  zawiera tłumaczenie wybranych fragmentów lub ich odautorski komentarz. Nie poświęcam szczególnej uwagi omówieniu sytuacji politycznej i gospodarczej Indii, a jedynie przedstawiam sytuację, która pozwoli osadzić w odpowiednim kontekście rozważania na temat  roli i znaczenia przedmiotu artykułu. Posłużę się w głównej mierze polską transkrypcją popularną. &lt;br /&gt;Całość zamknie wykaz literatury wyzyskanej w pracy, który zawiera źródła… No dobra, bez przesady!:)  &lt;br /&gt;Ach! Nie mogłam się powstrzymać;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz już na zupełnie poważnie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Gdy kilka dni temu odszedł od nas maestro Asad Ali Khan, dotarła do mnie smutna i straszna prawda: przyszłe pokolenia nie będą miały najprawdopodobniej szansy usłyszeć pięknego brzmienia &lt;span style="font-style:italic;"&gt;‘winy Rudra’&lt;/span&gt; (‘wina’ to instrument strunowy, a ‘Rudra’ to jeden z jego typów), w pełnym wyrazu stylu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;khandarwani&lt;/span&gt;, który opanował mistrz. &lt;br /&gt;Asad Ali Khan pozostawił bowiem tylko jednego ucznia, który kontynuuje tradycję rodzinną…&lt;br /&gt;Gdy tygrysom w Indiach groziło wyginięcie, bardzo skrupulatnie i z wielką troską zajęto się ratowaniem tych, które pozostały, i robiono (i nadal robi się) wszystko, by nasze dzieci oraz dzieci ich dzieci mogły podziwiać te piękne zwierzęta nie tylko w książkach pod hasłem ‘wymarłe gatunki’… To wspaniałe, że takie wysiłki zostały podjęte i że los tygrysów nie jest nam obojętny.&lt;br /&gt;Smutne natomiast jest to, że giną też inne skarby, ginie nasza tradycja, sztuka, i niewiele robi się by temu zapobiec…”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj autor wspomina wszystkie ułatwiające ludziom życie „wynalazki, które dał nam Zachód”, jak internet, telefony komórkowe, samoloty i… klimatyzację. To co sprawia, że nasze życie poprawia się pod względem materialnym, cenimy wyżej, bo ta poprawa następuje szybko i efekty są namacalne. A to co Indie już mają, co mogą dać światu, co jest ich dziedzictwem  i co przyczynia się do rozwoju życia duchowego, nie jest doceniane. Bo, według autora arykułu, dziś w ludziach jest mniej cierpliwości, mniej zaufania do działania, które każe długo czekać na efekty… itd, itp.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak by na to wszystko nie patrzeć- prawdą jest, że giną nie tylko tygrysy w Indiach. Ginie sztuka…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wina Rudra, surbahar, gottuwadjam&lt;/span&gt; (to instrumenty strunowe używane w muzyce południowo i północnoindyjskiej) i wiele innych tradycyjnych instrumentów muzycznych, odchodzi w zapomnienie. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dhrupad &lt;/span&gt;(styl śpiewu, odmiana klasycznej indyjskiej muzyki), &lt;span style="font-style:italic;"&gt;biraha&lt;/span&gt; (ludowe pieśni z Biharu), &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pandawani&lt;/span&gt; (pochodząca ze stanu Ćattisgarh i popularna też wśród plemion w Orissie i Andhra Pradeś sztuka śpiewania, recytowania, odgrywania historii opiewających czyny braci Pandawów), czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;patua&lt;/span&gt; (styl malowania na zszytych ze sobą kawałkach papieru, pochodzący z Bengalu), też nie mają już wielu wykonawców, nauczycieli i uczniów.&lt;br /&gt;Szkoda byłoby stracić to na zawsze…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki nastrój panował podczas tego właśnie koncertu, na który wybrałam się całkiem niedawno, by „ratować tygrysy”. Dużo przemówień, dramatyczne apele ludzi kultury, muzyków, dziennikarzy, wręczanie sobie nawzajem kwiatów i tytułów, wspominanie artysty, który niedawno odszedł, i w tym wszystkim jeden człowiek- Ali Zaki Haider Khan- który nie powiedział nic, ale na całe szczęście zagrał na winie Rudra… I to tak wzruszająco, głęboko i pięknie, że żaden ze słuchaczy nie miał wątpliwości, że tego „tygrysa” trzeba uratować za wszelką cenę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ali Zaki Haider Khan jest siostrzeńcem Asad Ali Khana i jedynym jego uczniem, który opanował trudną umiejętność gry na winie Rudra. Ponieważ mistrz nigdy się nie ożenił i nie miał własnych dzieci (zdecydował się poświęcić całe swoje życie muzyce), adoptował swego siostrzeńca (choć ten miał oficjalnie rodziców), by przekazać mu tradycję rodzinną, która przechodzić ma z pokolenia na pokolenie, z ojca na syna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Usynowił mnie, ponieważ nie miał następcy. Niewielu było gotowych uczyć się gry na winie Rudra. Miał kilku uczniów, nawet z zagranicy, których uczył grać na sitarze, ale nikt oprócz mnie nie był zainteresowany tym pięknym i trudnym do okiełznania i pełnym niezwykłej mocy instrumentem. Trzeba wieść życie ascety, poświęcić się tylko winie Rudra, grać dzień i noc (szczególnie w nocy), przez kilka lat, jeden i ten sam dźwięk, żeby zrozumieć jego siłę, moc i to coś ulotnego, jak delikatny zapach perfum…”- mówi  Zaki Haider Khan w wywiadzie dla The Hindu.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-TXki-GUarHA/Th_eNxlviPI/AAAAAAAAAjk/fzVFfga3q7I/s1600/thehindu.com-%2Basad%2Bali%2Bkhan.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 252px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-TXki-GUarHA/Th_eNxlviPI/AAAAAAAAAjk/fzVFfga3q7I/s400/thehindu.com-%2Basad%2Bali%2Bkhan.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5629462387467716850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Asad Ali Khan i Zaki Haider Khan&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wina Rudra jest „trudna do okiełznania i pełna niezwykłej mocy” dlatego, że miała być stworzona przez samego boga Śiwę - Rudrę. Instrument leży na podłodze, gdy jest strojony, ale by na nim zagrać, trzeba unieść go i położyć sobie na ramieniu. Ustad Asad Ali Khan mawiał, że to dlatego, że ten rodzaj winy został stworzony przez tak potężnego boga. Inne instrumenty kładzie się z uczuciem na kolanach lub trzyma przy sercu. Wina Rudra „siedzi” całym swym ciężarem na muzyku i wymaga siły i dużej kontroli, przede wszystkim kontroli oddechu. Ponieważ cały gryf spoczywa na klatce piersiowej, czasem konieczne jest wstrzymanie oddechu, by jej wznoszenie się i opadanie podczas wdechu i wydechu nie zakłóciło brzmienia dźwięku.  Ważne jest też to, że grający na winie Rudra powinien uklęknąć i usiąść na piętach, a nie w pozycji ze skrzyżowanymi nogami jak to jest w przypadku innych indyjskich instrumentów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zrobienie winy Rudra, instrumentu sporych przecież rozmiarów, potrzeba około 8 miesięcy. Najpierw trzeba znaleźć odpowiedni budulec: dwie dynie w tym samym rozmiarze (przy czym dynia, której nasiona są słodkie, zostaje odrzucana; nie można jej wykorzystać ze względu na robaki, które gustują w słodkich nasionach dyni i mogą zaatakować instrument…). &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Oa162Ps015w/Th_XtzHE_ZI/AAAAAAAAAjU/ZFwN92g9528/s1600/indianetzone.com-%2Brudra%2Bwina.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 280px; height: 139px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Oa162Ps015w/Th_XtzHE_ZI/AAAAAAAAAjU/ZFwN92g9528/s400/indianetzone.com-%2Brudra%2Bwina.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5629455241050389906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Instrument musi być też „skrojony na miarę”. Nie można grać na winie zrobionej dla kogoś innego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Jest kilka osób, które się tym zajmują, ale prawdziwych artystów którzy potrafią wykonać winę w taki sposób, by ‘żyła’, zostało może tylko dwóch lub trzech… Tak jak i nauczycieli. Nie mówiąc już o uczniach”, mówi ze smutkiem Zaki Haider Khan.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Foto: indianetzone.com, thehindu.com&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-594693078946348824?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/594693078946348824/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/07/pocztowki-z-indii_15.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/594693078946348824'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/594693078946348824'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/07/pocztowki-z-indii_15.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-t8JQ8F9limA/Th_d3R4MVJI/AAAAAAAAAjc/nzzZfGwkEI8/s72-c/indianetzone.com-%2Basad%2Bali%2Bkhan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-4177364727133939305</id><published>2011-07-06T13:51:00.004+02:00</published><updated>2011-07-06T14:00:56.217+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-uz8Ojkbbxwk/ThROLhSQx3I/AAAAAAAAAjM/4fWazpCPp4w/s1600/hellotravel.com%2Bmango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 259px; height: 194px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-uz8Ojkbbxwk/ThROLhSQx3I/AAAAAAAAAjM/4fWazpCPp4w/s400/hellotravel.com%2Bmango.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5626207794313086834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem jest tak, że nie można odżałować czegoś, czego się nie zrobiło… No i właśnie tak mam. Przegapiłam pewne wydarzenie i muszę czekać rok na kolejne... Poczekam, warto:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od 22 lat (teraz to od 23 lat, bo już po frytkach) w Delhi organizuje się święto mango. Ach! Jakież to jest święto!!! To absolutnie raj dla miłośników tych wspaniałych owoców (a ja się do tych miłośników zaliczam). Ci którzy nie lubią mango (czy ktoś w ogóle odważy się do tego przyznać?!) tutaj właśnie odkrywają, że byli najdelikatniej mówiąc, w błędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na  święcie mango (które odbywa się w Delhi w lipcu) można nie tylko objeść się (albo po prostu- nie bójmy się tego słowa- obeżreć!) świeżych owoców tak, by starczyło do końca sezonu, porozmawiać ze specjalistami o uprawie tych wspaniałości, ale też na przykład zaopatrzyć się w mangowe przetwory, dżemy, pikle, soki, sosy, czego dusza łaknie! Atrakcją jest też doroczny konkurs na najszybszego pochłaniacza mango- trzeba tylko w czasie krótszym niż 3 minuty zjeść 3 kilogramy owoców. Phi!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-rx8I9-EWGPs/ThRNi73ORlI/AAAAAAAAAi8/IoxI5fTYYDk/s1600/indiatimes.com%2Bpozeraczka%2Bmango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 212px; height: 238px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-rx8I9-EWGPs/ThRNi73ORlI/AAAAAAAAAi8/IoxI5fTYYDk/s400/indiatimes.com%2Bpozeraczka%2Bmango.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5626207097072797266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako rasowy miłośnik mango, odpowiednio przygotowałam się do omawiania dzisiejszego tematu (czyli jak to się ładnie po polsku mówi: zrobiłam &lt;span style="font-style:italic;"&gt;‘risercz’&lt;/span&gt;) i dowiedziałam się, co następuje : spośród 1200 gatunków mango które występują na całym świecie, w Indiach uprawia się około 1000.  Na dorocznym delhijskim festiwalu mango, można zazwyczaj zobaczyć (i spróbować!) około 500 gatunków tych owoców. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-mgT8BI89Z_Q/ThRNyWpxR2I/AAAAAAAAAjE/XTYM7csof4A/s1600/newsleaks.in%2Bmango.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 176px; height: 128px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-mgT8BI89Z_Q/ThRNyWpxR2I/AAAAAAAAAjE/XTYM7csof4A/s400/newsleaks.in%2Bmango.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5626207361962166114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Teraz uwaga, wymieniam niektóre nazwy:  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;daśehari, langra, alfonso, kesar, tota pari, wanradź&lt;/span&gt; (to te bardziej znane, z których w Delhi najbardziej  popularne z racji swojej niskiej ceny i cudownie słodkiego smaku są mango z gatunku daśehari). A oto niektóre mniej znane: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;abdullah, husnara, zardallu, ramkela… &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Te nazwy to piękna melodia dla uszu moich, przysięgam że przed snem sobie śpiewam;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zardaaaalluuuu, ramkelaaaa, &lt;br /&gt;Abduuuullaaaah, husnaraaaa….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobranoc:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Foto: hellotravel.com, indiatimes.com, newsleaks.in&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-4177364727133939305?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/4177364727133939305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/07/pocztowki-z-indii_06.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4177364727133939305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4177364727133939305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/07/pocztowki-z-indii_06.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-uz8Ojkbbxwk/ThROLhSQx3I/AAAAAAAAAjM/4fWazpCPp4w/s72-c/hellotravel.com%2Bmango.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-7950837984053003333</id><published>2011-07-03T14:29:00.003+02:00</published><updated>2011-07-03T14:37:38.699+02:00</updated><title type='text'>Pocztówki z Indii...</title><content type='html'>Po kilku latach przerwy, po locie w roku 2004, kiedy to doświadczyłam złośliwości i jakiejś takiej dziwnej stanowczości, nieustępliwości i po prostu zwykłego chamstwa obsługi lotniska i samolotu rosyjskich linii lotniczych (hmm… a może nie było aż tak źle jak sobie to teraz na potrzeby wpisu na blogu koloryzuję…?), znów wybrałam Aeroflot. I proszę mi wierzyć- jest o niebo (albo i więcej) lepiej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było miło, sprawnie, profesjonalnie i już właściwie zapomniałam co napisałam przed chwilą o tym jak to było w roku 2004!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna tylko rada dla podróżujących przez Moskwę: jeśli nie znacie rosyjskiego, to chociaż nauczcie się czytać! Albo zabierzcie słownik. Słowa-klucze na automatach z napojami (takie jak „espresso”, „ćaj”- herbata, a nawet „sprite”, „nestea”  czy „pepsi”) napisane są cyrylicą.&lt;br /&gt;Zabierzcie też ze sobą trochę lokalnej waluty. Ja miałam szczęście załapać się na takie połączenia, gdzie nie musiałam czekać zbyt długo na swój lot przy przesiadce w Moskwie (a raz nawet samolot i reszta pasażerów poczekali na mnie), ale bywają szczęśliwcy, którzy spędzają na lotnisku dłuuuuugie godziny. Przyda się czasem kubek gorącej kawy czy coś do przegryzienia. A za wszystko płacić trzeba rublami.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecąc do Indii nudzić się nie będziemy, możemy pooglądać filmy, seriale, posłuchać muzyki czy nagranej książki (oprócz rosyjskich są do wyboru „Angielskie historie miłosne” oraz „Wyspa skarbów- dla uczniów języka angielskiego, kl.6-7”), a jeśli i to nas nie zainteresuje, zawsze możemy liczyć na konwersację z obywatelem/ką Indii (duże szanse, że właśnie obok Hindusa lub Hinduski usiądziemy). Takie konwersacje zawsze zawierać będą pytania obowiązkowe, na które ciekawe odpowiedzi (jak na konkurs, za przeproszeniem, miss świata), można sobie zawczasu przygotować): skąd jesteś, co robisz, co robią Twoi rodzice, ile masz braci i sióstr, gdzie w Indiach chcesz się zatrzymać, gdzie będziesz podróżować, co chcesz w Indiach zobaczyć (tu możemy oczywiście  liczyć na opis najpiękniejszych zakątków Indii- to w zależności od tego skąd pochodzi nasz rozmówca), itd., itp. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak też i mnie się przydarzyło, po raz już nie wiem który. I dobrze, bo wiem przynajmniej, że w pewnych kwestiach nic się nie zmienia, fundamenty są, świat mi się nie wali. Dobrze jest.&lt;br /&gt;Nie zmienia się też to, że w lipcu w Delhi jest duszno, ciepło, wilgotno, wrażenie „mokrej szmaty” na twarzy murowane przez kilka miesięcy, a ten wyjątkowy smród jaki roztacza rzeka Jamuna o tej porze roku, jest zaiste… jedyny w swoim rodzaju i niezapomniany!   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj jadąc metrem przez rzekę, widziałam siedem słoni pasących się na szerokim trawiastym brzegu. Siedmiu razem to ja jeszcze nigdy nie widziałam, więc to jedna rzecz, która się zmieniła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe czy tegoroczny monsun będzie łaskawy i czy rzeka nie wyleje tak bardzo jak w zeszłym roku. Bo gdzie się te słonie będą pasły…?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-7950837984053003333?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/7950837984053003333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/07/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7950837984053003333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7950837984053003333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/07/pocztowki-z-indii.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztówki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-8026491285470835083</id><published>2011-06-08T11:25:00.004+02:00</published><updated>2011-06-08T11:31:29.403+02:00</updated><title type='text'>Z cyklu: Obalamy mity, wyjaśniamy tajemnice, rozwikłujemy zagadki…</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Tajemnica kolorowych paznokci.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytana o to wielokrotnie, postanowiłam wreszcie ujawnić prawdę i odsłonić kulisy jednego z najbardziej tajemniczych rytuałów i zabiegów, jakiemu poddaje się wiele indyjskich kobiet…&lt;br /&gt;Jest to mianowicie (uwaga, uwaga! werble!)- &lt;strong&gt;zapuszczanie i malowanie paznokci&lt;/strong&gt;, ale tylko (uwaga, uwaga! werble!)  &lt;strong&gt;lewej dłoni&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;By tę zagadkę wyjaśnić, musimy zagłębić się w zwyczaje jedzeniowe indyjskich kobiet (i nie tylko kobiet). Jak pewnie wszystkim wiadomo, indyjskie jedzenie smakuje najlepiej gdy je się je palcami. I to palcami wyłącznie prawej dłoni (lewa służy do innych czynności).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbliżamy się do wyjaśnienia zagadki... Bystrym umysłom rozwiązanie tajemnicy długich i kolorowych paznokci lewej kobiecej dłoni już jawi się na horyzoncie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli nie wierzycie- sami spróbujcie: niezbyt wygodnie je się palcami zakończonymi długimi paznokciami, czy nie daj Bóg tipsami, a lakier moczony w sosie i wystawiony na destrukcyjne działanie ciepłego ryżu, czy warzyw, szybciej schodzi (i do tego ryzykujemy jego połknięcie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym sposobem naturalną rzeczą jest zostawienie prawej dłoni w spokoju i ozdabianie lewej.&lt;br /&gt;I kolejna zagadka ludzkości rozwiązana. Kropka.&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-8026491285470835083?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/8026491285470835083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/06/z-cyklu-obalamy-mity-wyjasniamy.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8026491285470835083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8026491285470835083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/06/z-cyklu-obalamy-mity-wyjasniamy.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Z cyklu: Obalamy mity, wyjaśniamy tajemnice, rozwikłujemy zagadki&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;…'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-3527856281403741341</id><published>2011-06-08T11:06:00.002+02:00</published><updated>2011-06-08T11:09:22.028+02:00</updated><title type='text'>Niekoniecznie indyjsko...</title><content type='html'>&lt;em&gt;"Panie, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego bierze mnie mój pies".&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Janusz L. Winiewski&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-3527856281403741341?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/3527856281403741341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/06/niekoniecznie-indyjsko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3527856281403741341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3527856281403741341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/06/niekoniecznie-indyjsko.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Niekoniecznie indyjsko...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-2670771461547135302</id><published>2011-06-01T11:10:00.001+02:00</published><updated>2011-06-01T11:12:42.208+02:00</updated><title type='text'>WARSZTATY</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MljtPqXl3q8/TeYCa1ndyJI/AAAAAAAAAiw/QJL9xmHYpIM/s1600/warsztaty-czerwiec-2011.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-MljtPqXl3q8/TeYCa1ndyJI/AAAAAAAAAiw/QJL9xmHYpIM/s400/warsztaty-czerwiec-2011.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613176645656365202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-2670771461547135302?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/2670771461547135302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/06/warsztaty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2670771461547135302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2670771461547135302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/06/warsztaty.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;WARSZTATY&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-MljtPqXl3q8/TeYCa1ndyJI/AAAAAAAAAiw/QJL9xmHYpIM/s72-c/warsztaty-czerwiec-2011.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-4068210303631598215</id><published>2011-05-31T14:40:00.011+02:00</published><updated>2011-05-31T22:43:21.990+02:00</updated><title type='text'>Pozdrowienia z Warszawy:)</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-P7xny7LHU48/TeTqqcVJEVI/AAAAAAAAAho/PSjxZeRrKKc/s1600/Rotation%2Bof%2BIMG_5345.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-P7xny7LHU48/TeTqqcVJEVI/AAAAAAAAAho/PSjxZeRrKKc/s400/Rotation%2Bof%2BIMG_5345.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612869050490753362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będąc "na chwilę" w Polsce, nadrabiam zaleglosci jeszcze z Indii... Ostatnia częsc fotoreportażu 'Seraikella 2011'.&lt;br /&gt;Oto jak powstają maski do tańca:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-VQs013SDijg/TeTuDervEuI/AAAAAAAAAio/sp_mBEvdLXk/s1600/IMG_5372.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-VQs013SDijg/TeTuDervEuI/AAAAAAAAAio/sp_mBEvdLXk/s400/IMG_5372.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612872779154002658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-LFQbWfM0-9c/TeTtuKGyQQI/AAAAAAAAAig/PGRzc3nEJOY/s1600/Rotation%2Bof%2BIMG_5379.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-LFQbWfM0-9c/TeTtuKGyQQI/AAAAAAAAAig/PGRzc3nEJOY/s400/Rotation%2Bof%2BIMG_5379.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612872412853059842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3194shaZCBw/TeTtJ2WUARI/AAAAAAAAAiY/K4zrPc2z-ac/s1600/IMG_5359.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-3194shaZCBw/TeTtJ2WUARI/AAAAAAAAAiY/K4zrPc2z-ac/s400/IMG_5359.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612871789074186514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zF8ZQ6U6lQA/TeTs6SZD-cI/AAAAAAAAAiQ/LyPsoWLvM7s/s1600/IMG_5371.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-zF8ZQ6U6lQA/TeTs6SZD-cI/AAAAAAAAAiQ/LyPsoWLvM7s/s400/IMG_5371.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612871521724004802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7GtwLPZZXB8/TeTsdryManI/AAAAAAAAAiI/XPBAH-EZS4Y/s1600/IMG_5366.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-7GtwLPZZXB8/TeTsdryManI/AAAAAAAAAiI/XPBAH-EZS4Y/s400/IMG_5366.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612871030324095602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-j9hUNgIrI7Y/TeTr7PbH3xI/AAAAAAAAAiA/9AHOE8Pjl0A/s1600/IMG_5354.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-j9hUNgIrI7Y/TeTr7PbH3xI/AAAAAAAAAiA/9AHOE8Pjl0A/s400/IMG_5354.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612870438595583762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NMmUJI8DBFY/TeTrr6lqVKI/AAAAAAAAAh4/Ai3N3lpnDjE/s1600/IMG_5389.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-NMmUJI8DBFY/TeTrr6lqVKI/AAAAAAAAAh4/Ai3N3lpnDjE/s400/IMG_5389.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612870175304602786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2ywfVg1uUXw/TeTrIT8p4gI/AAAAAAAAAhw/-KSpUJJylhw/s1600/Rotation%2Bof%2BIMG_5347.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-2ywfVg1uUXw/TeTrIT8p4gI/AAAAAAAAAhw/-KSpUJJylhw/s400/Rotation%2Bof%2BIMG_5347.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612869563636638210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;foto: autorka&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-4068210303631598215?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/4068210303631598215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/05/pozdrowienia-z-warszawy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4068210303631598215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4068210303631598215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/05/pozdrowienia-z-warszawy.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pozdrowienia z Warszawy:)&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-P7xny7LHU48/TeTqqcVJEVI/AAAAAAAAAho/PSjxZeRrKKc/s72-c/Rotation%2Bof%2BIMG_5345.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-2985004307643614814</id><published>2011-05-07T13:37:00.009+02:00</published><updated>2011-05-07T14:02:10.819+02:00</updated><title type='text'> Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>Prawie koncze juz fotoreportaz z festiwalu w Seraikelli. &lt;br /&gt;Dzisiaj kilka zdjec z prob pred wystepem, a "na deser", za jakis czas, bedzie o tym jak powstaja maski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-rdZE4QcdQKM/TcU0fqEu--I/AAAAAAAAAhg/f7icIGSqUE4/s1600/IMG_2527.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-rdZE4QcdQKM/TcU0fqEu--I/AAAAAAAAAhg/f7icIGSqUE4/s400/IMG_2527.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603943029807184866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-euiyvhK11B4/TcU0UOegVoI/AAAAAAAAAhY/_YoU0R3uX7o/s1600/IMG_2523.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-euiyvhK11B4/TcU0UOegVoI/AAAAAAAAAhY/_YoU0R3uX7o/s400/IMG_2523.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603942833420523138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-c1_kDZHkwyE/TcU0Jw6Vq-I/AAAAAAAAAhQ/ltvJUj1EUac/s1600/IMG_2508.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-c1_kDZHkwyE/TcU0Jw6Vq-I/AAAAAAAAAhQ/ltvJUj1EUac/s400/IMG_2508.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603942653685509090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-VAK53FtpCjo/TcUz5iE0CYI/AAAAAAAAAhI/4I84FHX4TO4/s1600/IMG_2506.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-VAK53FtpCjo/TcUz5iE0CYI/AAAAAAAAAhI/4I84FHX4TO4/s400/IMG_2506.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603942374825003394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-4IwYg1drqGQ/TcUylI2SkyI/AAAAAAAAAg4/MRUl3BKGP7Q/s1600/IMG_2483.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-4IwYg1drqGQ/TcUylI2SkyI/AAAAAAAAAg4/MRUl3BKGP7Q/s400/IMG_2483.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603940924944192290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-gdGx_cZpNAk/TcUyUmaNt2I/AAAAAAAAAgw/EhGogDe0lJg/s1600/IMG_2478.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-gdGx_cZpNAk/TcUyUmaNt2I/AAAAAAAAAgw/EhGogDe0lJg/s400/IMG_2478.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603940640821720930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-tj2k16Kp9Gs/TcUxmOQ3AOI/AAAAAAAAAgo/0TuP7A5H1T8/s1600/IMG_2475.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-tj2k16Kp9Gs/TcUxmOQ3AOI/AAAAAAAAAgo/0TuP7A5H1T8/s400/IMG_2475.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603939844066050274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tancerze na zdjeciach: Nora Lamadrid, Pulkit Gupta, Bhavna Gupta, Om Prakash Solanki, Biswanath, Govind Mahato, ja.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Foto: Nadia Gupta&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-2985004307643614814?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/2985004307643614814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/05/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2985004307643614814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2985004307643614814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/05/pocztowki-z-indii.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt; Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-rdZE4QcdQKM/TcU0fqEu--I/AAAAAAAAAhg/f7icIGSqUE4/s72-c/IMG_2527.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-6706529385503672040</id><published>2011-04-30T13:42:00.014+02:00</published><updated>2011-04-30T14:29:37.037+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Xpk_YSKk8vU/Tbv3eL_0GGI/AAAAAAAAAek/rmKf7gB6V00/s1600/radha%2Bkrishna.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Xpk_YSKk8vU/Tbv3eL_0GGI/AAAAAAAAAek/rmKf7gB6V00/s400/radha%2Bkrishna.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601342659553925218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przez te święta, przez upał delikatny, który się w Delhi zaczął, prawie zapomniałabym o dokonczeniu relacjiz Seraikelli! &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Noc trzecia: organizatorzy.&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;A więc Shashadhar Acharya, jego bracia i grupa świetnych tancerzy z Seraikelli oraz kilku chłopaków i dziewczyn z Delhi, Polski i Meksyku:)&lt;br /&gt;Taki występ na tym właśnie festiwalu w tym właśnie miejscu daje dużego kopa i motywuje do działania… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas wystepu (choreografia "Dewadasi"):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-x6QbZjNHM_A/Tbv6_dNGTHI/AAAAAAAAAfE/0SVz2brrO5U/s1600/dewadasi%2Bola.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-x6QbZjNHM_A/Tbv6_dNGTHI/AAAAAAAAAfE/0SVz2brrO5U/s400/dewadasi%2Bola.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601346529643613298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-fC3_QinGOkc/Tbv6BgnF8iI/AAAAAAAAAe0/Ky9CVpoCSgY/s1600/dewadasi%2Bchodzaca.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-fC3_QinGOkc/Tbv6BgnF8iI/AAAAAAAAAe0/Ky9CVpoCSgY/s400/dewadasi%2Bchodzaca.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601345465406059042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-T7h0JeaO5LM/Tbv6t622b9I/AAAAAAAAAe8/UjO5jRIsFPc/s1600/dewadasi%2Blezaca.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-T7h0JeaO5LM/Tbv6t622b9I/AAAAAAAAAe8/UjO5jRIsFPc/s400/dewadasi%2Blezaca.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601346228365717458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-wczMA71rgxA/Tbv7NXBrMoI/AAAAAAAAAfM/FI9jEvqY-oI/s1600/dewadasi%2Bola1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 251px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-wczMA71rgxA/Tbv7NXBrMoI/AAAAAAAAAfM/FI9jEvqY-oI/s400/dewadasi%2Bola1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601346768503255682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nora Lamadrid, Om Prakash Solanki i ja:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-35mFokkoDyY/Tbv7cnsmGxI/AAAAAAAAAfU/tQpaDKHRz44/s1600/nora%2B%252C%2Bom%252C%2Bola.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-35mFokkoDyY/Tbv7cnsmGxI/AAAAAAAAAfU/tQpaDKHRz44/s400/nora%2B%252C%2Bom%252C%2Bola.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601347030676282130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra, to nie jest wystarczający dowód. Twarz za maską może być czyjakolwiek (i to jest między innymi piękne w ćhau;) ). Teraz dowód bardziej „wprost”: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-3a5eFSVW7Vo/Tbv5w_n9ZmI/AAAAAAAAAes/sP-kp_5Ft2o/s1600/DSC07698.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-3a5eFSVW7Vo/Tbv5w_n9ZmI/AAAAAAAAAes/sP-kp_5Ft2o/s400/DSC07698.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601345181673416290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tymczasem w garderobie... Maski i tancerze czekaja na swoje wejscie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/--3m4s-fahqo/Tbv77aeOn1I/AAAAAAAAAfc/nC3dan4dYAQ/s1600/maski%2Bczkaja%2Bna%2Bswoje%2Bwejscie.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/--3m4s-fahqo/Tbv77aeOn1I/AAAAAAAAAfc/nC3dan4dYAQ/s400/maski%2Bczkaja%2Bna%2Bswoje%2Bwejscie.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601347559702306642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-g_4naP2Ofig/Tbv8KJDTOAI/AAAAAAAAAfk/PHCzZc6BRqM/s1600/garderoba.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-g_4naP2Ofig/Tbv8KJDTOAI/AAAAAAAAAfk/PHCzZc6BRqM/s400/garderoba.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601347812723996674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezastapiony Sukant Acharya: "Mayur" (Paw)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-sdjxqnwlcPw/Tbv8m4H7S1I/AAAAAAAAAfs/qGZFTYE_Kn4/s1600/peacock%2Bfront.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-sdjxqnwlcPw/Tbv8m4H7S1I/AAAAAAAAAfs/qGZFTYE_Kn4/s400/peacock%2Bfront.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601348306396203858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kriszna i Radha (w tych rolach Govind Mahato i Biswanath):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-xHfr5TV8YuU/Tbv9dnb9j7I/AAAAAAAAAf0/Y9OJ6XrDxYk/s1600/krishna%2Bzza%2Bdupaty.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-xHfr5TV8YuU/Tbv9dnb9j7I/AAAAAAAAAf0/Y9OJ6XrDxYk/s400/krishna%2Bzza%2Bdupaty.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601349246809640882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-AjmuayZRm-0/Tbv96EH7CJI/AAAAAAAAAf8/rX9IpZ_h1FU/s1600/Radha%2Bkrishna%2Bstojacy.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-AjmuayZRm-0/Tbv96EH7CJI/AAAAAAAAAf8/rX9IpZ_h1FU/s400/Radha%2Bkrishna%2Bstojacy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601349735546554514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-iW8V69X86V4/Tbv-RDQgUbI/AAAAAAAAAgE/1QTqke315EE/s1600/radha.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-iW8V69X86V4/Tbv-RDQgUbI/AAAAAAAAAgE/1QTqke315EE/s400/radha.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601350130451108274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ratri" (Noc): Shashadharan Acharya i Sukant Acharya&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-LXHsOw6D8Uo/Tbv_cECFbPI/AAAAAAAAAgM/LgsD9BmJ-fM/s1600/IMG_3144.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-LXHsOw6D8Uo/Tbv_cECFbPI/AAAAAAAAAgM/LgsD9BmJ-fM/s400/IMG_3144.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601351419149249778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-KmU-7qWhyoI/Tbv_sZPGDFI/AAAAAAAAAgU/nIF2n4XH9nI/s1600/IMG_3147.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-KmU-7qWhyoI/Tbv_sZPGDFI/AAAAAAAAAgU/nIF2n4XH9nI/s400/IMG_3147.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601351699718868050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-5aAKKw2mDKE/Tbv_6gwgBGI/AAAAAAAAAgc/h7Q5DlWUKhQ/s1600/IMG_3153.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-5aAKKw2mDKE/Tbv_6gwgBGI/AAAAAAAAAgc/h7Q5DlWUKhQ/s400/IMG_3153.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601351942256198754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Foto: Nadia Gupta&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-6706529385503672040?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/6706529385503672040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/04/przez-te-swieta-przez-upa-delikatny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6706529385503672040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6706529385503672040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/04/przez-te-swieta-przez-upa-delikatny.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Xpk_YSKk8vU/Tbv3eL_0GGI/AAAAAAAAAek/rmKf7gB6V00/s72-c/radha%2Bkrishna.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-2957037687368297857</id><published>2011-04-24T11:19:00.003+02:00</published><updated>2011-04-27T17:54:16.951+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Znad pisanek i kraszanek w wydaniu polskim i indyjskim zycze wszystkim Wesolych Swiat!!!&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z naszych pisanek zdobil malunek, ktory przedstawiac mial podobno Tadz Mahal (wygladal troche jak kopiec kreta z kruzgankiem), ale skorupka pekla znaim zdazylam ja sfotografowac. Tadz Mahal polegl w walce- najmocniejsza skorupke miala tradycyjna polska kraszanka!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-2957037687368297857?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/2957037687368297857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/04/pocztowki-z-indii_24.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2957037687368297857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2957037687368297857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/04/pocztowki-z-indii_24.html' title='Pocztowki z Indii...'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-3883592686678214395</id><published>2011-04-23T20:04:00.010+02:00</published><updated>2011-04-23T20:19:53.482+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Seraikella. Festiwal 'Chaitra Parva'. Noc druga...&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga noc festiwalu „ćhauowego” to występy znanych w świecie Seraikella ćhau guru i ich uczniów. Czasem jest tak, ze wielkie nazwiska rozczarowują. Bywa. Nie będę więc opisywać. Za to zdjęcia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-6D-_CePtwdc/TbMWwvad1LI/AAAAAAAAAd8/STSKfLqwfss/s1600/IMG_2813.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-6D-_CePtwdc/TbMWwvad1LI/AAAAAAAAAd8/STSKfLqwfss/s400/IMG_2813.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598843788368663730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-pUctvxWfajg/TbMWbHtMqQI/AAAAAAAAAd0/AZNwZnKREZM/s1600/IMG_2788.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-pUctvxWfajg/TbMWbHtMqQI/AAAAAAAAAd0/AZNwZnKREZM/s400/IMG_2788.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598843416932559106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Ex4C1z6YBOc/TbMV1nxVd6I/AAAAAAAAAds/pqm9fD6AcFw/s1600/IMG_2744.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Ex4C1z6YBOc/TbMV1nxVd6I/AAAAAAAAAds/pqm9fD6AcFw/s400/IMG_2744.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598842772704819106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scenę i noc uratował świetny występ tancerzy Purulia ćhau (stylu ćhau pochodzącego z  Bengalu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-xb5cu65cnaI/TbMX7iZFqlI/AAAAAAAAAec/58MkfsRYIrs/s1600/IMG_2815.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-xb5cu65cnaI/TbMX7iZFqlI/AAAAAAAAAec/58MkfsRYIrs/s400/IMG_2815.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598845073363413586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-i4CEqHOik_8/TbMXwZ7qFzI/AAAAAAAAAeU/-A-cMz38d_c/s1600/IMG_2902.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-i4CEqHOik_8/TbMXwZ7qFzI/AAAAAAAAAeU/-A-cMz38d_c/s400/IMG_2902.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598844882113926962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-QfvMnyg3PpA/TbMXmBMW8UI/AAAAAAAAAeM/WfL47UTA-CQ/s1600/IMG_2885.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-QfvMnyg3PpA/TbMXmBMW8UI/AAAAAAAAAeM/WfL47UTA-CQ/s400/IMG_2885.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598844703674396994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-nZnVLzAGtcY/TbMXX18X8uI/AAAAAAAAAeE/OLFKiNokyJc/s1600/IMG_2639.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-nZnVLzAGtcY/TbMXX18X8uI/AAAAAAAAAeE/OLFKiNokyJc/s400/IMG_2639.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598844460136395490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Foto: Nadia Gupta&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-3883592686678214395?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/3883592686678214395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/04/pocztowki-z-indii_23.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3883592686678214395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3883592686678214395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/04/pocztowki-z-indii_23.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-6D-_CePtwdc/TbMWwvad1LI/AAAAAAAAAd8/STSKfLqwfss/s72-c/IMG_2813.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-2877701541798638316</id><published>2011-04-21T17:39:00.013+02:00</published><updated>2011-04-21T18:01:59.930+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Seraikella. Festiwal "Chaitra Parva". Noc pierwsza...&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-X7PIpJhYZGo/TbBRLawhsJI/AAAAAAAAAck/-PNLsDOdfcQ/s1600/IMG_2042.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-X7PIpJhYZGo/TbBRLawhsJI/AAAAAAAAAck/-PNLsDOdfcQ/s400/IMG_2042.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598063593424793746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez kilka godzin na wielkiej scenie wybudowanej pod gołym niebem, występowali tancerze ćhau z okolicznych wiosek. Ich ćhau było czymś zupełnie innym niż to do czego przywykliśmy w Delhi. Ich ćhau było tak surowe, jak tylko się dało, bez specjalnej wysublimowanej techniki, dbałości o szczegóły, synchronizacji, dopieszczania każdego najmniejszego ruchu. Słowem- „bardzo złe ćhau”. Ale czy na pewno? To było ćhau właśnie z miejsca, w którym się narodziło, ćhau tańczone przez ludzi z tego właśnie, a nie innego miejsca w Indiach, ćhau  w ścisłym związku z językiem, kulturą, zwyczajami, pracą ludzi. Niektóre z kompozycji i wykonań były naprawdę poruszające i wzruszające! Pal sześć technikę! Tancerze sami tworzą choreografie czerpiąc z tradycji, ćwiczą, a potem występują na scenie. Dla siebie, dla rodziny, dla kogokolwiek. Po skończonym występie pakują manatki i idą do domu. Muszą się wyspać, bo jutro czeka ich ciężka praca- bynajmniej nie trening ćhau… Większość z tych ludzi to farmerzy, w pocie czoła pracujący i zarabiający na chleb (przepraszam, tutaj: na roti, ćapati). Wystarczyło spojrzeć na ich ciała. Nie były to wytrenowane i zadbane ciała profesjonalnych tancerzy… &lt;br /&gt;Tak więc, jak wspomniałam, Tancerze Dnia Pierwszego spakowali manatki i poszli do domu, nie czekając aż ktoś im pogratuluje występu, powie jacy byli świetni i poprosi o autograf. &lt;br /&gt;Ten moment zapadł mi w pamięć: szybka „ucieczka” ze sceny po występie. I znowu: to coś zupełnie innego niż to, do czego przywykliśmy w Delhi, gdzie po występie przez pół godziny zbiera się gratulacje od przyjaciół, dostaje kwiatki, a potem idzie na opijanie nadzwyczaj udanego (nawet jeśli wcale nie był udany) występu (opijanie herbatką z mlekiem oczywiście). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-iqwmzIM4zKI/TbBTpjtrDDI/AAAAAAAAAdk/376dJqK9njw/s1600/IMG_2343.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-iqwmzIM4zKI/TbBTpjtrDDI/AAAAAAAAAdk/376dJqK9njw/s400/IMG_2343.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598066310248074290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-uYs7gC7to7o/TbBThLGWmsI/AAAAAAAAAdc/vqZh0K-Iphc/s1600/IMG_2304.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-uYs7gC7to7o/TbBThLGWmsI/AAAAAAAAAdc/vqZh0K-Iphc/s400/IMG_2304.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598066166201752258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-SvszNXgsY5g/TbBTDLwTF1I/AAAAAAAAAdU/IHrBUGKzrQ4/s1600/IMG_2116.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-SvszNXgsY5g/TbBTDLwTF1I/AAAAAAAAAdU/IHrBUGKzrQ4/s400/IMG_2116.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598065650981607250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-IKgPV1WSdgo/TbBS6eh8mJI/AAAAAAAAAdM/_YIvDhXlAw8/s1600/IMG_2300.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-IKgPV1WSdgo/TbBS6eh8mJI/AAAAAAAAAdM/_YIvDhXlAw8/s400/IMG_2300.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598065501402863762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-2u9HVUizMRc/TbBSwj0-GEI/AAAAAAAAAdE/BnzsII8oN4Y/s1600/IMG_2297.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-2u9HVUizMRc/TbBSwj0-GEI/AAAAAAAAAdE/BnzsII8oN4Y/s400/IMG_2297.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598065331026139202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-jAQ5vW8g7DY/TbBSZuluKII/AAAAAAAAAc8/AOpku12i5TI/s1600/IMG_2115.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-jAQ5vW8g7DY/TbBSZuluKII/AAAAAAAAAc8/AOpku12i5TI/s400/IMG_2115.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598064938777979010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-AVI0vPkxP6M/TbBR-5D52gI/AAAAAAAAAc0/PV23JZJVt9g/s1600/IMG_2099.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-AVI0vPkxP6M/TbBR-5D52gI/AAAAAAAAAc0/PV23JZJVt9g/s400/IMG_2099.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598064477732461058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/--RTaFeUdxuE/TbBQ4rbzbrI/AAAAAAAAAcc/0nz0VnNcuw0/s1600/IMG_2052.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/--RTaFeUdxuE/TbBQ4rbzbrI/AAAAAAAAAcc/0nz0VnNcuw0/s400/IMG_2052.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598063271483764402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-HgvLrxyhIPw/TbBRwfQ6MOI/AAAAAAAAAcs/WcSmbjDeOvY/s1600/IMG_2071.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-HgvLrxyhIPw/TbBRwfQ6MOI/AAAAAAAAAcs/WcSmbjDeOvY/s400/IMG_2071.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598064230289518818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Foto: Nadia Gupta&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-2877701541798638316?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/2877701541798638316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/04/pocztowki-z-indii_21.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2877701541798638316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2877701541798638316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/04/pocztowki-z-indii_21.html' title='Pocztowki z Indii...'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-X7PIpJhYZGo/TbBRLawhsJI/AAAAAAAAAck/-PNLsDOdfcQ/s72-c/IMG_2042.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-192417120132094374</id><published>2011-04-20T18:35:00.003+02:00</published><updated>2011-04-20T18:51:09.075+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-WgnkVfr2I6w/Ta8O7NgY58I/AAAAAAAAAcU/DgL2WhS94iQ/s1600/IMG_5427.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-WgnkVfr2I6w/Ta8O7NgY58I/AAAAAAAAAcU/DgL2WhS94iQ/s400/IMG_5427.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5597709272245397442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bedzie tak: krotki wstep, potem wprowadzenie w temat, a na koniec zacheta do przecztania kolejnego posta...;)  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektóre z indyjskich tańców klasycznych wywodzą się z tradycji świątynnej, inne – z dworów królewskich. Taniec ćhau „narodził się” w koszarach armii królewskiej. Najpierw była to po prostu sztuka walki, trening żołnierzy łączący tradycyjne, lokalne techniki walki. W XVIII i XIX lokalni władcy, prawdziwi mecenasi i miłośnicy tej sztuki, postanowili podnieść jej rangę ze zwykłej „rozrywki” i treningu żołnierzy do tańca artystycznego. Ruchy i ćwiczenia stały się bardziej wyrafinowane, nabrały wdzięku i „ogłady”.&lt;br /&gt;Etymologia słowa „ćhau” najlepiej oddaje naturę tej sztuki. Wyraz „ćhau” pochodzić ma od sanskryckiego „ćhaja”, oznaczającego „cień”, „wyobrażenie, postać” lub też „maska”. Tancerz Seraikella ćhau przeobraża się w postać, którą odgrywa na scenie. Płeć, wygląd, wiek- nie mają znaczenia. Tancerz traci swoją tożsamość, stając się postacią, którą odgrywa. To cień tej właśnie postaci, jej wyobrażenie, pojawia się w umyśle i ciele tancerza. Dodatkowo twarz skryta jest pod piękną, dopasowaną do charakteru postaci, maską. Nie ma mowy o wyrażeniu jakichkolwiek emocji za pomocą mimiki, jak w przypadku pozostałych tańców indyjskich. Nie mają tu także wielkiego znaczenia gesty dłoni (mudry- jedna z najbardziej charakterystycznych przecież cech tańca indyjskiego), gdyż w dłoniach bardzo często trzyma się rekwizyty (miecz, tarczę, instrument muzyczny). Dla tancerza ćhau najważniejszym i jedynym środkiem ekspresji  jest jego własne ciało, przez co ruchy muszą być bardzo dynamiczne, precyzyjne, pełne wigoru, uczucia i wyczucia. Koncentracja, równowaga, lekkość, wytrzymałość, sprawność, kontrola ciała i oddechu- to najważniejsze rzeczy które tancerz musi opanować do perfekcji. Maska utrudnia bowiem swobodne oddychanie i bardzo zawęża pole widzenia.&lt;br /&gt;Kiedyś tancerzami byli tylko mężczyźni, ale od lat 30. XX wieku na scenie tańczyć zaczęły także kobiety. Dziś podstawowy trening każdego tancerza/tancerki ćhau jest taki sam. Zaczyna się serią ćwiczeń rozciągających, wzmacniających mięśnie (przede wszystkim nóg), poprawiających równowagę i koncentrację, skoczność, lekkość i elastyczność całego ciała. &lt;br /&gt;Po obowiązkowych ćwiczeniach, tancerz opanować musi wiele rodzajów kroków („sposobów chodzenia”)- ćali (m.in. imitujących ruchy zwierząt), różne sposoby posługiwania się mieczem i tarczą (pharikhanda), różne rodzaje obrotów, skoków, pracy stóp, nóg, torsu, rąk, głowy, szyi, słowem- całego ciała. &lt;br /&gt;Potem przychodzi czas na choreografię. Tutaj już dużą rolę odgrywa budowa ciała, sposób poruszania się, skoczność, elastyczność, siła, etc. Każdy tancerz uczy się choreografii, roli, odpowiedniej dla siebie (silny, dobrze zbudowany mężczyzna odtańczy rolę boga Śiwy, wojownika lub walecznego zwierzęcia, a tancerz mniejszy, szczuplejszy, wcieli się w postać pięknej Radhy, tancerki świątynnej czy zwinnego węża).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni tydzień należał do ćhau. Odpuściłam sobie wszystkie zajęcia, zostawiłam dzieci- te tańczące lepiej i te tańczące gorzej- zostawiłam męża (tańczącego raczej gorzej), zostawiłam Delhi i pojechałam razem z naszą grupą tancerzy i tancerek ćhau, pod dowództwem Gurudźi Shashadhara Acharyi, do Seraikelli. &lt;br /&gt;A Seraikella należała do tancerzy. Przez trzy noce...&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-192417120132094374?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/192417120132094374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/04/pocztowki-z-indii_20.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/192417120132094374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/192417120132094374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/04/pocztowki-z-indii_20.html' title='Pocztowki z Indii...'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-WgnkVfr2I6w/Ta8O7NgY58I/AAAAAAAAAcU/DgL2WhS94iQ/s72-c/IMG_5427.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-8682922369995759987</id><published>2011-04-04T10:19:00.003+02:00</published><updated>2011-04-05T14:22:43.853+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Wygrana po raz drugi.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udalo sie pokonac Sri Lanke, chociaz nie bylo latwo (za oknem slyszalam okrzyki radosci,  jeki rozpaczy i ryki przerazenia).&lt;br /&gt;Wygralismy po raz pierwszy od 28 lat. Ostatnie zwyciestwo Indie odniosly w 1983 roku. Tego dowiedzialam sie wczoraj;)- jestem o jedna informacje do przodu przy tej calej mojej zerowej (juz nie ujemnej) wiedzy o krykiecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto jak swietuje stolica w 'sercu miasta'- przy India Gate. Ruch zatrzymal sie w miejscu na kilka godzin poznym wieczorem i w nocy... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-X0Y7FumBKYw/TZsHFa8rdbI/AAAAAAAAAb0/0FtbQSAi1kU/s1600/03042011412.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-X0Y7FumBKYw/TZsHFa8rdbI/AAAAAAAAAb0/0FtbQSAi1kU/s400/03042011412.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592071152025171378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-lqQl78BoaQA/TZsGylmgKqI/AAAAAAAAAbs/rxLbIG8I4fU/s1600/03042011411.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-lqQl78BoaQA/TZsGylmgKqI/AAAAAAAAAbs/rxLbIG8I4fU/s400/03042011411.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592070828467432098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6G4Oik1QwpQ/TZsJYsyQz7I/AAAAAAAAAcE/u1BoQ4DA_EU/s1600/03042011441-001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 211px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-6G4Oik1QwpQ/TZsJYsyQz7I/AAAAAAAAAcE/u1BoQ4DA_EU/s400/03042011441-001.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592073682254090162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-QpAdzA8Kzj8/TZsJLkR8XZI/AAAAAAAAAb8/3DIPX6nMBTs/s1600/03042011424.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-QpAdzA8Kzj8/TZsJLkR8XZI/AAAAAAAAAb8/3DIPX6nMBTs/s400/03042011424.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592073456632749458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gratulujemy, gratulujemy i wracamy do normalnego zycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dzis jeszcze w planie (po grupie 5 latkow i dwoch grupach 7 latkow) grupa 9 latkow, ktorzy za punkt honoru postawili sobie, ze sie nie naucza pewnego pieknego kroku bharatanatjam. A ja za punkt honoru sobie postawilam, ze jednak sie tego kroku naucza. Zobaczymy, kto wygra tym razem. Do boju!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-8682922369995759987?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/8682922369995759987/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/04/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8682922369995759987'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8682922369995759987'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/04/pocztowki-z-indii.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-X0Y7FumBKYw/TZsHFa8rdbI/AAAAAAAAAb0/0FtbQSAi1kU/s72-c/03042011412.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-5034140257494486310</id><published>2011-03-31T10:32:00.001+02:00</published><updated>2011-03-31T10:32:48.716+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Wygraliśmy!!!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I całe szczęście, bo w przypadku przegranej mielibyśmy dziś żałobę narodową i nie wiadomo co jeszcze... A tak- święto, fajerwerki, jedna wielka ogólnoindyjska impreza:)&lt;br /&gt;Wczoraj większość szkół, biur, instytucji pracowała tylko ‘do obiadu’ (tzn. do lunchu). Druga część dnia natomiast przeznaczona była na wielkie ogólnonarodowe oglądanie meczu krykieta. Niebiescy kontra Zieloni. Półfinał. Indie kontra Pakistan. Wielka ‘wojna’. &lt;br /&gt;Już od wczesnych godzin porannych  można było się wczoraj zorientować, że ten dzień to nie będzie zwykły dzień… W parku, obok którego przechodzę codziennie rano w drodze do pracy, zbierają się chłopcy w różnym wieku, by przed szkołą pograć sobie w krykieta. Wczoraj było ich chyba pięć razy tyle co zwykle, grali pięć razy bardziej zawzięcie i dziesięć razy głośniej. Aż wszystkie małpy się pochowały zdziwione i zdegustowane… Chłopaki rozgrzewali się przed popołudniowym meczem gwiazd Indii z MS Dhoni’m na czele.&lt;br /&gt;Po lunchu nie można było się dopchać do metra (wszyscy spieszyli z pracy do domu, przed telewizory). Około 15.00 ulice opustoszały… A o 22.30 rozpoczęło się świętowanie. Po kilku ładnych godzinach Niebiescy wygrali i tak dziś mamy święto narodowe (ale już niestety nie jest to dzień wolny od pracy). &lt;br /&gt;Koniec, kropka i fajerwerk.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-5034140257494486310?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/5034140257494486310/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/03/pocztowki-z-indii_31.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5034140257494486310'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5034140257494486310'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/03/pocztowki-z-indii_31.html' title='&lt;em&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-1393615854401634395</id><published>2011-03-23T14:41:00.006+01:00</published><updated>2011-03-23T14:50:36.268+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii....</title><content type='html'>Holi... Po Holi zostalo slonce, niedomyte twarze (niektorzy chodza z rozowymi uszami i szyjami jeszcze przez tydzien) i... kolejna wiosna przed nami:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pC7Aw7-HoGw/TYn6NRnGADI/AAAAAAAAAbc/4trTP9nfPZA/s1600/Holi2011%2B020.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-pC7Aw7-HoGw/TYn6NRnGADI/AAAAAAAAAbc/4trTP9nfPZA/s400/Holi2011%2B020.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587271918702428210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-jzOBJ18Imv0/TYn5vq9eOfI/AAAAAAAAAbU/OYUvHbU8PRE/s1600/Holi2011%2B011.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-jzOBJ18Imv0/TYn5vq9eOfI/AAAAAAAAAbU/OYUvHbU8PRE/s400/Holi2011%2B011.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587271410111101426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-1393615854401634395?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/1393615854401634395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/03/pocztowki-z-indii_23.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/1393615854401634395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/1393615854401634395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/03/pocztowki-z-indii_23.html' title='Pocztowki z Indii....'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-pC7Aw7-HoGw/TYn6NRnGADI/AAAAAAAAAbc/4trTP9nfPZA/s72-c/Holi2011%2B020.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-553317338031831554</id><published>2011-03-17T03:32:00.002+01:00</published><updated>2011-03-17T04:03:07.280+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>Raz, raz. Halo, halo. Raz, raz. Proba mikrofonu.&lt;br /&gt;Sprawdzam, czy nie zapomnialam jak sie pisze na blogu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minela zima, dwa dni temu zrobilo sie po prostu cieplo. I to tak z dnia na dzien. Ktos wlaczyl grzejnik, jest cieplo. Moze jeszcze bez przesady- poranki wciaz chlodniejsze, orzezwiajace, ale juz niedlugo sie zacznie.&lt;br /&gt;Tak oto minela zima, minal sezon chorowania, kaszlu, kataru, zmarznietych rak, nog i zmarznietego wszystkiego, na ulicy coraz mniej sprzedawcow z goracaym prazonymi orzeszkami ziemnymi (o pieczonej kukurydzy- zimowym hicie- nie wspomne).&lt;br /&gt;Ja tez swoje odchorowalam, odkaslalam, pogoraczkowalam sobie i zuzylam hektolitry kropelek do nosa (Otrivin! taka mala reklama dzisiaj z okazji wiosny;)). Zjadlam troche antybiotykow, chociaz bronilam sie przed nimi ostro! W Indiach taka moda panuje ostatnio- moda na antybiotyki. Katarek? Idziesz do apteki, mowisz "mam katarek", a pani lub pan poda Ci kilka tabletek odcietych z listka wyjetego z opakowania, lub po prostu wrzuconych luzem do papierowej torebki. Nie znasz nawet ich nazwy, nie mowiac juz o "ulotce dolaczonej do opakowania". Tutaj wystarczy czesc druga przykazania dobrego pacjenta: "badz skonsultuj sie z lekarzem lub farmaceuta". Oni wiedza lepiej. O nic nie pytaj. Lykaj co daja i juz. Antybiotyki lykaj! Kaszelek? Dodatkowy antybiotyk! Bol brzuszka, paluszka, glowki? Na to tez sa antybiotyki. Skutkiem czego Hindusi uodparniaja sie na dzalanie lekarstw z kazdym dniem coraz bardziej. I to jest taka ich nowa choroba- ta odpornosc na antybiotyki.&lt;br /&gt;Hindusow zapraszam na "Zachod"- tam mamy medycyne naturalna. Ajurwede mamy za granica;)&lt;br /&gt;Ajurweda, joga, etc w Indiach i poza nimi, to juz temat na kolejne blogowanie. Ktos mi niedawno, po raz kolejny juz, przypomnial, jak sie to wszystko zapetla, jak miesza, jak wszyscy odkrywaja dla siebie nowe rzeczy, zapominaja o tym co maja pod nosem pieknego, juz odkrytego, i jak czesto przypomniec im o tym musi ktos z bardzo daleka... Tak sobie "pofilozowalam", chociaz to nie w moim stylu, tak na blogu, publicznie, przepraszam bardzo. &lt;br /&gt;Koniec z tym 'filozowaniem' na dzis, bo jest godzina 8 rano (ostatnio dni zaczynaja sie dla mnie wczesnie, bardzo wczesnie, przed porannym uderzeniem gazety o szybe w oknie- a to znaczy "naprawde wczesnie") i musze wrocic do pracy. Moje zadanie za 15 minut: nauczyc trzydziescioro 10-latkow nowego kroku bharatanatjam. Bedzie sie dzialo... &lt;br /&gt;Zbliza sie Holi... Znowu. Jak ten czas leci! &lt;br /&gt;Jak to szlo...? Po co rozbierac choinke po swietach, przeciez za chwile..., itd, itp, itd...&lt;br /&gt;Ach!&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-553317338031831554?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/553317338031831554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/03/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/553317338031831554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/553317338031831554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/03/pocztowki-z-indii.html' title='Pocztowki z Indii...'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-7148451736772558655</id><published>2011-01-31T08:37:00.002+01:00</published><updated>2011-01-31T08:48:17.849+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Stary! Zwiewamy!!!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TUZnmfezZbI/AAAAAAAAAbA/-Sr4hw5PXzU/s1600/Stary%252C%2Bzwiewamy%2521.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TUZnmfezZbI/AAAAAAAAAbA/-Sr4hw5PXzU/s400/Stary%252C%2Bzwiewamy%2521.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568251900273583538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TUZoZuYc3UI/AAAAAAAAAbI/Y0YBdOq7yxc/s1600/stary%252C%2Bzwiewamy%25212.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TUZoZuYc3UI/AAAAAAAAAbI/Y0YBdOq7yxc/s400/stary%252C%2Bzwiewamy%25212.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568252780446801218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-7148451736772558655?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/7148451736772558655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/01/pocztowki-z-indii_31.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7148451736772558655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7148451736772558655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/01/pocztowki-z-indii_31.html' title='&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TUZnmfezZbI/AAAAAAAAAbA/-Sr4hw5PXzU/s72-c/Stary%252C%2Bzwiewamy%2521.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-413220106209240458</id><published>2011-01-21T11:41:00.002+01:00</published><updated>2011-01-21T11:57:49.181+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>Trzesienie ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We wtorek w nocy (w Indiach byla noc, w Polsce pozny wieczor), zatrzesla sie ziemia w Pakistanie, z sila 7,3 stopni w skali Richtera.&lt;br /&gt;Trzesienie bylo odczuwalne przez ok 40 sekund w Delhi, w Radziastanie, w Harjanie. Ofiar nie bylo, ale strach pozostal- szczegolnie w miejscach gdzie budynki sa slabe, zle skonstruowane, nie maja solidnych fundamentow, gdzie dobudowuje sie kolejne pietra bez zgody odpowiednich urzedow i specjalistow (albo za 'kupiona' po prostu od nich zgoda- lapowki sa jak najbardziej na porzadku dziennym). Takich budynkw, calych osiedli z domami poustawianymi niemal jeden na drugim, jest w Delhi mnostwo. &lt;br /&gt;Nastepnego dnia po wydarzeniu, w gazetach pojawily sie artykuly ze wskazowkami "jak przezyc trzesienie ziemi". Jedna z wskazowek brzmi: "jak tylko ziemia przestanie sie trzasc, wyjsc na otwarta przestrzen". Trudno w Delhi o otwarta przestrzen... Te wskazowke w wiekszosci przypadkow nalezy wiec uznac za malo przydatna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No coz, trzesienie ziemi, nawet spore, w Pakistanie, na pewno mozna przezyc w Indiach, ale jesli przy malym zachwianiu wali sie, jak domek z kart, zle skonstruowany budynek- wtedy niestety wszystko jedno gdzie ta ziemia sie trzesie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-413220106209240458?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/413220106209240458/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/01/pocztowki-z-indii_21.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/413220106209240458'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/413220106209240458'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/01/pocztowki-z-indii_21.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-91106206303393389</id><published>2011-01-17T12:04:00.003+01:00</published><updated>2011-01-17T12:19:38.540+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Co widać z dachu.&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W zimowe dni (a ja w kółko o tej zimie;)), kiedy temperatura na zewnątrz jest taka sama jak w pomieszczeniu, a w słoneczne dni nawet wyższa, można spędzić miło czas wygrzewając się- jak kot- na dachu… Kto żyw (kto nie zamarzł jeszcze) wychodzi z domu i wspina się na ostatnie piętro, a stamtąd  na dach (tylko nie wyobrażajmy sobie takiego spadzistego, pokrytego czerwoną dachówką;)).  Taki indyjski dach- taras- to miejsce spotkań sąsiadów, miejsce, gdzie suszy się pranie, miejsce idealne do puszczania latawców, idealne do zabaw dla dzieci, do wypicia porannej herbaty, do  wygrzewania się w zimowe dni, do obserwowania życia na dole i oczywiście na innych dachach.&lt;br /&gt;Co widać z dachu? To zależy z czyjego. Z mojego widać na przykład takie scenki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TTQlk-WeZcI/AAAAAAAAAa0/EcazHo9ysc4/s1600/z%2Bdachu4.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TTQlk-WeZcI/AAAAAAAAAa0/EcazHo9ysc4/s400/z%2Bdachu4.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5563112756852188610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TTQkJB1niJI/AAAAAAAAAas/2rZKAhJ2big/s1600/z%2Bdachu3.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TTQkJB1niJI/AAAAAAAAAas/2rZKAhJ2big/s400/z%2Bdachu3.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5563111177240152210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TTQjLMZ-3kI/AAAAAAAAAak/dRe11Wi_lUc/s1600/z%2Bdachu2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TTQjLMZ-3kI/AAAAAAAAAak/dRe11Wi_lUc/s400/z%2Bdachu2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5563110114925141570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-91106206303393389?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/91106206303393389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/01/pocztowki-z-indii_17.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/91106206303393389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/91106206303393389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/01/pocztowki-z-indii_17.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TTQlk-WeZcI/AAAAAAAAAa0/EcazHo9ysc4/s72-c/z%2Bdachu4.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-4890960183946717319</id><published>2011-01-09T09:43:00.003+01:00</published><updated>2011-01-09T09:55:06.423+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>Sporty ekstremalne:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TSl1sIVhk6I/AAAAAAAAAaY/KeGRHiIyykc/s1600/Sporty%2Bekstremalne.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TSl1sIVhk6I/AAAAAAAAAaY/KeGRHiIyykc/s400/Sporty%2Bekstremalne.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5560104615978046370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-4890960183946717319?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/4890960183946717319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/01/pocztowki-z-indii_09.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4890960183946717319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4890960183946717319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/01/pocztowki-z-indii_09.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TSl1sIVhk6I/AAAAAAAAAaY/KeGRHiIyykc/s72-c/Sporty%2Bekstremalne.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-4158287717253658110</id><published>2011-01-04T14:38:00.002+01:00</published><updated>2011-01-04T14:49:40.422+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TSMlP8WwXdI/AAAAAAAAAaQ/WJDAtCsLQ-g/s1600/warzywa.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TSMlP8WwXdI/AAAAAAAAAaQ/WJDAtCsLQ-g/s400/warzywa.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558327320935161298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nowy rok zaczął się od… kontynuacji skandali politycznych z zeszłego roku, spadku temperatury i coraz wyzszych cen warzyw- a szczegolnie od płaczu nad krojoną cebulą, dosłownie i w przenośni: cena za kilogram cebuli wzrosła (już w zeszłym roku) z 25 rupii do nawet 80 rupii, w zależności od regionu Indii. Jest to poważny problem dla mieszkańców kraju, bo cebula jest obowiązkowy składnikiem każdej prawie potrawy w tradycyjnej kuchni indyjskiej. Od rana do wieczora wszystkie kanały informacyjne i gazety przedstawiają raporty dotyczące wahań cen cebuli w kraju, przeprowadzają wywiady z konsumentami, ze specjalistami, z politykami, dlaczego tak drogo, kiedy taniej, kiedy wreszcie odetchniemy, kiedy wreszcie będziemy mogli przestać odliczać cebulę na sztuki i kiedy wreszcie nasze potrawy będą równie smaczne jak przed wzrostem cen…, słowem: cebula zdominowała wszystko! (nawet o krykiecie mniej jakoś ostatnio...;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś śledziliśmy w newsach wzrosty i spadki cen złota albo dolara; dziś cały kraj z zapartym tchem śledzi… cebulę!:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A mniej cebulowa refleksja na nowy rok…?: Rety! Jak tu zimno!&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-4158287717253658110?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/4158287717253658110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/01/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4158287717253658110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4158287717253658110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2011/01/pocztowki-z-indii.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TSMlP8WwXdI/AAAAAAAAAaQ/WJDAtCsLQ-g/s72-c/warzywa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-7532772181742431042</id><published>2010-12-31T13:05:00.006+01:00</published><updated>2010-12-31T13:14:59.840+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadż Mahal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Taj Mahal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Agra'/><title type='text'>Pocztowki z Indii</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Cuda w Indiach się zdarzają...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Zaczęłam pisać bloga dawno temu i przysięgłam sobie, że nie napiszę o dwóch sprawach: o krowach na ulicach (zbyt często słyszę pytanie: „a czy w Indiach to naprawdę krowy po ulicach chodzą…?!” i postanowiłam, że- na przekór- pisać o tym nie będę) i o Tadż Mahalu. Ale ponieważ podobno tylko krowa nie zmienia poglądów (wszystko jedno chyba czy to ta indyjska czy nie…),  łamię dziś niniejszym pogląd na sprawę ‘krowio- tadżową’ i obietnicę daną sobie. Przynajmniej jeśli chodzi o indyjski cud świata, bo nie pamiętam już czy napisałam w końcu kiedyś nieświadomie o tych krowach…? Na wszelki wypadek od razu powiem, a potem zamilknę na wieki w tej kwestii: tak, to prawda, w Indiach krowy po ulicach chodzą. &lt;br /&gt;A teraz do rzeczy.&lt;br /&gt;Tadż Mahal. W Agrze. A Agra jest tu:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TR3Hm2OABCI/AAAAAAAAAZw/bZS0qfWimGk/s1600/82.%2Bmiasto%2BAGRA.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 274px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TR3Hm2OABCI/AAAAAAAAAZw/bZS0qfWimGk/s320/82.%2Bmiasto%2BAGRA.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556816985448252450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak jak wygląda na pocztówkach, na zdjęciach w kolorowych albumach, w filmach o Indiach, w broszurach biur podróży- tak też wygląda i w rzeczywistości. Wielkie, białe, olśniewające cudo, widoczne z kosmosu;) &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TR3H76KYXXI/AAAAAAAAAZ4/7vzgqTId62U/s1600/83.%2Bagra.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 272px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TR3H76KYXXI/AAAAAAAAAZ4/7vzgqTId62U/s400/83.%2Bagra.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556817347284065650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie powiem, że nie zrobił na mnie Tadż wrażenia. Zrobił, niech mu będzie. Kolos z niego (wysokości ponad 20 piętrowego wieżowca), z białego marmuru, o pięknym kształcie, symetrii, proporcjach. W słońcu lśni dosłownie oślepiającym blaskiem. Okulary przeciwsłoneczne powinni rozdawać razem z biletami przy wejściu. Mogłyby być wliczone w cenę tego biletu tak naprawdę…; obcokrajowcy słono zapłacą za ujrzenie cudu świata. Tak było przynajmniej za czasów gdy ja ten przybytek odwiedziłam- musiałam rozstać się z sumą prawie osiemdziesięciokrotnie większą niż obywatel kraju w którym Tadż się narodził. Hmm… „Narodził się” brzmi tu cokolwiek dziwnie, mając na uwadze fakt, iż Tadż to grobowiec…  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TR3IRK5uyeI/AAAAAAAAAaA/CJVqNYU0exs/s1600/84.%2Bagra.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 272px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TR3IRK5uyeI/AAAAAAAAAaA/CJVqNYU0exs/s400/84.%2Bagra.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556817712554887650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mauzoleum ma swoją piękną historię. Rzeczywistość trochę odbiega od legendy otaczającej Tadż, ale po to są właśnie legendy, by je opowiadać zamiast tej nudnej, przyziemnej „najprawdziwszej prawdy”.  Grobowiec został wybudowany w Agrze, w XVII w, na polecenie Szahdżahana (władcy z dynastii mogolskiej), dla jego ukochanej żony Mumtaz, która zmarła przy czternastym porodzie w 1631 roku. Szahdżahan, zrozpaczony i zdruzgotany po utracie małżonki, rozpoczął poszukiwania architekta- artysty, który zaprojektowałby mauzoleum tak olśniewającej urody, która dorównałaby urodzie Mumtaz i byłaby jednocześnie odzwierciedleniem wielkiej miłości ale i rozpaczy władcy. Niełatwe to było zadanie. Odrzucono tysiące projektów.. Wreszcie znalazł się jeden, który zachwycił Szahdżahana. Rozpoczęto więc wznoszenie grobowca nad rzeką Jamuną, w cudnych ogrodach, niedaleko Czerwonego Fortu, gdzie wznosił się pałac władcy.   Budowlę wznoszono przez 22 lata, a pracowało przy tym 20 tysięcy budowniczych z Indii i centralnej Azji. Jubilerzy ozdabiali ściany mauzoleum szlachetnymi kamieniami i złotem, a mistrzowie kaligrafii wypisali na ścianach wersety z  Koranu… Sarkofag ze zwłokami Mumtaz miał znajdować się w krypcie pod główną salą, a drzwi do krypty wykonano z jaspisu i srebra…  Podobno niektórym z artystów poodcinano kciuki, by mieć pewność, że nigdy nie wzniosą już podobnej budowli…&lt;br /&gt;Turyści odwiedzający Tadż słyszą od przewodników taką właśnie historię, spacerują wokół pustego, symbolicznego grobu w sali nad kryptą, otoczonego ażurowym marmurowym „parawanem”, nie mogą powstrzymać się od sprawdzenia, czy rzeczywiście kopuła budowli daje akustyczne efekty o jakich zapewniają przewodnicy (echo w sali głównej miało sprawiać, że wszystkie modlitwy i zapewnienia o wiecznej miłości cesarza do Mumtaz  zostaną przedłużone o kilkadziesiąt sekund…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TR3IeaXEhII/AAAAAAAAAaI/VGzpYN_unVs/s1600/85.%2Bagra.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 272px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TR3IeaXEhII/AAAAAAAAAaI/VGzpYN_unVs/s400/85.%2Bagra.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556817940042777730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie dni swego życia Szahdżahan spędził w forcie w Agrze, uwięziony przez jednego ze swych synów. Stamtąd miał bezustannie spoglądać na mauzoleum Mumtaz i tak też umrzeć…- z wzrokiem utkwionym  w marmurowy dowód swej miłości i oddania… &lt;br /&gt;Ciekawe jak wyglądałby Tadż gdyby nie został wybudowany w Indiach, gdzie kolorem śmierci (również dla muzułmanów) jest biel… &lt;br /&gt;Szahdżahan chyba też się nad tym zastanawiał, bo podobno  miał w planach czarną kopię Tadż Mahal. To już inna trochę opowieść, nie mająca związku z legendą o pięknej i czystej miłości i rozpaczy po stracie ukochanej, a bardziej z megalomanią władcy. Na budowę białego marmurowego mauzoleum wydano niebotyczne sumy pieniędzy, co było realnym ‘zagrożeniem’ i mogło doprowadzić do ruiny cesarstwo, a na pewno zdecydowanie pogorszyło poziom życia i finansowy status przeciętnego obywatela.  „Szalony” pomysł wybudowania kolejnego kolosa tak rozsierdził jednego z synów Szahdżahana, Aurangzeba, że ten zamknął ojca w forcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec i bomba. Kto (nie)czytal, ten traba. Wszelkie podobienstwo do prawdziwych postaci i zdarzen jest calkowicie zamierzone.&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-7532772181742431042?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/7532772181742431042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/12/pocztowki-z-indii_31.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7532772181742431042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7532772181742431042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/12/pocztowki-z-indii_31.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TR3Hm2OABCI/AAAAAAAAAZw/bZS0qfWimGk/s72-c/82.%2Bmiasto%2BAGRA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-6915189998810287545</id><published>2010-12-23T14:11:00.007+01:00</published><updated>2010-12-23T14:38:10.349+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;I’m dreaming of a white Christmas... &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A ja nie…! Nie tutaj. Nie w Delhi. I tak jest już wystarczająco zimno w mieszkaniu bez ogrzewania, za to z piękną, białą lodowato zimną marmurową podłogą.&lt;br /&gt;Spece od pogody zapowiadają wyjątkową zimę tym roku. Gdzieś słyszałam jak przebąkiwali coś o śniegu w styczniu…    &lt;br /&gt;W Polsce atmosfera przedświąteczna zapanowała już listopadzie. W Delhi może trochę później, ale za to z jakim rozmachem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TRNPwztPo7I/AAAAAAAAAZk/detWOdjQ9Ac/s1600/Obraz%2B032.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 222px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TRNPwztPo7I/AAAAAAAAAZk/detWOdjQ9Ac/s400/Obraz%2B032.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553870465410245554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TRNPS4rkWSI/AAAAAAAAAZc/aWUdZx0VDWk/s1600/Obraz%2B036.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 218px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TRNPS4rkWSI/AAAAAAAAAZc/aWUdZx0VDWk/s400/Obraz%2B036.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553869951349315874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TRNOm5hyI1I/AAAAAAAAAZU/3FQ4C56DOVQ/s1600/Obraz%2B035.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 270px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TRNOm5hyI1I/AAAAAAAAAZU/3FQ4C56DOVQ/s400/Obraz%2B035.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553869195662467922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TRNOD8ZsMEI/AAAAAAAAAZM/iAWKB6ZM81I/s1600/Obraz%2B034.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 317px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TRNOD8ZsMEI/AAAAAAAAAZM/iAWKB6ZM81I/s400/Obraz%2B034.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553868595138408514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TRNNquQZtWI/AAAAAAAAAZE/rQvcb2dFXAY/s1600/IMG_5244.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TRNNquQZtWI/AAAAAAAAAZE/rQvcb2dFXAY/s400/IMG_5244.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553868161844622690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25 grudnia jest dniem wolnym od pracy. Wielu indyjskich chrześcijan obchodzić będzie Boże Narodzenie. „Choinki” są już w sklepach do kupienia od jakiegoś czasu, można mieć zieloną sztuczną choinkę w każdym rozmiarze. Są też żywe drzewka, ale nie są to oczywiście nasze poczciwe jodełki. Trochę bardziej przypominają iglastą paproć na grubym trzonie:) wieje egzotyką, podoba mi się;) &lt;br /&gt;Moi sąsiedzi, Hindusi, którzy są chrześcijanami, już wczoraj rozpoczęli przygotowania do świąt. Na dachu siedziało wczoraj cały dzień trzech panów kucharzy i smażyli, zagniatali, gotowali… słodycze. Sąsiedzi chyba chcą zaprosić na święta całe osiedle… Może się załapię i ja;) w całym domu pachnie już rzeczonymi słodkościami i typowo indyjskimi potrawami (no nie jest to wprawdzie makowiec, ani kapusta z grzybami, ale do świątecznego piernika już bardzo blisko- ach ta woń goździków i cynamonu!;)).&lt;br /&gt;Wielu moich znajomych hinduistów ma w domu choinki. Dla nich to ciekawa tradycja, jeszcze jedno święto dodane do zapełnionego po brzegi świątecznego kalendarza w Indiach. Wielu z nich pójdzie też na pasterkę do pobliskiego kościoła. Z ciekawości po prostu, lub na zaproszenie sąsiadów. Mam nadzieję, że w Delhi nie zdarzą się incydenty o których słyszałam na przykład w Kalkucie- że na pasterkę nie wpuszcza się ‘nie-chrześcijan’. Każdy musi się wylegitymować przed drzwiami i jak nie jest chrześcijaninem- ma zakaz wstępu… Nieładnie…&lt;br /&gt; Rozmawiałam z wieloma osobami, które mówiły mi, że 25 grudnia to chyba nie jest chrześcijańskie święto… Bo 25 grudnia o przecież po prostu „Bada Din” („Wielki Dzień”).  I ma coś wspólnego z Santa Claus’em w czerwonym wdzianku, z udekorowanym drzewkiem i prezentami;) Ale czy to chrześcijańskie czy nie- tego nie są pewni. Tak czy inaczej, co by to nie było- oni będą świętować. Bo to przecież Bada Din!&lt;br /&gt;Wszystkim życzę zdrowych, spokojnych i wesołych Świąt, oraz zdrowego, spokojnego i wesołego Wielkiego Dnia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-6915189998810287545?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/6915189998810287545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/12/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6915189998810287545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6915189998810287545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/12/pocztowki-z-indii.html' title='Pocztowki z Indii...'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TRNPwztPo7I/AAAAAAAAAZk/detWOdjQ9Ac/s72-c/Obraz%2B032.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-8872521405382625679</id><published>2010-12-05T19:02:00.002+01:00</published><updated>2010-12-07T23:47:29.999+01:00</updated><title type='text'>Zaproszenie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPvT6pqAMOI/AAAAAAAAAY8/fgrt3-f8nKc/s1600/herbaciarnia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 184px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPvT6pqAMOI/AAAAAAAAAY8/fgrt3-f8nKc/s400/herbaciarnia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5547260370604798178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstęp wolny.&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-8872521405382625679?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/8872521405382625679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/12/zaproszenie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8872521405382625679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8872521405382625679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/12/zaproszenie.html' title='&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;Zaproszenie&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPvT6pqAMOI/AAAAAAAAAY8/fgrt3-f8nKc/s72-c/herbaciarnia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-1927083668476389373</id><published>2010-12-04T17:47:00.017+01:00</published><updated>2010-12-04T18:15:12.409+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bharatanatyam'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chhau'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warsztaty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr Tańca Nataraja'/><title type='text'>Co robimy na warsztatach?</title><content type='html'>Były już warsztaty bharatanatyam i chhau. A na nich...:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;...nosimy na głowie dzban z mlekiem...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpxngKaDaI/AAAAAAAAAXM/rnK60VPatBM/s1600/1.nosimy%2Bna%2Bg%25C5%2582owach%2Bdzbany%2Bz%2Bmlekiem.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpxngKaDaI/AAAAAAAAAXM/rnK60VPatBM/s320/1.nosimy%2Bna%2Bg%25C5%2582owach%2Bdzbany%2Bz%2Bmlekiem.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546870814522609058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;...ubijamy masło...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpx76vS2TI/AAAAAAAAAXU/QGWjBk3psgk/s1600/2.ubijamy%2Bmas%25C5%2582o....jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpx76vS2TI/AAAAAAAAAXU/QGWjBk3psgk/s320/2.ubijamy%2Bmas%25C5%2582o....jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546871165254031666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;...i jeszcze więcej masła...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpyRN1m5aI/AAAAAAAAAXc/Yh6J4eU2nn4/s1600/3.jeszcze%2Bwi%25C4%2599cej%2Bmas%25C5%2582a....jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpyRN1m5aI/AAAAAAAAAXc/Yh6J4eU2nn4/s320/3.jeszcze%2Bwi%25C4%2599cej%2Bmas%25C5%2582a....jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546871531158037922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;...wciąż masło...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpygCU9kUI/AAAAAAAAAXk/wcQPgvvaDQs/s1600/4.wci%25C4%2585%25C5%25BC%2Bmas%25C5%2582o....jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpygCU9kUI/AAAAAAAAAXk/wcQPgvvaDQs/s320/4.wci%25C4%2585%25C5%25BC%2Bmas%25C5%2582o....jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546871785766359362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;...ile radości może sprawić ubijanie masła...;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpyztpuI8I/AAAAAAAAAXs/57qkuNzv26Y/s1600/5.ile%2Brado%25C5%259Bci%2Bmo%25C5%25BC%2Bsprawi%25C4%2587%2Bubijanie%2Bmas%25C5%2582a_%2529.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpyztpuI8I/AAAAAAAAAXs/57qkuNzv26Y/s320/5.ile%2Brado%25C5%259Bci%2Bmo%25C5%25BC%2Bsprawi%25C4%2587%2Bubijanie%2Bmas%25C5%2582a_%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546872123813667778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyżby niedowierzanie...?&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpzRWkBLuI/AAAAAAAAAX0/PJU5nsj0N_c/s1600/6.niedowierzamy%2Bprowadz%25C4%2585cym_%2529.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpzRWkBLuI/AAAAAAAAAX0/PJU5nsj0N_c/s320/6.niedowierzamy%2Bprowadz%25C4%2585cym_%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546872633011810018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A! no i trochę też tańczymy!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpzfbMjWsI/AAAAAAAAAX8/-0qsghEQ_SI/s1600/7.%2Ba%2521%2Bno%2Bi%2Btroch%25C4%2599%2Bte%25C5%25BC%2Bta%25C5%2584czymy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpzfbMjWsI/AAAAAAAAAX8/-0qsghEQ_SI/s320/7.%2Ba%2521%2Bno%2Bi%2Btroch%25C4%2599%2Bte%25C5%25BC%2Bta%25C5%2584czymy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546872874773732034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A jak się zmęczymy tańczeniem- ćwiczymy "język migowy".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpz3hbKNpI/AAAAAAAAAYE/_3xWJxIaMPQ/s1600/8.a%2Bja%2Bsi%25C4%2599%2Bzm%25C4%2599czymy%2Bta%25C5%2584czeniem-%2B%25C4%2587wiczymy%2B%2527j%25C4%2599zyk%2Bmigowy%2527.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpz3hbKNpI/AAAAAAAAAYE/_3xWJxIaMPQ/s320/8.a%2Bja%2Bsi%25C4%2599%2Bzm%25C4%2599czymy%2Bta%25C5%2584czeniem-%2B%25C4%2587wiczymy%2B%2527j%25C4%2599zyk%2Bmigowy%2527.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546873288762472082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Powitanie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPp0WXU0AEI/AAAAAAAAAYM/-U_blgtQa0o/s1600/9.powianie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPp0WXU0AEI/AAAAAAAAAYM/-U_blgtQa0o/s320/9.powianie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546873818627440706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lewitujemy...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPp0jst3ZTI/AAAAAAAAAYU/0jHzJDY-dk4/s1600/10.%2Blewitacja....jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPp0jst3ZTI/AAAAAAAAAYU/0jHzJDY-dk4/s320/10.%2Blewitacja....jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546874047707964722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lewitacja raz jeszcze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPp01wfQp_I/AAAAAAAAAYc/-X_56R6ZNQ8/s1600/11.i%2Braz%2Bjeszcze%2Blewitacja....jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPp01wfQp_I/AAAAAAAAAYc/-X_56R6ZNQ8/s320/11.i%2Braz%2Bjeszcze%2Blewitacja....jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546874357958092786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Matrix...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPp1FdzzfsI/AAAAAAAAAYk/x3A1RqrfHt0/s1600/12.%2Bmatrix....jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPp1FdzzfsI/AAAAAAAAAYk/x3A1RqrfHt0/s320/12.%2Bmatrix....jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546874627821895362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tygrys.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPp1YIKsIkI/AAAAAAAAAYs/PAHkcJAAYyo/s1600/13.%2Btygrys.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPp1YIKsIkI/AAAAAAAAAYs/PAHkcJAAYyo/s320/13.%2Btygrys.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546874948429816386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Paw.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPp1nE_iNuI/AAAAAAAAAY0/L6rdnyjnTmQ/s1600/14.%2Bpaw.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPp1nE_iNuI/AAAAAAAAAY0/L6rdnyjnTmQ/s320/14.%2Bpaw.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546875205275760354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A cały dzień spędziła z nami (i obfotografowała wszystkich) Eliza (PAGAL Studio).&lt;br /&gt;Dziękujemy:)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-1927083668476389373?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/1927083668476389373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/12/co-robimy-na-warsztatach.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/1927083668476389373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/1927083668476389373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/12/co-robimy-na-warsztatach.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Co robimy na warsztatach?&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPpxngKaDaI/AAAAAAAAAXM/rnK60VPatBM/s72-c/1.nosimy%2Bna%2Bg%25C5%2582owach%2Bdzbany%2Bz%2Bmlekiem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-7650553694126714533</id><published>2010-11-29T11:13:00.001+01:00</published><updated>2010-11-29T11:14:52.416+01:00</updated><title type='text'>Kolejne warsztaty</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPN9DBslGhI/AAAAAAAAAXE/7VvlKwtLnl0/s1600/odissi-5XII.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 227px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPN9DBslGhI/AAAAAAAAAXE/7VvlKwtLnl0/s320/odissi-5XII.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544913057171708434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-7650553694126714533?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/7650553694126714533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/kolejne-warsztaty.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7650553694126714533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7650553694126714533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/kolejne-warsztaty.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Kolejne warsztaty&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TPN9DBslGhI/AAAAAAAAAXE/7VvlKwtLnl0/s72-c/odissi-5XII.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-4561397026406200774</id><published>2010-11-25T12:34:00.002+01:00</published><updated>2010-11-25T12:42:14.731+01:00</updated><title type='text'>Garam masala..., czyli jak przetrwać w Indiach.</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dywan w łazience i inne śmieszności.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ile razy zdarzyło nam się nie powiedzieć czegoś, nie zwrócić komuś uwagi, bo „nie wypada”? Albo być może nie zapytaliśmy o coś czy nie uśmialiśmy się szczerze, żeby nie urazić rozmówcy. To się nazywa „takt”. Dzieci „taktu”, w naszym rozumieniu, często nie mają:) Komentują rzeczywistość tak jak ją widzą (bo taka często jest po prostu), nie z zamiarem sprawienia komuś przykrości, ale zwyczajnie przez zdrową, dziecięcą ciekawość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam wybuch szczerej radości Ani- dziewczynki, którą uczyłam kiedyś tańca indyjskiego. Opowiadałyśmy sobie nawzajem, tanecznym „migowym językiem”, różne historyjki, a kiedy doszło do słoniogłowego bóstwa o imieniu Ganeśa…- nie dałam już rady zapobiec wybuchowi dziecięcego śmiechu. Anię do łez rozbawił fakt, że Ganeśa dosiada szczura! Nie było w tym jej śmiechu żadnego szyderstwa, naśmiewania się z Ganeśi czy z ludzi, którzy czczą to bóstwo. &lt;br /&gt;Po prostu- u nas słonie na szczurach nie jeżdżą! I już. Tylko tyle. Mogą sobie słonie ze sobą rozmawiać, mogą hodować kwiatki i przyjaźnić się z mrówkami czy myszami (albo się ich panicznie bać)- to „normalne”. Przyjmujemy bez dwóch zdań. Ale żeby  mieć szczura za wierzchowca!?:)&lt;br /&gt;Tak samo łatwo przyszło Ani szczerze uśmiać się ze szczura – wahany (wehikułu) boga Ganeśi, jak zaakceptować bezsprzecznie fakt, że dzieci w Indiach właśnie temu słoniowi co dzień ofiarowują kwiaty, słodycze i swe prośby o szczęście i błogosławieństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta sama Ania oglądając moje zdjęcia z Indii, zwracała uwagę na szczegóły, których dorośli często nie widzieli, lub nawet jeśli widzieli- nie wiedzieli jak i czy o nie zapytać. Na przykład fotografia ze Świąt Wielkanocnych, spędzonych trzykrotnie w Indiach, w mieszkaniu wynajmowanym ze znajomymi.  Na zdjęciu widać kolorowe pisanki i inne mniej lub bardziej Wielkanocne potrawy (cóż, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma:)), leżące na kolorowej dupatcie (chuście, która jest dopełnieniem stroju salwar kamiz). Dupatta rozłożona jest na podłodze.&lt;br /&gt;„Nie macie stołu? Jecie z podłogi? Ale super!!!”, pozazdrościła Ania, podobnie jak piekielnie zazdrościła mi tego, że wolno mi tam jeść palcami;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy moi znajomi oglądający te zdjęcia, jak dużo później sami przyznali, nie spytali o ten osobliwy „stół”, czy raczej osobliwy brak normalnego stołu, chociaż korciło ich niemiłosiernie! Już w chwili oglądania zdjęcia dorobili sobie do tego swoją logikę i wytłumaczenie: no tak, są biednymi  studentami, nie stać ich na stół… W biednych rodzinach indyjskich też nigdy nie widać, by ludzie jedli przy stołach…&lt;br /&gt;I tak pożałowali mnie znajomi:)&lt;br /&gt;A stół był. Nawet stolik i biurko. I chyba ze 2 krzesła by się znalazły. I dwa fotele. I sofa też. I w wielu innych indyjskich domach są stoły, piękne, duże, często zaprojektowane przez specjalistów, wykonane na miarę. Ale w Indiach najczęściej najwygodniejsze, „najnormalniejsze” i swojskie jest usadowienie się na podłodze za skrzyżowanymi nogami. Rozkłada się gazetę, by nie pobrudzić marmurów, a na niej stawia się garnki zdjęte z ognia (no dobra, z gazu! Gaz jest, już nie wyobrażajcie sobie rozpalonego ogniska;) ). Gorących potraw nie trzeba nawet specjalnie przekładać na półmiski, nie będzie to poczytane (na pewno nie w rodzinie, nawet na większym rodzinnym przyjęciu) za „barbarzyństwo”. I już. Gotowe, jemy!&lt;br /&gt;Myślę sobie, że nawet jeśli podczas naszego polsko-indyjskiego wielkanocnego śniadania, ustawione zostałyby stoły i krzesła, indyjscy goście i tak pewnie wzięliby talerze (a każdy talerz z innego kompletu;) ), nałożyli sobie  jedzenie i usiedli na podłodze. A żeby nie pobrudzić marmurowej podłogi- podłożyliby pod talerz gazetę:) Tak zresztą zrobili co niektórzy- rozłożyli gazetę by nie pobrudzić „obrusu” z dupatty. Swoją drogą, też nie wszyscy pewnie mieli „odwagę” spytać po co nam właściwie ta dupatta pod talerzami i miskami. No trudno- takie widać zagraniczne zwyczaje…;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nikt mnie nie posądził, że z kolei ja osądzam wszystkich Hindusów i wmawiam im ignorancję i „nieświatowość” (czytaj: brak obycia), mówię raz jeszcze: tak! Tak, w wielu domach indyjskich są stoły i są obrusy. I powszechnie wiadomo też jak z nich korzystać. Tylko po co, skoro można usiąść na podłodze? &lt;br /&gt;Ktoś zapyta teraz: no tak…- tylko po co siedzieć na podłodze, skoro można usiąść na krześle? I sobie nie pogadamy;))&lt;br /&gt;Moja nauczycielka tańca z Delhi, u której zdarza mi się jeść czasem obiad lub kolację, ma w swym wielkim domu ławę, ma wielki stół i ma do tego wielkiego stołu także wielkie krzesła. I korzysta z nich podczas wystawnych kolacji dla ważnych gości, gdzie ludzi i jedzenia jest tyle, że nie dałoby rady pomieścić wszystkich na podłodze. Sama jest „światowa”, to i gości często ma „światowych”. Ale ja jem u niej „normalnie”, czyli na gazecie siedząc po turecku na łóżku. Z całą rodziną . Na jednym, ogromnych rozmiarów, królewskim łożu. Nikt wtedy specjalnie nie czeka, aż wszyscy siądą do posiłku. Mąż je pierwszy, moja nauczycielka po nim. Albo na odwrót. Albo razem. Ze mną lub beze mnie. Jeśli któraś z dwóch sióstr ma ochotę się przyłączyć- robi to teraz, lub za chwilę. Nie trzeba czekać, dotrzymywać komuś grzecznie towarzystwa. Można w każdej chwili wstać i odnieść talerz do kuchni. Takie „maniery” nikogo nie gorszą w rodzinie lub wśród bliskich przyjaciół. &lt;br /&gt;Gwoli wyjaśnienia- nie chodzi tu o żaden podział „klasowy”, żadne relacje „guru-uczeń”, „kobieta- mężczyzna”, czy jakiekolwiek inne. Siedzimy na tym samym łóżku, równi sobie, jemy palcami, często z tego samego talerza (gdy na przykład serwowane są pokrojone kawałki ogórka, pomidora i cebuli, zwane w Indiach szumnie „sałatką”:)). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie twierdzę, że musi się nam to wszystko podobać i że „ich” jest lepsze niż „nasze”. Jest po prostu inne. Mamy swoje przyzwyczajenia, co innego uważamy za „kulturalne”. Tam gdzie mi na tym zależy – informuję o swoich zwyczajach, lub po prostu wdrażam je w życie, gdy nie napotykam na jakiś wyraźny opór;) Jem na serwetkach, na matach, na stole (jeśli jest;)), przekładam potrawy z garnków do salaterek i na półmiski (jeśli są;)), zaczynam jeść razem ze wszystkimi, czekam aż skończą. Tam gdzie jestem gościem- stosuję się do zwyczajów panujących w domu gospodarza. Cóż, „jeśli wszedłeś między wrony…”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś mali chłopcy, sąsiedzi z ulicy, oglądali zdjęcia z Polski. Miałam w aparacie zdjęcia mojego polskiego mieszkania (wszyscy zawsze pytają jak wygląda, więc obfotografowałam na lewo i prawo i długo te zdjęcia w aparacie siedziały). Nic tak nie ubawiło chłopców jak… dywan w łazience! W większości indyjskich łazienek, gdzie woda z prysznica leje się wprost na posadzkę, taki „dywan” (czyli włochata mata łazienkowa, chodniczek przy wannie) nie miałby racji bytu. Tam zamiast dywanu, w kącie stoi „wiper” (po angielsku „wiper”, w hindi… hmm… chyba „wiper”, po naszemu „łajper”- albo gumowa wycieraczka do podłogi;) ). A zamiast rolki papieru toaletowego, zobaczymy najczęściej w indyjskiej łazience z lewej strony sedesu (czy dziury w podłodze) mały kranik i kubeczek. Do czego służy- chyba nie muszę tłumaczyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-4561397026406200774?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/4561397026406200774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/garam-masala-czyli-jak-przetrwac-w.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4561397026406200774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4561397026406200774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/garam-masala-czyli-jak-przetrwac-w.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Garam masala..., czyli jak przetrwać w Indiach.&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-739835633613113874</id><published>2010-11-20T16:24:00.000+01:00</published><updated>2010-11-20T16:25:24.898+01:00</updated><title type='text'>http://www.youtube.com/watch?v=u3YLq7CVavc</title><content type='html'>Chhau wpisane na listę arcydzieł kultury światowej UNESCO&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-739835633613113874?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://www.youtube.com/watch?v=u3YLq7CVavc' title='http://www.youtube.com/watch?v=u3YLq7CVavc'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/739835633613113874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/httpwwwyoutubecomwatchvu3ylq7cvavc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/739835633613113874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/739835633613113874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/httpwwwyoutubecomwatchvu3ylq7cvavc.html' title='http://www.youtube.com/watch?v=u3YLq7CVavc'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-3853244817230421618</id><published>2010-11-20T16:20:00.001+01:00</published><updated>2010-11-20T16:23:54.167+01:00</updated><title type='text'>Zapraszam na warsztaty chhau i bharatanatyam</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TOfnh_CoReI/AAAAAAAAAW8/aGFuabHYBvo/s1600/warsztaty-27XI.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TOfnh_CoReI/AAAAAAAAAW8/aGFuabHYBvo/s320/warsztaty-27XI.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5541652437546845666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-3853244817230421618?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='' href='http://www.youtube.com/watch?v=u3YLq7CVavc' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/3853244817230421618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/zapraszam-na-warsztaty-chhau-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3853244817230421618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3853244817230421618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/zapraszam-na-warsztaty-chhau-i.html' title='Zapraszam na warsztaty chhau i bharatanatyam'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TOfnh_CoReI/AAAAAAAAAW8/aGFuabHYBvo/s72-c/warsztaty-27XI.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-3594236618146209369</id><published>2010-11-16T01:39:00.001+01:00</published><updated>2010-11-16T01:42:19.763+01:00</updated><title type='text'>Tańczą bogowie…, czyli rzecz dla prawdziwych pasjonatów.</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Powarsztatowe, powystępowe taneczne przemyślenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zrobić, żeby klasyczny taniec indyjski tańczyło się nam lepiej, wygodniej, z mniejszym wysiłkiem, co zrobić żeby dać radość publiczności i samemu z tego tańca radość czerpać…  Myślę sobie, że z  tym klasycznym tańcem indyjskim bywa  tak, że „nieoswojony” może nie dać radości ani nam, ani widzom, którzy go oglądają… No to trzeba go oswoić. Jak już przebrniemy przez bóle mięśni, nawet tych o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia wcześniej, jak już przyzwyczaimy się do tych wszystkich, nienaturalnych na początku, pozycji ciała, możemy się skupić na czymś innym. Mianowicie na szukaniu drogi i takich sposobów wykonywania ćwiczeń, kroków tanecznych czy wreszcie całych choreografii, by sprawiało nam to przyjemność, by „robiło się samo”, lekko i bez zbędnego wysiłku i by to, że nam jest lekko i dobrze w tańcu było dostrzeżone również  przez widzów. Wtedy im też będzie lżej, wygodnie i lepiej oglądać nasze popisy na scenie. A o to nam między innymi chodzi przecież:)&lt;br /&gt;Na ostatnich warsztatach próbowałyśmy grupowo to „oświecenie” osiągnąć ;) Jak? A no na przykład bawiłyśmy się w bezy i purchawki, oddychałyśmy i relaksowałyśmy się  tak, że aż niektórym od przypływu szczęścia, wygody, luzu i relaksu, zakręciło się w głowie. Tańczyłyśmy w smole, w wodzie i w ołowianych butach, zapuszczałyśmy korzenie i  wydychałyśmy powietrze przez palce dłoni. Brzmi nieźle? A było jeszcze lepiej;) Każde ćwiczenie, które „zadałam”, wypróbowałam wcześniej na sobie. Część działa od razu, część po jakimś czasie. Ale jest metoda w tym szaleństwie;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W naszym tańcu ważnych jest kilka rzeczy (i to akurat nie mój wymysł jest jakiś autorski i jedyny niepowtarzalny;) ): &lt;br /&gt;-poczucie rytmu&lt;br /&gt;- „technika”; czystość linii (dla wtajemniczonych, to mantra: „Łokcie! Barki! Nadgarstki! Usiądź niżej!”)&lt;br /&gt;- energia, dynamizm, wigor&lt;br /&gt;- wdzięk, gracja, ‘lasja’&lt;br /&gt;- wygoda, swoboda, lekkość  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wielu obejrzanych przedstawieniach, recitalach tanecznych, po wielu obserwacjach przygotowań tancerzy do występów, po próbach, wreszcie po iluś tam latach własnego odkrywania tańca indyjskiego i próbach odkrywania jego tajników przed innymi, doszłam do jakichś własnych wniosków i przemyśleń.  Może i nie są one jakoś specjalnie odkrywcze, jednak ważne;) Najwspanialej byłoby, gdyby się udało mieć tyle szczęścia i daru od niebios, żeby wszystkie te wymienione aspekty się w nas skumulowały. Ale na to nie stawiajmy za bardzo;) Nielicznym tylko się udaje;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele rzeczy można wyćwiczyć, zgodnie z zasadą, że sam talent to tylko 1% sukcesu, a reszta- to ciężka praca (procentowe proporcje talentu i ciężkiej pracy mogą się różnić w zależności od tego czy jesteśmy pesymistami czy optymistami;) ). Tak więc- wiele rzeczy rzeczywiście można wyćwiczyć ,ale nie wszystkie. Jak teraz uszeregować te  najważniejsze, dla tancerza klasycznego tańca indyjskiego, sprawy? Każdy pewnie ma inne priorytety. Dobrze, jeśli mamy choć po trosze każdego. Dla mnie faktycznie poczucie rytmu może otwierać tę listę przykazań. Poczucia rytmu trzeba mieć więcej niż „trochę”. Bez poczucia rytmu ani rusz… Dosłownie ani rusz- bo jak tu ruszyć, jak zacząć tańczyć, jak się nie czuje kiedy…;)? &lt;br /&gt;I co dalej? Technika, wdzięk- lasja, energia, czy lekkość…? Rozsądnie byłoby powiedzieć, że technika, ale ja chyba się jednak wyłamię. Postawiłabym na energię i wdzięk na równi. Jeśli założenie jest takie że mamy wszystkiego „po trochu”, to znaczy, że mamy już tej techniki tyle, byśmy mogli tańczyć. Dla mnie wdzięk-lasja, to jest właśnie to „coś”, czego poszukuję u tańczących, siedząc sobie wygodnie na widowni. Jeśli mam wybierać perfekcyjnie tańczącą osobę, z nienaganną techniką i czyściutkimi liniami, ale bez wdzięku i gracji albo osobę która niekoniecznie wszystko „dociąga”, „prostuje”, „wykańcza” technicznie, ale ma to „coś” w sobie i tańczy z wdziękiem- bez wahania wybiorę to drugie. Pierwsze to robot, drugie bardziej przypomina żyjącą istotę. A jeszcze jak do tego tańczy z energią i błyskiem w oku- to już ogóle potrafię się rozpłynąć.  To jest dla mnie w sumie równoznaczne też z ‘lekkością’ i wygodą- chodzi o swobodę w tańcu, którą czuje nie tylko tancerz, ale także widz. Nie lubię się męczyć oglądając tancerza, który pokazuje mi nieustannie (grymasami twarzy, spięciem, napięciem, brakiem swobodnego oddechu), że się sam męczy. Jeśli tak Cięto męczy- proszę, nie tańcz. Usiądź sobie i wypijmy herbatkę;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarza mi się występować albo oglądać występy innych, ale ten nasz taneczny światek jest tutaj w Polsce na tyle mały, że cały czas w zasadzie ogląda się te same osoby. Niektóre tancerki czy tancerze pną się w górę, inni niekoniecznie. Może sądzą, że osiągnęli już szczyt możliwości, technika, lekkość, wdzięk- wszystko jest jak trzeba, nie ma już potrzeby dalszego rozwoju. Tym szczęśliwcom gratuluję dobrego samopoczucia:)  &lt;br /&gt;A ja, ponieważ taką szczęściarą nie jestem (i szczerze mówiąc, mam nadzieję, że nigdy nie będę)- udam się na spoczynek i zregeneruję siły przed jutrzejszym trenowaniem.&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;A z ostatnich ciekawszych wydarzeń na naszym niewielkim "podwórku" indyjsko-tanecznym? "Samsara"- fuzja klasycznych tańców indyjskich (bharatanatjam, odissi i kathak) oraz kalaripajattu. Polecam:)Obejrzałam w minioną niedzielę.&lt;br /&gt;Połączone siły krakowsko-śląskie zadziałały na wyobraźnię widzów, w spójnej i czytelnej choreografii o przemijaniu, wędrówce, o kręgu życia. &lt;br /&gt;Bardzo dobrze dobrano techniki taneczne do poszczególnych części choreografii- etapów życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczególnie piękny jest początek (choć zdecydowanie za krótki, w przyszłości proszę o więcej!!!)- keralska sztuka walki kalaripajattu. Bardzo płynne sekwencje kroków, wykonywane w półmroku i przy akompaniamencie muzyki (na tyle delikatnej i subtelnej, że pozwoliła całkowicie skupić się na ruchach tancerki), wyciszyły publiczność i wprowadziły atmosferę spokoju i "cierpliwego oczekiwania na...". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W chwilę później wybuch radości dziewczęcej, dziecięcej... Sporych rozmiarów scenę zdołały wypełnić  swoją energią dwie tancerki bharatanatjam. &lt;br /&gt;Życie toczy się dalej. Beztroski śmiech bengalskich dzieci w utworze indyjskiego kompozytora Bikrama Ghosha (którego muzykę wykorzystano podczas występu) ustępuje miejsca namiętności, pasji i… zbrodni  - w kathakowym duecie damsko-męskim. &lt;br /&gt;I znowu wyciszenie -   to kolejny duet, tym razem tancerek odissi.&lt;br /&gt;Jest fuzja stylów. Jest taniec, ogień, kwiaty. Jest życie, dzieciństwo, młodość, jest śmierć, jest i nowy początek, płacz dziecka, ponowne narodziny. Jest samsara.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za projektem "Samsara" stoją: Ewa Wardzała, Agnieszka Kapelko, Karolina Szwed, Kamila Witalińska, Jagoda Flaga, Artur Przybylski, Anita Singh.&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-3594236618146209369?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/3594236618146209369/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/tancza-bogowie-czyli-rzecz-dla.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3594236618146209369'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3594236618146209369'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/tancza-bogowie-czyli-rzecz-dla.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Tańczą bogowie…, czyli rzecz dla prawdziwych pasjonatów.&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-2512508261729865428</id><published>2010-11-11T15:04:00.002+01:00</published><updated>2010-11-11T15:08:56.134+01:00</updated><title type='text'>Zapraszam na warsztaty</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TNv4K9YAqqI/AAAAAAAAAW0/aptKdqB_ZJ8/s1600/warsztaty-13XI.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TNv4K9YAqqI/AAAAAAAAAW0/aptKdqB_ZJ8/s320/warsztaty-13XI.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538293033939806882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ODISSI:&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warsztaty są wprowadzeniem w arkana tego pięknego klasycznego tańca indyjskiego, pełnego delikatnego kobiecego wdzięku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Magia" odissi to płynne ruchy ciała i dynamiczna praca stóp, bogaty język gestów i emocje wyrażane za pomocą skodyfikowanej mimiki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poznamy podstawowe, charakterystyczne dla odissi pozy, kroki taneczne i gesty dłoni. Nauczymy się także krótkiego fragmentu choreografii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gdzie:&lt;/span&gt; Klub Fitness Zdrofit, ul. Ostrobramska 101 (wejście od ul.Poligonowej)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kiedy&lt;/span&gt;: 13 listopada (sobota), godz.11.00-13.00&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;TANIEC INDYJSKI- INNE SPOJRZENIE&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Odkryjemy...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- ... jak poczuć się wygodnie we własnym ciele w tańcu indyjskim&lt;br /&gt;- ... jak obserwować i zrelaksować ciało w pozycjach tanecznych&lt;br /&gt;- ... jak tańczyć efektywniej i efektowniej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardziej wtajemniczeni, korzystając z różnych technik i metod pracy z ciałem, na nowo odkryją taniec indyjski. A ci, którzy wciąż poszukują, korzystając z technik tańca indyjskiego na nowo odkryją możliwości własnego ciała:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewniamy miłą, rozgrzewającą, taneczną atmosferę i garść przydatnych technik, metod i "narzędzi" do własnej praktyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Proszę o przyniesienie ze sobą&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;- karimaty lub ręcznika do ćwiczeń na podłodze&lt;br /&gt;- kilku książek do podłożenia pod głowę&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Gdzie:&lt;/span&gt; Klub Fitness Zdrofit, ul. Ostrobramska 101 &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kiedy:&lt;/span&gt;13 listopada (sobota), godz13.30-16.00&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-2512508261729865428?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/2512508261729865428/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/zapraszam-na-warsztaty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2512508261729865428'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2512508261729865428'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/zapraszam-na-warsztaty.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Zapraszam na warsztaty&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TNv4K9YAqqI/AAAAAAAAAW0/aptKdqB_ZJ8/s72-c/warsztaty-13XI.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-8269190268974587385</id><published>2010-11-07T22:00:00.004+01:00</published><updated>2010-11-07T22:33:28.515+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='arti'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='diwali'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='aarthi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tolerancja'/><title type='text'>Indyjska tolerancja</title><content type='html'>Uczmy się od najlepszych:) Chyba tylko w Indiach (piszę "chyba", bo nie sprawdziłam tej informacji;) jestem leń:)) jest tak wiele dni świątecznych, wolnych od pracy. To święta hinduistyczne oczywiście, muzułmańskie, ale na przykład także 25 grudnia i Wielki Piątek. Czy my w Polsce robimy wolne na Diwali albo Id? Nieee.... A szkoda;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zdjęciu poniżej jest sala w szkole jogi i Rohit- jeden z moich pierwszych nauczycieli- podczas arathi (arti)- kończącego pudźę rytuału "ofiary światła" dla bóstw. Jak widać- nie ma jednego "słusznego"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TNcaKesJj4I/AAAAAAAAAWs/5gIbThPxxbo/s1600/61820037.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TNcaKesJj4I/AAAAAAAAAWs/5gIbThPxxbo/s320/61820037.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536923034214567810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas mojego pierwszego pobytu w Indiach spotkałam Prakaśa- właściciela sklepu, który codziennie zapalał kadzidełko i ofiarowywał owoce w swojej sklepowej "świątynce" wciśniętej w róg malutkiego pomieszczenia, które było jednocześnie jego biurem, sypialnią i magazynem. Do kogo się modlił? Komu się kłaniał? Kłaniał się Ganeśi- słoniogłowemu bóstwu hinduskiemu, który uśmiechał się do Prakaśa z bajecznie kolorowego obrazu. Kłaniał się Chrystusowi, spoglądającemu nań ze zdjęcia na kartce wyrwanej pewnie z jakiegoś modlitewnika. Pochylał wreszcie głowę Prakaś przed zdjęciem meczetu na pocztówce.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wolę pokłonić się wszystkim, nawet jeśli jeden z nich jest nieprawdziwy, niż kłaniać się tylko jednemu wybranemu", mówi Prakaś. "A co, jeśli oni wszyscy istnieją?! Nie będę się dobrowolnie narażać na gniew Boga. Któregokolwiek". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie... A co, jeśli Oni wszyscy istnieją...? Prakaś chyba nawet nie zastanawia się nad tym jak inny i piękny mógłby być świat, gdyby wszyscy wzięli z niego przyklad...&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-8269190268974587385?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/8269190268974587385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/indyjska-tolerancja.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8269190268974587385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8269190268974587385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/indyjska-tolerancja.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Indyjska tolerancja&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TNcaKesJj4I/AAAAAAAAAWs/5gIbThPxxbo/s72-c/61820037.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-1289798552659582062</id><published>2010-11-05T04:48:00.003+01:00</published><updated>2010-11-05T05:19:39.095+01:00</updated><title type='text'>Najlepsze życzenia z okazji Diwali</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TNN_6lUP9lI/AAAAAAAAAWc/vHMVmnxjI0M/s1600/img_1725.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TNN_6lUP9lI/AAAAAAAAAWc/vHMVmnxjI0M/s320/img_1725.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535909011394655826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Diwali... Inaczej Dipawali ("rząd świateł, lamp")&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy traktują ten dzień jako swoisty początek roku. Podpisują nowe kontrakty, rozpoczynają nowe przedsięwzięcia. &lt;br /&gt;Niektórzy wierzą, że tego dnia założyć trzeba nowe ubranie, nigdy wcześniej nie noszone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedni łączą Diwali z bogiem Kryszną i historią jego zwycięstwa nad demonem Narkasurą.&lt;br /&gt;Inni z triumfalnym powrotem Ramy do królestwa Ajodhji w bezksiężycową noc, kiedy to wszyscy poddani na znak radości i oczekiwania na ukochanego króla zapalili lampki, by mógł bezpiecznie wrócić do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale na pewno dla wszystkich Diwali jest wspaniałym świętem, rodzinnym, ciepłym, pełnym światła, radości i spokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż z tym spokojem to już mam pewne wątpliwości... Huk petard wszelkiego rodzaju zagłusza wszystko jak nasze fajerwerki w Sylwestra. Myśli nie można zebrać... Moda, i wszelkie nowinki oczywiście docierają do wszystkich i wszędzie, więc oprócz pięknych świateł, żywego ognia w małych glinianych miseczkach wypełnionych olejem, możemy dziś na Diwali zobaczyć rzędy "naszych" lampek choinkowych (tutaj: diwali lamps;) )zwisających z balkonów, dachów, zdobiących wystawy sklepów i wszystko co się da:)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TNOFpMZcY4I/AAAAAAAAAWk/1LAxGXukyOk/s1600/DSCN1354.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TNOFpMZcY4I/AAAAAAAAAWk/1LAxGXukyOk/s320/DSCN1354.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535915309717545858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest pięknie... Szkoda, że nas tam nie ma..:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Happy Diwali!:)&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-1289798552659582062?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/1289798552659582062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/najlepsze-zyczenia-z-okazji-diwali.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/1289798552659582062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/1289798552659582062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/11/najlepsze-zyczenia-z-okazji-diwali.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Najlepsze życzenia z okazji Diwali&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TNN_6lUP9lI/AAAAAAAAAWc/vHMVmnxjI0M/s72-c/img_1725.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-5303284946928855879</id><published>2010-10-31T18:52:00.002+01:00</published><updated>2010-10-31T18:58:11.264+01:00</updated><title type='text'>Niby nic…, a coś się jednak w nocy zmieniło.</title><content type='html'>Indie są od dziś dalej od nas. W wymiarze czasowym. Zimowym. O jedną godzinę dalej są. Całe 60 minut. Cofnęliśmy zegarki, zyskaliśmy godzinkę snu przy niedzieli i odsunęliśmy się od Indii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O zmianie czasu przypomniały mi dziś moje dwa koty. Mają budziki chyba wmontowane w system (gratis!). Kotki wstają rano, w misce pusto… Ciach! Włącza się budzik. Mają w zwyczaju budzić mnie, te głodne stworzonka, rano, ale nie bladym świtem. Już to mamy na szczęście przetrenowane. Jeszcze tylko muszę w ciągu tych moich pobytów w Polsce, poćwiczyć z nimi otwieranie puszek i rozdzieranie saszetek z ulubioną karmą, to może w końcu nauczą się same robić sobie śniadanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O „normalnej” porze rozpoczęły dziś kotki swoją akcję „Budzik”. Spojrzałam na zegarek jednym okiem- nieeeee…. Coś wam się chyba, drogie kotki, pomyliło. Jeszcze nie czas...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet jeśli w brzuchu burczeć zaczyna wcześniej, następuje falstart i wmontowany budzik włącza się kotkom nie o tej „przetrenowanej” porze, to najczęściej po kilku minutach rozumieją, co się wydarzyło i jeszcze na parę ładnych chwil kładą się z powrotem spać. Zazwyczaj na mojej głowie, twarzy lub brzuchu, by upewnić się, że nie przegapią momentu wstawania i że im nie ucieknę przed śniadaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale dziś rano zrobiły się jeszcze bardziej natarczywe niż zwykle w tym swoim budzeniu mnie. Szara kotka jest troszkę złośliwa, bardziej interesowna i trochę sprytniejsza niż rudy kotek (wiadomo, kobita!) i już ona wie jak mnie skutecznie poderwać z łóżka! Strąca łapką, z powalająco niewinną miną, różne przedmioty z nocnego stolika, od butelki z wodą, po książkę. Prosto na moją głowę je strąca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem na pomoc w budzeniu wzywa swojego rudego brata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Rudy, co ty tam robisz takiego, co ją potrafi wkurzyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zazwyczaj nic…- odpowiada zgodnie z prawdą rudy kotek. - A nie ,czekaj! Mam! Szeleszczę papierami i torebkami foliowymi, a potem je gryzę i zjadam. Może być? Gorzej, jak przyuważy, bo wtedy mi z gardła te torebki wyciąga…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No dobra –mówi szara kotka- wystarczy jak na moje potrzeby. To na „trzy, cztery” ty robisz swoje, a ja swoje. Trzy, cztery!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak wstałam dziś godzinę wcześniej niż zwykle, cztery i pół godziny dalej od Indii.. (tak dla przypomnienia-u nich jest później niż u nas).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce mam kotki- nie potrzebuję budzika. W Indiach natomiast moim budzikiem może być roznosiciel gazet. Już o nim pisałam, bo to postać ciekawa i zajęcie też:) Codziennie o tej samej porze na balkonach lądują gazety (w niedzielę uderzenie jest głośniejsze, bo do gazety dołączony jest niedzielny dodatek kulturalny:) ). Ale do tego można się przyzwyczaić, więc opcja gazetowego budzika już u mnie nie funkcjonuje. Przestałam reagować…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze może obudzić człowieka rano w Indiach? Jeśli jesteśmy do tych wszystkich odgłosów przyzwyczajeni- śpimy jak dzieci i nic nie jest w stanie wyrwać nas z objęć Morfeusza. Jeśli nie jesteśmy przyzwyczajeni, to potrafią nas obudzić odgłosy życia codziennego o poranku, np. brzęk metalowych talerzy, misek i kubków, w których rano dobre żony i mamy przygotowują mężom i dzieciom śniadanie i obiad, który wkładają do metalowych, piętrowych pojemników. Śniadanie to, czy obiad, zawsze w jadłospisie muszą być warzywa, ugotowane, usmażone, a najchętniej przyrządzone w magicznym, wszechobecnym „preszer kukerze”!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Preszer kuker (z ang. Pressure cooker;) ), to urządzenie występujące w każdym gospodarstwie domowym (w ilościach nawet kilku sztuk różnych rozmiarów), służące do pichcenia (pod ciśnieniem) w zasadzie wszystkiego, od ryżu i dalu począwszy, na wszelkiej maści warzywach, a nawet mięsie, skończywszy. Ukończenie gotowania sygnalizuje ów pressure cooker potężnym syknięciami- ciśnienie uchodzi pod postacią kłębów gorącej pary wodnej. Obudzić może każdego, nawet największego, śpiocha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład: Hindus chce zjeść na śniadanie ryż (a często chce, niezależnie od tego jak dziwne by nam się to mogło wydawać;)). Wyjmujemy pressure cooker, wsypujemy ryż (wypłukany uprzednio dwa, trzy razy), dodajemy wody (jej poziom musi być wyższy od poziomu ryżu o około jedną trzecią palca wskazującego- czyli do pierwszego zgięcia palca). Zamykamy naczynie na „haczyk” (musi być ciasno,żeby nam nie wybuchło jak ciśnienie będzie z impetem uchodzić), pokrywką z gumką, która idealnie się dopasowuje i uszczelnia, zapalamy gaz i… czekamy. Nic nie mieszamy , niczego nie pilnujemy, nic nie wykipi, nic się nie przypali. Dwa syknięcia ustrojstwa ciśnieniowego i ryż gotowy:) Trwa to wszystko naprawdę bardzo krótko. To ciśnieniowa rakieta:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie już żadne odgłosy żadnych preszer kukerów, dobiegające z mieszkań sąsiadów, nie budzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jednak coś, co wyrobiło u mnie odruch szybkiego wstawania. Bezbłędnie, o każdej porze dnia (nawet bladym świtem) wyczuję obecność małpy na balkonie. Odkąd zorientowałam się, że łupem małp padły dwie moje ulubione bluzki, suszące się na sznurku- postanowiłam, że więcej nie dam się złodziejom obłowić! Małpi złodzieje grasują najczęściej rano; czasem bawią się po prostu wiszącymi na sznurkach ubraniami, zakładając je sobie na głowę na przykład, a potem je zostawiają (w lepszym&lt;br /&gt;lub gorszym stanie). Ale czasem, wystraszeni przez właścicieli ubrań, zwiewają gdzie pieprz rośnie z łupem w zębach. Szukaj wtedy wiatru w polu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Budząc się rano w Polsce na dźwięk szeleszczących torebek foliowych, zrywam się z łóżka, by wyciągnąć z gardła mojego rudego kotka kawałki plastiku. W Indiach małpy nich sobie łykają foliowe torebki, nic mi do tego, z gardeł nie będę im wyciągać, niech się dławią. Ale moje ulubione ubrania wyrwę nawet z paszczy lwa! I to nawet o świcie!&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-5303284946928855879?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/5303284946928855879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/niby-nic-cos-sie-jednak-w-nocy-zmienio.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5303284946928855879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5303284946928855879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/niby-nic-cos-sie-jednak-w-nocy-zmienio.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Niby nic…, a coś się jednak w nocy zmieniło&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;.'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-8379945478800804917</id><published>2010-10-29T02:17:00.003+02:00</published><updated>2010-10-29T02:23:12.550+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='baśnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bajki polskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mity'/><title type='text'>Cudze chwalicie..., czyli rzecz wcale nie o Indiach.</title><content type='html'>Zakopana byłam po uszy w bajkach, mitach i eposach indyjskich. Teraz doszło do tego zakopanie po uszy w baśniach i bajkach polskich. Coś z tego wyjdzie na pewno, bo musi przecież (zakopanie po uszy połączone z zapałem indolożek i z pomocą specjalistów wszelkiej maści zaowocuje z pewnością czymś o czym kiedyś też napiszę). Kopiąc tak z zaangażowaniem dokopałam się do zbioru baśni polskich (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1971, wydanie czwarte).&lt;br /&gt;A na stronie 256 perełka! Oto ona:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jan Krzeptowski Sabała&lt;br /&gt;"O STWORZENIU EWY"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  Tak było: Kie prosem pieknie, Paniezus stworzył świat, to sie obeźrał, ośmiał sie i tak se pedział:&lt;br /&gt;- Barz ja to dobrze porobieł. Ino nie wiem, cy sie mojemo Jadamowi nie bee kotwić, bo je sam, haj. Trza mu końcem sprawić jakom zabawke, coby ś niom przy czasie zabawił, coby mu się nie kotwiło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Tak se pedział Paniezus. I dobrze nie barzo, zawołał:&lt;br /&gt;- Jadamie, hybajze haw!&lt;br /&gt;  Jadam przyseł, ale mu się straśnie łydki zacyny trząść, bo sie Paniezusa straśnie bał, haj!&lt;br /&gt;- Lygaj!- pada mu Paniezus.&lt;br /&gt;  Jadam pilno na pościel log, ale se pomyślał:&lt;br /&gt;"E, bedzie cosi, bedzie źle!" - i łydki zacyny mu mocniej dygotać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  Paniezus porusał na pościeli ręcami nad nim, toz to pilno usnom. Wyjon pote, prosem pieknie, składek z tórbki i wyrznom mu we śnie ziobro. Ale to było straśnie brzydźkie i masne, toz to prasnom na bryzek.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;  Diascy nadali psa... Zakradła się kanalija, łap ziobro i w uciekaca z nim do dźwierzy raju. Paniezus łap kija i dalej za nim! Ale pies wartki, a Paniezus stary i ni móg go dolecieć i hycić, coby mu ziobro wydar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  Lecom, lecom, jaze przylatujom do dźwierzy raju, a pies juz był we dźwierzak. Toz to Paniezus wartko kopnon dźwierze. Dźwierze sie na zaworke zaparły, ucieny psu ogón, ale pies uciek, haj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  I dobrze nie barzo, co Paniezus nie robi. Wzion ten ogón pote, obeźrał, zgniewał sie i pedział tak:&lt;br /&gt;- Cekaj ty ino! Ja ci pokazem, zem cosi kajsi wart.&lt;br /&gt;  Toz to zgniewał się, złapił ogón i z tego ogóna stworzył babe, haj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  Temu to, prosem pieknie ik Miełości, wielgie panie ogóny nosom u sukniów. Ciągnie ta swój do swego i rad go widzi, haj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  To, pada, i psy som jest bez ogónów, ale nase kudlaki białe, owcarskie, co owce pasujom, to ik majom. Ony się moze pokocieły przedtem, abo od insyk psów? Cy jako?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod tekstem podano słowniczek. Przyda sie?;):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kie- kiedy&lt;br /&gt;barz- bardzo&lt;br /&gt;syćko- wszystko&lt;br /&gt;nie bee- nie będzie&lt;br /&gt;kotwić- nudzić&lt;br /&gt;haj- tak&lt;br /&gt;hybać- biec&lt;br /&gt;haw- tutaj&lt;br /&gt;lygaj!- kładź się!&lt;br /&gt;składek lub składak- nóż składany, kozik&lt;br /&gt;masny- tłusty&lt;br /&gt;prasnąć- rzucić&lt;br /&gt;bryzek- pagórek&lt;br /&gt;w uciekaca- w nogi&lt;br /&gt;wartki- szybki&lt;br /&gt;kajsi- gdzieś&lt;br /&gt;wielgie panie ogóny nosom u sukniów- pod koniec XIX wieku były jeszcze w modzie suknie damskie z długimi trenami, czyli ogonami&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-8379945478800804917?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/8379945478800804917/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/cudze-chwalicie-czyli-rzecz-wcale-nie-o.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8379945478800804917'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8379945478800804917'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/cudze-chwalicie-czyli-rzecz-wcale-nie-o.html' title='Cudze chwalicie..., czyli rzecz wcale nie o Indiach.'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-5274300267693389038</id><published>2010-10-24T01:15:00.003+02:00</published><updated>2010-10-24T22:10:28.300+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dawal Malik'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Karnataka'/><title type='text'>Jest takie miejsce...</title><content type='html'>...w Karnatace. Zwie się Dawal Malik. To wioska w dystrykcie Gadag. Niedaleko Mulgund (by być bardziej precyzyjnym).&lt;br /&gt;Nie byłam tam:) Podobnie jak w milionie innych miejsc w Indiach;) Ale o wiosce napiszę. Taka ciekawostka na dzisiaj, bo dawno nie było ciekawostek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwa wioski - Dawal Malik - to imię świętego, który osiedlił się w tym miejscu ponad 3 wieki temu. Dziś jego duch chroni mieszkańców wioski, swych wiernych wyznawców. Żyje tu ponad 60 rodzin i każda z nich codziennie odwiedza usytuowaną na wzgórzu małą świątynkę swego patrona, prosząc go o błogosławieństwo. Mieszkańcy  Dawal Malik żyją sobie spokojnie w malowniczo położonym miejscu, w zdrowiu i szczęściu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; A żeby tak pozostało, spełnić muszą jeden warunek: bezgranicznie zaufać swemu patronowi, powierzyć mu w opiece cały swój dobytek i ... nigdy nie zamykać drzwi swego domu. I faktycznie - żaden z budynków (nawet tych nowo pobudowanych) nie jest zamknięty. Żadnego zamknąć nie można. Nie można, bo... żaden nie ma drzwi. Czasem tylko w niektórych domach zobaczyć można delikatną bawełnianą zasłonę, wiszącą w wejściu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żaden  z mieszkańców wioski nie ośmielił się nigdy wstawić drzwi lub okiennic - to byłby zły omen. Mogłoby to sprowadzić choroby i nieszczęścia na całą rodzinę.&lt;br /&gt;Wszystko, co znajduje się wewnątrz mieszkań, od telewizora, po lodówkę (jeśli w ogóle jest w domu), widać z ulicy. Okazja czyni złodzieja? Nie w Dawal Malik. Od ponad 50 już lat (jak twierdzą najststarsi mieszkańcy wioski i lokalna policja), nikt nie dopuścił się kradzieży. Żaden z mieszkańców, ani też nikt z pielgrzymów odwiedzających to miejsce i świątynkę na wzgórzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widać Dawal Malik rzeczywiście jest świetnym obrońcą...   &lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-5274300267693389038?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/5274300267693389038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/jest-takie-miejsce.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5274300267693389038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5274300267693389038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/jest-takie-miejsce.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Jest takie miejsce...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-6987778669441070304</id><published>2010-10-16T22:44:00.001+02:00</published><updated>2010-10-17T12:44:08.746+02:00</updated><title type='text'>http://www.wiadomosci24.pl/artykul/harendra_singh_jak_nie_zostalem_dyplomowanym_ksiegowym_8230_161930-1--1-d.html</title><content type='html'>moja wiosenna rozmowa ze szwagrem. o filmie, o Teleranku i o kopalni...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-6987778669441070304?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://www.wiadomosci24.pl/artykul/harendra_singh_jak_nie_zostalem_dyplomowanym_ksiegowym_8230_161930-1--1-d.html' title='http://www.wiadomosci24.pl/artykul/harendra_singh_jak_nie_zostalem_dyplomowanym_ksiegowym_8230_161930-1--1-d.html'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/6987778669441070304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/httpwwwwiadomosci24plartykulharendrasin.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6987778669441070304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6987778669441070304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/httpwwwwiadomosci24plartykulharendrasin.html' title='http://www.wiadomosci24.pl/artykul/harendra_singh_jak_nie_zostalem_dyplomowanym_ksiegowym_8230_161930-1--1-d.html'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-726983693084700899</id><published>2010-10-16T14:56:00.003+02:00</published><updated>2010-10-18T11:40:17.727+02:00</updated><title type='text'>Garam masala..., czyli jak przetrwać w Indiach.</title><content type='html'>Zainspirowany tekstem o żelazku czytelnik bloga zasugerował, by napisać coś podobnego dla turystów wyjeżdżających do Indii.&lt;br /&gt;A ja, zainspirowana sugestią czytelnika bloga, oraz kilkoma mailami z przeróżnymi pytaniami od osób wyjeżdżających na wakacje w kierunku wiadomym- na Wschód (bo "tam musi być jakaś cywilizacja!";) ), postanowiłam się zabawić w doradztwo turystyczne;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zabrać ze sobą do Indii, w podróż życia, oprócz wygodnego plecaka, w którym przywieziemy te kilogramy prezentów, pamiątek, i wspomnień? Co nam się może przydać oprócz podręcznej apteczki, wygodnych butów, przewodnika Lonely Planet i "school pen'ów" do rozdawania dzieciom, które się do nas przyczepiać będą średnio pięć razy dziennie?&lt;br /&gt;Polecałabym zabrać kiszone ogórki i czekoladę- zatęsknimy za tym po jakichś dwóch, trzech miesiącach;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale tak zupełnie na poważnie- bohaterką dnia będzie dziś PIELUCHA TETROWA.&lt;br /&gt;Pielucha tetrowa to cudowny wynalazek! A latem w Indiach- dla mnie jest niezastąpiona!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zalety pieluchy tetrowej:&lt;br /&gt;- jest tetrowa&lt;br /&gt;- jest lekka&lt;br /&gt;- jest chłonna&lt;br /&gt;- szybko schnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest lekka- więc nie martwimy się, że nasz plecak będzie przez nią za dużo ważył. Możemy ze sobą zabrać w podróż 10 pieluch terowych zamiast jednego ręcznika frotte.&lt;br /&gt;Do zapamiętania: latem do Indii nie zabieramy ręczników frotte!!! Dlatego że, po pierwsze zajmują za dużo miejsca, po drugie- prędzej nam zgniją w plecaku niż wyschną latem w tej wilgoci. Jeśli przenosimy się z miejsca w miejsce, z hotelu do hotelu- z ręcznikiem frotte nie mamy szans. Wściekniemy się po tygodniu, pozbędziemy się ręcznika i będziemy musieli coś kupić zamiast niego. Jeśli już tak się stanie- polecam zaopatrzyć się wtedy w bawełnianą dupattę (czyli szal, będący dopełnieniem  stroju zwanego salwar kamiz- czyli szerokich spodni i tuniki), lub zwykłe dhoti (czyli część dolną stroju męskiego- kawałek materiału do obwiązania wokół bioder). Pielucha tetrowa wysycha w pół godziny, wystawiona na działanie naszego największego przyjaciela- wentylatora pod sufitem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jedno zastosowanie tetrowej pieluchy: zanurzamy ją w zimnej wodzie, kładziemy sobie na kark albo na szyję, twarz czy co tam jeszcze i ustawiamy się, lub sadowimy,wygodnie pod wentylatorem (z angielska- fanem;) ). Ach! Co za ulga! A jakie nawilżenie skóry! Gładziutka cera i orzeźwienie gwarantowane!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pielucha tetrowa od dziś powinna Wam się przestać kojarzyć li i jedynie z przewijaniem dzieci;)&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-726983693084700899?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/726983693084700899/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/garam-masala-czyli-jak-przetrwac-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/726983693084700899'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/726983693084700899'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/garam-masala-czyli-jak-przetrwac-w.html' title='Garam masala..., czyli jak przetrwać w Indiach.'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-5423365276704961763</id><published>2010-10-09T14:48:00.000+02:00</published><updated>2010-10-09T15:29:58.553+02:00</updated><title type='text'>Brać żelazko...?</title><content type='html'>Pewien indyjski znajomy wyjechał na 3 tygodnie "do Europy". Szkolenia, konferencje, coś tam... Mało ważne. Nie w tym rzecz po co pojechał, ważniejsze jakie miał przed tą podróżą dylematy. Zabrać żelazko, czy nie zabierać żelazka? Zabrać pastę do butów, czy jej nie zabierać? Zadręczał się tym chyba dość długo, bo gdy zwrócił się do mnie z tymi (i wieloma innymi) pytaniami, miał już w głowie gotową listę"za i przeciw". &lt;br /&gt;Na co mi przyszło... Zawsze udzielałam "dobrych rad" tym, którzy wybierali się do Indii. A oto teraz zgłasza się do mnie z problemem ktoś, kto z Indii wyjeżdża w świat. No cóż, moja rada: podróżne żelazko brać. Nie zaszkodzi, a pomóc może. Podobnie jak pasta do butów. Może się mylę, może mnie ktoś poprawi, wyprowadzi z błędu, ale moim skromnym zdaniem mojemu znajomemu nie uda się znaleźć na każdym rogu ulicy, w Londynie czy Brukseli na przykład, kogoś kto wyprasuje mu koszulę albo wypastuje buty za 5 rupii. &lt;br /&gt;Pamiętam, że kiedyś w Warszawie na Nowym Świecie stał bardzo elegancko ubrany pan, dżentelmen w każdym calu, Pan Pucybut. Stanowił tam dużą atrakcję (przechodnie robili sobie nawet z nim zdjęcia), a jego usługi nie były tanie, bynajmniej;)&lt;br /&gt;Reasumując: żelazko brać. Pastę do butów też. W Indiach tańsza niż w Londynie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakieś buty na zmianę tez brać, w razie gdyby jedne nam się zepsuły (no chyba, że będzie to dobry pretekst do kupienia sobie nowej pary kamaszy;)).&lt;br /&gt;Co robimy w Indiach, gdy nagle na środku ulicy rozedrze lub rozklei nam się but? Rozglądamy się wokół, nasz sokoli wzrok w tłumie wypatruje siedzącego na chodniku szewca. Podchodzimy do niego lub podskakujemy na jednej nodze (tej w bucie), oddajemy zepsuty but w sprawne ręce szewca i za 5 minut odbieramy naprawiony. Ubożsi o jakieś 10 rupii (może być mniej, może więcej, w zależności od stopnia uszkodzenia obuwia), spokojnie kontynuujemy naszą pieszą wycieczkę.&lt;br /&gt;Co robimy w Polsce, gdy nagle na środku ulicy rozklei nam się lub rozedrze but? Nie wiem:) A w Londynie? Też nie wiem:) Mam kilka opcji rozwiązań problemu na podorędziu )łącznie z taką: "nic, idziemy dalej w jednym bucie"), ale tej opcji indyjskiej wśród nich nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U nas krawcy, szewcy, hydraulicy- to podobno ginące zawody. A ceny za ich usługi, z tego co wiem, do bardzo niskich nie należą. W Indiach takie usługi są tanie. Bardzo tanie. Rzekłabym, że nawet zbyt tanie, w stosunku do wykonanej pracy. W jakimś  artykule w Hindustan Times, poczytnym dzienniku, czytałam, że "idzie ku lepszemu" i przedstawiciele takich zawodów jak hydraulik, szewc, czy "służący" zaczynają być doceniani, traktowani lepiej, z szacunkiem, godziwiej wynagradzani. Kto wie, może piszą tak tylko dziennikarze- przedstawiciele klasy średniej, "uzależnionej" w Indiach od "służących"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do poprzedniego wątku: w Indiach wciąż można wyprasować sobie na rogu ulicy ubranie, naprawić buty, naostrzyć noże, wezwać kogoś (dosłownie wyglądając przez okno) do naprawienia cieknącego kranu, czy zepsutego wentylatora. Gdy złapiemy gumę na ulicy, nie musimy dzwonić po pomoc drogową, nikogo szukać, ani nawet sami zmagać się z wymianą opony. Co 200 metrów bowiem znajdziemy jakiś malutki warsztat lub po prostu- jak to bywa ze wszystkim- fachowca siedzącego sobie na chodniku, czekającego na klientów. A tych nie brakuje. Za 50-100 rupii załatamy (lub wymienimy) przebitą oponę i w drogę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niby w tych Indiach trudniej cokolwiek znaleźć, że niby tutaj "dziko", że "nikt nic nie wie", "niczego nie ma"- a jednak o ile łatwiej! Jakże życie jest prostsze;)&lt;br /&gt;Przez to często ludzie są tu mniej samodzielni. Znam osobiście takie "indywidua", które nie wiedzą jak zabrać się do krojenia ogórka do sałatki, bo zawsze ktoś to za nich robił. Albo kupują samochody i od razu zatrudniają kierowców, bo... sami nie potrafią prowadzić, lub jest to dla nich zbyt męczące. Albo stoją przed wejściem do sklepu i nie wejdą, dopóki "odźwierny" nie otworzy im drzwi. Albo wołają kelnera, by odkręcił im butelkę z wodą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisałam już kiedyś o zatrudnianiu ludzi do włączania pralki i krojenia warzyw. Dziś nie o tym miało być. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The End. Sponsorem dzisiejszego odcinka była litera Ż- jak żelazko:) &lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-5423365276704961763?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/5423365276704961763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/brac-zelazko.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5423365276704961763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5423365276704961763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/brac-zelazko.html' title='Brać żelazko...?'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-4333055307454325353</id><published>2010-10-01T15:25:00.007+02:00</published><updated>2010-10-06T19:00:18.763+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Werdykt i dobre samopoczucie Kalmadiego...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To dwie rozne sprawy, ale dzis bedzie o wszystkim po troszeczku. Taki misz-masz przedwyjazdowy. Bo wyjezdzam. Jesien bedzie w Polsce:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Werdykt- zapadl wreszcie. W sprawie Ayodhyi. Wszyscy czekali z zapartym tchem, spodziewajac sie zamieszek, wybuchow, wszystkiego co mozliwe. Szkoly w wielu miejscowosciach pozamykane, policja i wojsko w gotowosci.. Na szczescie nic sie do tej pory nie wdarzylo, narod przyjal ze spokojem wyrok w sprawie "ziemia-meczet-swiatynia". &lt;br /&gt; Sad Najwyzszy uznal, ze ziemia, na ktorej stoi dzis meczet jest miejscem narodzin Ramy (Ram Janmabhoomi), a sporny teren podzielic nalezy na 3 czesci: 1/3 dla muzulmanow (dla organizacji Sunni Wakf Board), 2/3 dla dwoch organizacji hunduistycznych (dla organizacji Nirmohi Akhara i Ram Lalla). Te trzy grupy byly de facto stronami w sporze. &lt;br /&gt;Werdykt jest 'kompromisem'- czyli tak naprawde nie do konca satysfakcjonuje strony sporu; na pewno beda odwolania od wyroku. Najwiecej 'szumu' robia wokol wyroku politycy. Kazdy chce 'uszczknac' cos dla siebie i tak naprawde ze sprawy, ktora meczyla wszystkich przez tyle lat i wreszcie pojawila sie szansa na jej rozwiazanie, robi sie sprawa polityczna, ktora znow moze ciagnac sie w nieskonczonosc... &lt;br /&gt;Dwaj starsi panowie: 90 letni muzulmanin Mohammad Hashim Ansari (reprezentujacy Sunni Wakf Board) i 82 letni hindus Mahant Bhaskar Das (z Nirmohi Akhara)spedzili kilkadziesiat lat walczac o jakies rozwiazanie w sprawie Babri Masjid. Dzis przyjmuja wyrok ze spokojem i akceptuja go. Najwazniejsze, zeby byl pokoj. Nie chca wiecej zamieszek, bezczeszczenia swietosci (czy to przez muzulmanow czy przez hinduistow). Ciesza sie, ze narod z takim spokojem przyjal werdykt sadu. Obawiaja sie tylko jatrzenia sprawy przez politykow...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TKXoLAxqKlI/AAAAAAAAAWU/AfmU9siRdNw/s1600/images2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 124px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TKXoLAxqKlI/AAAAAAAAAWU/AfmU9siRdNw/s320/images2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5523075793924270674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A co tam u czarnobrodego Kalmadiego...? To ubostwiana ostatnio przez media postac. Nie ma dnia, nie ma godziny, by nie bylo go w telewizji, gazetach, doslownie wszedzie. Krazy tu stary jak swiat dowcip: wlaczam telewizor- Kalmadi, otwieram gazete- Kalmadi, radio- Kalmadi, az boje sie otwierac lodowke! &lt;br /&gt;Moze malo juz smieszne, ale jak najbardziej prawdziwe;)&lt;br /&gt;Kalmadi, przypomne, to ten od Commonwealth Games- Igrzysk Wspolnoty Narodow. Po wsystkich wpadkach (to jeszcze nie koniec, codziennie sa jakies nowe 'rewelacje') jest wciaz w swietnym humorze i twierdzi, ze w najblizszej przyszlosci w Delhi nalezy zorganizowac Igrzyska Olimpijskie. Zyczymy szczescia:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiadomo juz, ze Commonwealth Games sie odbeda (chociaz do 3 pazdziernika jeszcze 2 dni- wszystko sie moze zmienic). Niewazne, ze zawalila sie kladka dla pieszych, laczaca parking ze stadioem J. Nehru. Co tam, ze zapadly sie w kilku miejscach ulice. Nic nie szkodzi, ze zawalil sie sufit na korytarzu w jednym z blokow mieszkalnych dla sportowcow. A juz zupelnie nie jest wazne, ze w apartamencie w wiosce olimpijskiej zawalilo sie lozko najbardziej znanego indyjskiego boksera- razem z bokserem;) usiadl i sie zawalilo;) Trzeba bylo nie siadac!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi ulubiony dowcip mediow (tez moze malo smieszny): po wszystkich tych wpadkach Kalmadi chcial sie powiesic, ale... sufit sie zawalil.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Igrzyska sie odbeda, zawodnikom zyczymy samych zlotych medali, kibicom wielu wrazen, mieszkancom Delhi spokoju i cierpliwosci, a organizatorom tak dobrego samopoczucia jak do tej pory!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jutro przypada 141 rocznica urodzin Mahatmy Gandhiego. W zwiazku z tym- dzien wolny od pracy!&lt;br /&gt;.    &lt;br /&gt;&lt;em&gt;foto:&lt;/em&gt; &lt;em&gt;thehindu.com&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-4333055307454325353?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/4333055307454325353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4333055307454325353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4333055307454325353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/10/pocztowki-z-indii.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TKXoLAxqKlI/AAAAAAAAAWU/AfmU9siRdNw/s72-c/images2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-2159024969729310931</id><published>2010-09-24T14:38:00.008+02:00</published><updated>2010-09-25T11:03:31.631+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Delhi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Siri Fort'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sport'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Commonwealth Games'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Igrzyska'/><title type='text'>Artykul o Commonweath Games na wiadomosci.24</title><content type='html'>Reklama;) auto;)&lt;br /&gt;Wiecej o igrzyskach na:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(link sie otworzy po kliknieciu na tytul)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A oto kilka fotek. Zdjecia zrobilam w lipcu. Teraz wszystko wyglada troszeczke lepiej (niewiele lepiej;) ). Ale przeciez do igrzysk jeszcze az 8 dni! Sie zrobi!:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Obiekty treningowe i swiatynia Akshardham w tle.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TJ24mCKRBZI/AAAAAAAAAV0/1wapGCoMp7E/s1600/obiekty+treningowe+i+swiatynia+Akshardham+w+tle.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TJ24mCKRBZI/AAAAAAAAAV0/1wapGCoMp7E/s320/obiekty+treningowe+i+swiatynia+Akshardham+w+tle.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5520771681780565394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;A my sie boimy, ze nie zdazymy na Euro 2012;)&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TJ25L0KKHEI/AAAAAAAAAV8/XFB4iGW3BeI/s1600/A+my+sie+boimy,+ze+nie+zdazymy+na+Euro+2012%5B1%5D....JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TJ25L0KKHEI/AAAAAAAAAV8/XFB4iGW3BeI/s320/A+my+sie+boimy,+ze+nie+zdazymy+na+Euro+2012%5B1%5D....JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5520772330857045058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Siri Fort- praca wre!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TJ25pgIm6qI/AAAAAAAAAWE/7CtKjMNR484/s1600/Siri+Fort-+praca+wre%5B1%5D....JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TJ25pgIm6qI/AAAAAAAAAWE/7CtKjMNR484/s320/Siri+Fort-+praca+wre%5B1%5D....JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5520772840877910690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Prace "wykonczeniowe" przy Siri Fort&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TJ26QuJjMoI/AAAAAAAAAWM/i9UMK-a5sMU/s1600/prace+wykonczeniowe+przy+obiektach+sportowych+i+stadionie+Siri+Fort%5B1%5D....JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TJ26QuJjMoI/AAAAAAAAAWM/i9UMK-a5sMU/s320/prace+wykonczeniowe+przy+obiektach+sportowych+i+stadionie+Siri+Fort%5B1%5D....JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5520773514654855810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-2159024969729310931?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://www.wiadomosci24.pl/sport/' title='Artykul o Commonweath Games na wiadomosci.24'/><link rel='enclosure' type='' href='http://www.wiadomosci24.pl/sport/' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/2159024969729310931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/09/pocztowki-z-indii_4557.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2159024969729310931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2159024969729310931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/09/pocztowki-z-indii_4557.html' title='Artykul o Commonweath Games na wiadomosci.24'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TJ24mCKRBZI/AAAAAAAAAV0/1wapGCoMp7E/s72-c/obiekty+treningowe+i+swiatynia+Akshardham+w+tle.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-3379402069305415715</id><published>2010-09-24T14:26:00.002+02:00</published><updated>2010-09-24T14:34:53.474+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Delhi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ayodhya'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Commonwealth Games'/><title type='text'>Pocztowki z indii...</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Niusy z Indii...&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ganapati zniknal w wodach Yamuny. Po nim kolejny, i kolejny... Wierni tancza, ciesza sie, graja na bebnach i zatapiaja wielkie kolorowe posagi Ganesi. Dobiegl konca 11 dniowy czas swieta tego slonioglowego bostwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Woda zabrala nie tylko Ganapatiego, ale tez spora czesc polnocnych Indii- w stanach Uttar Prades, Uttarkhand i Bihar. Wody kilku rzek w wielu miejscach przekroczyly stan alarmowy, pozbawiajac ludzi dachow nad glowa, zalewajac setki wiosek, zmuszajac setki tysiecy osob do ewakuacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poziom wody w Yamunie, w Delhi i okolicach stale rosnie. Trwa ewakuacja niektorych terenow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wciaz pada. Takiego deszczu i takiego poziomu wody w rzece, stolica nie widziala od 1978 roku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A coz jeszcze przyniosl dzien...? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mial dzis zapasc wyrok w glosnej sprawie "ziemi niczyjej" i pobudowanym na niej Babri Masjid w Ayodhyi. &lt;br /&gt;Czy zbudowany w 1538 roku meczet powstal na ruinach istniejacej tam wczesniej swiatyni hinduistycznej? Czy sanktuarium znow nalezy do hinduistow od 1949 roku, kiedy to na jego terenie pojawily sie wizerunki hinduistycznych bostw? Czy prawowitym wlascicielem spornej swiatyni i ziemi, na ktorej jest zbudowana, sa hindusi (jesli byli jej "wlascicielami" przed 1538 rokiem i po 1949), czy muzulmanie ("wlasciciele po 1538 i przed 1949). Sad najwyzszy mial odpowiedziec na te pytania i zadecydowac dzis. Wczoraj jednak zadecydowal, ze zadecyduje we wtorek, 28 wrzesnia. Wszyscy czekaja na werdykt i chyba tak naprawde wiekszosc mieszkancow Ayodhyi (i nie tylko), nie ma wielkiej ochoty go uslyszec... Jaki by werdykt nie byl- zawsze ktos uzna, ze jest niesprawiedliwy. A to moze doprowadzic w Indiach do zamieszek. Znowu... Tego sie wszyscy obawiaja...    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 'newsach' jeszcze o tragedii w swiecie zwierzat- znow zawinili ludzie i ich bezdenna glupota. 7 sloni zginelo w kolizji z pociagiem towarowym ok 500 km od Kalkuty (w Bengalu Zachodnim). Slonie znajdowaly sie na terenie, na ktorym teoretycznie powinny byc bezpieczne. W tym miejscu - wlasnie z uwagi na obecnosc zwierzat - wprowadzono dla pociagow ograniczenie predkosci do 25 km/h. Maszynista pociagu, ktory zabil w srode w nocy 7 sloni, rozpedzil pojazd do 70 km/h. Zanim zdolal sie zatrzymac, przejechal 400 metrow, ciagnac po torach cialo jednego ze sloni.&lt;br /&gt;Tylko w ciagu dwoch ostatnich lat, w kolizjach z pociagami zginelo w Indiach ponad 30sloni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po informacji o sloniach przyszla kolejna: "nastepca" slynnego Lalu Prasada - niegdys szefa wladz Biharu - zostal ogloszony jego syn, 20 letni Tejasvi Yadav (urodzony w roku, w ktorym Lalu zostal "wladca" Biharu). "Namaszczony" przez ojca Tejasvi ma w planach malzenstwo, a potem nauke, pod kierunkiem swego mistrza i taty, Lalu. "Przez kilka lat bede szkolil syna na polityka. To tak jak z kazdym innym zawodem. Trzeba sie go nauczyc, a potem wykonywac. I juz. Ale zanim sam zostanie politykiem, w najblizszych wyborach bedzie zachecal do glosowania na mnie", mowi Lalu.&lt;br /&gt;"Moj ojciec jest wspanialym czlowiekiem i wielkim, znanym politykiem. Ludzie go sluchaja", mowi Tejasvi (z "zawodu" gracz w krykieta). &lt;br /&gt;Tlum wiwatuje. Brawo dla nastepcy tronu! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze o tym jak Igrzyska Wspolnoty Narodow (Commonwealth Games 2010) przeistaczaja sie w groteske, jakiej swiat dawno nie widzial... Codziennie w telewizji i gazetach pojawiaja sie zdjecia i reportaze z akcji "Commonwealth games- common shame...?". Czy beda to igrzyska z prawdziwego zdarzenia, czy porazka i wstyd dla Indii- okaze sie 3 pazdziernika. A tymczasem codziennie jestesmy swiadkami kolejnych bledow i wpadek politykow, organizatorow i urzednikow, a przeciekajace dachy obiektow sportowych, podtopione hale, biegajace po stadionach psy- to juz normalka;) &lt;br /&gt;Kilka dni temu swiat obiegla informacja o prowokacji australijskiego dziennikarza, ktory wszedl na teren sportowego obiektu z duza walizka, wypelniona materialami wybuchowymi, nie zostal przez nikogo przeszukany, sprawdzony, pies z kulawa noga sie nim nie zainteresowal...&lt;br /&gt;Poza tym najbardziej "gorace" dzis zdjecia w gazetach i telewizyjnych wiadomosciach to te przedstawiajace mieszkanie w "wiosce olimpijskiej"- apartament dla sportowcow i oficjalnych reprezentantow krajow bioracych udzial w igrzyskach. Lazienka jest brudna nieprzytomie, a na poscieli widnieja blotniste slady psich lapek!:) &lt;br /&gt;Jeden z czlonkow komitetu organizacyjnego broni sie: "Te apartamenty sa czyste- tak uwazam ja i Wy- obywatele Indii. Przyjezdni i turysci z zagranicy maja inne standardy. Dla nich jest 'budno' ". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba sie tu usmiechne, bo mi nic innego nie pozostaje;)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Sheila Dikshit- szefowa wladz Delhi - tlumaczy ciekawskim dziennikarzom: "Sluzby porzadkowe nie sa od sprzatania toalet. One sa odpowiedzialne za porzadek na drogach, chodnikach, wywoza smieci, zamiataja podloge, a nawet (!) zmywaja ja na mokro. Sprzatanie toalet nie nalezy do ich obowiazkow. Tym musi zajac sie ktos inny, a prywatne firmy ktore o to prosimy, odmawiaja nam. I co my mozemy robic?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No coz, ja tam mysle sobie, ze organizatorzy igrzysk powinni zabrac sie za miotly i scierki i ruszyc do boju wedle zasady "jesli chcesz, by cos bylo dobrze zrobione - zrob to sam!". I po problemie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym wszystkim.... - w Delhi pachnie juz zima. Dzis co prawda jest calkiem cieplo i slonecznie (na szczescie nie pada), ale to nie jest juz zapach lata, o nie... &lt;br /&gt;Idzie zima...&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-3379402069305415715?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/3379402069305415715/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/09/pocztowki-z-indii_24.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3379402069305415715'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3379402069305415715'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/09/pocztowki-z-indii_24.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-7677452588711808744</id><published>2010-09-18T08:23:00.004+02:00</published><updated>2010-09-18T14:03:36.342+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tylko raz, jeden raz...&lt;br /&gt;...zrobie z bloga pamietniczek;)&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi pamietniczku...,&lt;br /&gt;wstalam rano. Tak mam w zwyczaju. Zazwyczaj;) Nie bylo innego wyjscia dzis. Musialam wstac, to wstalam... (chyba niezle jak na poczatek wpisu do pamietniczka).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzielam prysznic. Goracy. Nie z wyboru. Z przymusu. Widac moje "rano" nie bylo wystarczajaco wczesne, woda w zbiorniku na dachu zdazyla sie juz nagrzac i z prysznica poleciala ciepla, prosto na moja glowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobilam sobie kawe. Czarna. Bez mleka, bez cukru. Takie "dziwactwo" w Indiach;) &lt;br /&gt;Zrobilam tez herbate z mlekiem. I z cukrem.&lt;br /&gt;Nie lubie mleka i herbaty z mlekiem... Tak na marginesie, pamietniczku drogi, nie lubic mleka i byc w Indiach, to zgroza. A nie lubic herbaty z mlekiem i byc w Indiach- to juz przestepstwo. Trudno, najwyzej zgnije w kryminale... Doszlam jednak do wniosku, ze dom to dom, a nie "prawdziwe Indie", i w tych swoich czterech scianach moge czuc sie bezpiecznie, a pic moge co chce- pozwalam sobie wiec nie lubic herbaty z mlekiem. &lt;br /&gt;Kawa dla mnie, herbata dla kogos innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeczytalam gazete. Naglowki tylko i plotkarski dodatek o gwiazdach i gwiazdkach szol biznesu. Reszte przeczytam w ciagu dnia, siedzac w metrze, autobusie,w drodze na zajecia.&lt;br /&gt;Gazeta to dobra rzecz, drogi pamietniczku. Gazete ktos codziennie dostarcza nam do domu. Nigdy nie widzialam tego "ktosia", ale wiem, ze ma on telefon (nawet znam jego numer), i zawsze moge zadzwonic i poprosic o dodatkowy egzemplarz gazetki, albo poinformowac, ze jade na kilka dni na wakacje, w zwiazku z czym na jakis czas z gazetki rezygnuje. Kazdego dnia, swiatek, piatek czy niedziela, ok 6.30 rano na naszym balkonie laduje z hukiem zwinieta w rulon i spieta gumka recepturka gazeta. Tajemniczy "ktos" ma takiego cela, ze hej! Nigdy sie nie myli, zawsze trafi w odpowiedni balkon, okno czy korytarz. Pierwsze pietro- prosze bardzo! Dziecinnie proste! Trzecie pietro? Czwarte?- tez nie ma sprawy. Tylko moze troszke bardziej trzeba bedzie zwolnic jadac na rowerze, i bardziej skupic sie na celowaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gazetka- do torby, stroj na zmiane na zajecia taneczne- do torby, prasolka- do torby (nigdy teraz nie wiadomo kiedy z czystego nieba spadnie deszcz...). I w droge. Na stacje metra. Troche to trwa. Slalomem podazam sobie miedzy wozkami z warzywami, spiacymi psami, rykszami rowerowymi, stosami niesprzatnietych jeszcze po nocy smieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotarlam do metra. Pomyslnie przeszlam kontrole wykrywaczem metalu, moja torebka tez pomyslnie przeslizgnela sie przez rentgen. Wsiadlam do metra, drogi pamietniczku... Nic takiego, wydawaloby sie, ale zapewniam, ze to wyczyn nie lada!. Tlok jest tu o kazdej porze dnia...&lt;br /&gt;A w metrze ogloszenia. Mily meski glos w hindi informuje podroznych o ich prawach i obowiazkach, o zakazach i nakazach, o tym do jakiej stacji dojezdzaja. Kazde zdanie powtarza po angielsku, rownie miy, tym razem kobiecy glos. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosze odsunac sie od drzwi.&lt;br /&gt;Prosze uwazac na kieszonkowcow.&lt;br /&gt;Prosze pilnowac swoich bagazy.&lt;br /&gt;Prosze nie zawierac znajomosci z nieznajomymi.&lt;br /&gt;Prosze poinformowac pracownikow metra o kazdym podejrzanym przedmiocie pozostawionym bez opieki oraz o podejrzanym zachowaniu wspolpasazerow. &lt;br /&gt;Nastepna stacja Rajiv Chowk.&lt;br /&gt;Prosze nie popychac wspolpasazerow.&lt;br /&gt;Prosze pozwolic wychodzacym pasazerom opuscic wagon.&lt;br /&gt;Prosze ustapic miejsce osobom starszym i niepelnosprawnym.&lt;br /&gt;Uprasza sie mezczyzn o nie zajmowanie miejsc siedzacych przeznaczonych dla kobiet.&lt;br /&gt;Prosze nie pluc.&lt;br /&gt;Prosze nie siadac na podlodze.&lt;br /&gt;Prosze nie puszczac muzyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matko jedyna! Drogi pamietniczku, w tym metrze niczego nie wolno..!;) Nawet pluc i siadac na podlodze. Zgroza!&lt;br /&gt;    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z metra- prosto na zajecia. Skacze, biegam, skacze i jeszcze raz skacze. I biegam. Takie skoczne zajecia dzisiaj jakies wyszly. Tym razem jednak nie ja jestem glowna skaczaca. Ja tylko pokazuje, a potem zmuszam do skakania innych;) Niech tez sie pomecza. Jak to milo byc "pania nauczycielka":)&lt;br /&gt;O zajeciach tanecznych, drogi pamietniczku, juz sporo pisalam swego czasu, a pewnie jeszcze wiecej napisze. Dzis wiec poprzestane na tym skakaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tancu- chwila oddechu. Te chwile wykorzystuje roznie: czasem na wizyte w kafejce internetowej, czasem na czytanie zaleglych ksiazek, czasem na powtorke materialu przed kolejnymi zajeciami, a czasem na obiad;)Dzis chcialam jednak pojsc na zakupy, potrzebne mi bowiem - banalna sprawa- owoce, warzywa i mleko (ktorego nie lubie...). Ale sklep, w ktorym to wszystko chcialam kupic, jest zamkniety codziennie w godzinach 13.00-16.00. A ja notorycznie o tym zapominam.&lt;br /&gt;Nic to. W zwiazku z powyzszym czas na plan B. Biegusiem na przystanek autobusowy- niedlugo kolejna lekcja tanca. "Biegusiem" to moze nie jest najlepsze okreslenie... Bo akurat rozpadal sie deszcz. A jak sie rozpada deszcz, to z podrozy autobusem, ktora trwa ("biegusiem") 1 godzine, robi sie podroz dwugodzinna... &lt;br /&gt;Telefon od nauczyciela: nie przyjezdzaj dzis na zajecia. Zalalo sale w ktorej cwiczymy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jedno zadanie przede mna poznym wieczorem: przedpremierowy pokaz pewnej sztuki. Jak juz bedzie po premierze- zareklamuje te produkcje. Jak ja lubie reklamowac:) To jedno z moich ulyubionych zajec:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracam, drogi pamietniczku, do domu. Ostatnim metrem (o 23.06). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w domu.... zmieniam stroj na "wieczorowy", odklejam z czola, spomiedzy brwi, moje ozdobne wyjsciowe bindi i... NIE naklejam go na lustro! Tak wlasnie zwykly robic kobiety w Indiach: odklejaja ozdobe z czola i przyklejaja na lustrze, aby (byc moze) uzyc ja ponownie. Zazwyczaj jednak nie uzywaja i po jakims czasie tafla lustra upstrzona jest kolorowymi kropkami... Jakos irytuje mnie ten "zwyczaj". Nie potrafie wytlumaczyc dlaczego. Po prostu. I juz. Wiec NIE przyklejam bindi do lustra! &lt;br /&gt;Bindi marki Renuka Gold. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I po reklamie, drogi pamietniczku:)&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-7677452588711808744?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/7677452588711808744/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/09/pocztowki-z-indii_18.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7677452588711808744'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7677452588711808744'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/09/pocztowki-z-indii_18.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-6987822547873073585</id><published>2010-09-14T10:49:00.003+02:00</published><updated>2010-09-14T10:55:49.963+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>Zaniedbalam bloga ostatnio... A sporo sie dzieje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pisalam, a to wcale nie dlatego, ze w miniona sobote tak sie zlozylo, ze przypadly w tym samym dniu dwa duze swieta: jedno hinduistyczne (Ganesh Chaturthi) i jedno muzulmanskie (Eid ul-Fitr).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nie pisalam, tez wcale nie dlatego, ze otworzona w Delhi nowa linie metra (a wlasciwie przedluzono juz istniejaca). Teraz delhijskie metro ma 117 stacji, 130 km, a do konca miesiaca podobno otworzone zostana dla pasazerow dwie nowe linie- 20 km i 22km.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nie pisalam, wcale nie dlatego, ze monsun w tym roku zaskoczyl wszystkich swa intensywnoscia i dlugoscia. Woda w Yamunie, rzece przeplywajacej przez stolice, przekroczyla stan alarmowy i jej poziom w miniona sobote wynosil 206,78m. Potem wody opadly, ale wszystko wskazuje na to, ze poziom znow sie podniesie (podczas powodzi w 1978 roku, woda w Yamunie siegnela 207,49m). Z zalanych i zagrozonych zalaniem terenow ewakuowani sa ludzie.&lt;br /&gt;Wciaz pada.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;A w Kaszmirze zamieszki. Juz od trzech miesiecy. Na ulicach tysiace protestujacych, miasto w plomieniach... Szef wladz Kaszmiru- Omar Abdullah zagrozil podaniem sie do dymisji.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nie pisalam, nie dlatego, ze juz za 19 dni Commonwealth Games (Igrzyska Wspolnoty Narodow), a mijaja kolejne terminy, "dead-line'y" ,i prace nie poruszaja sie naprzod (lub posuwaja sie bardzo, ale to naprawde bardzo wolno...) - z powodu opieszalosci urzednikow, z powodu korupcji i z powodu deszczu oczywiscie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nie piesalam, wcale nie dlatego, ze trojka pakistanskich graczy w krykieta zostala zawieszona z powodu skandalu wokol ustawiania meczow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie dlatego rowniez, ze nowa bollywoodzka produkcja "Dabangg", juz w ciagu pierwszego dnia na ekranie, zarobila wiecej niz inna bollywoodzka produkcja "Trzech Idiotow".&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Tyle sie dzieje, a ja nie pisalam. A powinnam, bo przeciez tyle sie dzieje.&lt;br /&gt;Nie pisalam, ale za to bylam zajeta sprawami domowo- zawodowymi i  czytalam sobie ksiazke "Swiete gry". Autor: Vikram Chandra. Polecam.  &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;No i po reklamie;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-6987822547873073585?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/6987822547873073585/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/09/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6987822547873073585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6987822547873073585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/09/pocztowki-z-indii.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-7328428691166213321</id><published>2010-08-24T16:00:00.001+02:00</published><updated>2010-08-24T16:01:40.250+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bracia i siostry wszystkich krajow laczcie sie... no Raksza Bandhan!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co roku w sierpniu (nie zawsze 24 sierpnia), w tym szczegolnym dniu bracia skladaja swym siostrom obietnice, ze beda je chronic, opiekowac sie nimi i wspierac, a siostry obiecuja modlic sie za ich szczescie i dlugie zycie. Zawiazuja na nadgarstkach swych braci nic- tzw. Rakhi.&lt;br /&gt;Rakhi symbolizuje milosc, zaufanie, szczegolna wiez laczaca rodzenstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z tradycja, swieci asceci wiazali Rakhi na nadgarstkach wiernych przychodzacych do nich po blogoslawienstwo.&lt;br /&gt;Dzis Raksza bandhan to nie tylko symboliczne Rakhi (co roku w nowych wzorach, pieknie zdobione, wedle panujacej mody i zwyczaju), ale tez wielkie swietowanie, prezenty, uczty, restauracje, wspolne spacery i zabawa.&lt;br /&gt;I...- co bardzo wazne- dzien wolny od pracy i szkoly!:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-7328428691166213321?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/7328428691166213321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii_24.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7328428691166213321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7328428691166213321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii_24.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-7562878141880925737</id><published>2010-08-23T09:45:00.006+02:00</published><updated>2010-08-23T10:03:45.134+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Troche "City"...&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spacery po Delhi nie naleza ostatnio do przyjemnych. 3/4 miasta to obraz nedzy i rozpaczy. Ulice rozkopane, zalane woda (pora deszczowa w tym roku jest podobno najbardziej deszczowa od 15 lat).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stolica dzis to jeden wielki plac budowy. A wszystko przez zblizajace sie wielkimi krokami Igrzyska Wspolnoty Narodow- Commonwealth Games 2010. Uroczyste otwarcie Igrzysk juz 3 pazdziernika, a Delhi wyglada 10 razy gorzej niz przebudowywany na 2012 rok stadion X-lecia...&lt;br /&gt;Duzo tutaj zamieszania, powazne bledy i korupcja  na wszystkich szczeblach... Ale - ku rozczarowaniu, lub tez i radosci czytelnikow- nie o korupcji bede dzis pisac. I nie o Igrzyskach (na to przyjdzie czas; dajmy stolicy szanse na posprzatanie przed pazdziernikiem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A bedzie dzis troche o tzw "city". Spelniam prosbe sprzed jakiegos czasu: oto kilka zdjec mniej "folklorystycznych" Indii. Jest i city. Z okien samochodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/THIrHucDgbI/AAAAAAAAAVc/F8epBMURE4g/s1600/IMG_3556.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/THIrHucDgbI/AAAAAAAAAVc/F8epBMURE4g/s320/IMG_3556.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508512705952317874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/THIpaAdblwI/AAAAAAAAAVU/pPuRmFUE8LU/s1600/IMG_3555.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/THIpaAdblwI/AAAAAAAAAVU/pPuRmFUE8LU/s320/IMG_3555.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508510821004318466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/THIpFBNuyaI/AAAAAAAAAVM/eTlCF0hC0uA/s1600/IMG_3552.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/THIpFBNuyaI/AAAAAAAAAVM/eTlCF0hC0uA/s320/IMG_3552.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508510460429650338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/THIoyVGW2pI/AAAAAAAAAVE/3JQ1Ooh9bDo/s1600/IMG_3548.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/THIoyVGW2pI/AAAAAAAAAVE/3JQ1Ooh9bDo/s320/IMG_3548.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508510139349916306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Delhi to nie tylko herbatki prosto z wielkiego czajnika na chodniku, nie tylko krowy sunace dostojnie po skrzyzowaniach, nie tylko zatloczone autobusy. Delhi to nie tylko spacery w pieknych ogrodach Lodi, pekajacych w szwach w weekendy i swieta, chetnie odwiedzanych przez 'piknikowiczow', ogrodach pelnych kwiatow, egzotycznych ptakow (podobno tez i motyli..., ale ani tych superegzotycznych ptakow ani motyli nie mialam jeszcze szczescia zobaczyc w Lodi Gardens...).  Delhi to nie tylko sale koncertowe, recitale taneczne, galerie sztuki i wystawy. To nie tylko wielkie targi i bazary, na ktorych za grosze mozna kupic "wszystko", od 'etnicznych' kolczykow poczawszy, na meblach skonczywszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stolica to tez wielkie, nowoczesne, wielopietrowe centra handlowe (z najwiekszym "shopping mall'em" w Azji wlacznie), szerokie ulice ze skomplikowanymi rozjazdami i splotami, zaprojektowanymi przez swiatowej klasy specjalistow, najlepszych w swoim fachu. To ogromne domy, luksusowe osiedla. To nocne zycie, restauracje,kina, kluby, miejsca o ktorych 'szary obywatel' moze tylko pomarzyc... Niedawno w pieciogwiazdkowym hotelu otwarty zostal nocny klub. Wlasciciel placi za wynajem tego miejsca miesiecznie 30 lakhow, czyli tyle za ile mozna kupic luksusowe mieszkanie w Delhi, czyli 3 miliony rupii indyjskich, czyli... o nie, nie kazcie mi przeliczac dalej, juz i tak ta suma nie miesci mi sie w glowie... (no ale tak wlasnie donosza wiarygodne zrodla;) ). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja tam sie trzymam herbatki na ulicy. Czasem, zeby poczuc sie "w wielkim swiecie"- ide na kawe do pobliskiego centrum handlowego- ulubionego miejsca spotkan delhijskiej mlodziezy- bogatych dzieci bogatych rodzicow). &lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-7562878141880925737?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/7562878141880925737/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii_23.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7562878141880925737'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7562878141880925737'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii_23.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/THIrHucDgbI/AAAAAAAAAVc/F8epBMURE4g/s72-c/IMG_3556.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-7153497407826486701</id><published>2010-08-16T13:20:00.002+02:00</published><updated>2010-08-16T13:23:07.318+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;15 sierpnia. Dzien Niepodleglosci: "I-Day" (od Independence Day)- tak zwa go Hindusi, znani z umilowania skrotowcow. &lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1947 roku w Indiach srednia dlugosc zycia wynosila 31,4 lat. W roku 2010 srednia dlugosc zycia to 68 lat.&lt;br /&gt;W 1947 pisac i czytac potrafilo 14% ludnosci. W 2010 - 68%.&lt;br /&gt;Cena zlota (10 gr) w 1947 to 88 rupii, dzis - 18,000 rupii.&lt;br /&gt;Na 100 tysiecy obywateli Indii w 1947 przypadalo 0,5 lekarza. Dzis- 64 lekarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie miedzy innymi zestawienia i dane statystyczne opublikowala jedna z gazet w 63 rocznice odzyskania przez Indie niepodleglosci. Autorzy artykulu "Freedom @ 63"- urodzeni w 1947 roku, dorastali razem z Indiami... W kilkustronicowym, specjalnym dodatku do gazety codziennej, zastanawiaja sie czy cos zmienilo sie w Indiach od czasu ich (autorow i wolnego kraju) narodzin... Zaczynaja sie zastanawiac i dochodza do wniosku, ze zastanawiac sie jest glupio...;) tu sie nie ma nad czym zastanawiac. To oczywista oczywstosc:)). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krotka lekcja historii, troche o reformach, o konstytucji, o tym co przez te 63 lata zmienilo sie na lepsze (autorzy artykulu wybrali 10 najbardziej znaczacych ich zdaniem zmian i dobrze zapowiadajacych sie poczatkow zmian na lepsze, m.in walke o rownouprawnienie kobiet, walke z homofobia i z dyskryminacja ze wzgledy na kaste czy religie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oprocz danych statystycznych, zestawien i lekcji historii, mamy takze liste 15 filmow, ktore najlepiej oddaja idee patriotyzmu i opisuja walke o niepodleglosc i o Indie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przytoczyc liste? A przytocze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Naya Daur (1957), rez. BR Chopra&lt;br /&gt;2. Haqeeqat (1964), rez. Chetan Anand&lt;br /&gt;3. Upkar (1967), rez. Manoj Kumar&lt;br /&gt;4. Purab aur Paschim (1970), rez. Manoj Kumar&lt;br /&gt;5. Hindustan ki Kasam (1973), rez. Chetan Anand&lt;br /&gt;6. Kranti (1981), rez. Manoj Kumar&lt;br /&gt;7. Gandhi (1982), rez. Richard Attenborough&lt;br /&gt;8. Tiranga (1992), rez. Mehul Kumar&lt;br /&gt;9. Border (1997), rez. JP Dutta&lt;br /&gt;10. The Legend of Bhagat Singh (2002), rez. Rajkumar Santoshi&lt;br /&gt;11. Maa Tujhe Salaam (2002), rez. Anil Sharma&lt;br /&gt;12. Swades (2004), rez. Ashutosh Gowariker&lt;br /&gt;13. Bose: A forgotten hero (2005), rez. Shyam Benegal&lt;br /&gt;14. Rang de Basanti (2006), rez. Rakeysh Mehra&lt;br /&gt;15. Chak De! India (2007), rez. Shimit Amin&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co za oknami w czasie gdy czytam sobie dodatek do gazety codziennej? A za oknami niebo bezchmurne, niebieskie, slonce wyrabia 200% normy... Niebo uslane kolorowymi latawcami (ostatni krzyk mody to latawce z wizerunkiem gwiazd Bollywood). &lt;br /&gt;Puszczanie latawcow jest tutaj prawie sportem narodowym, a Dzien Niepodleglosci nie bylby Dniem Niepodleglosci, bez prawdziwych wielkich zawodow latawcowych. Cale rodziny wychodza na dachy domow i wypuszczaja latawce w niebo. Zwycieza ten, komu uda sie przeciac linke latawca przeciwnika (linka swojego latawca oczywiscie, bo tylko takie ciecia sa dozwolone!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15 sierpnia przypadl w tym roku w niedziele, ku rozpaczy uczniow (taka ironia losu... to tak, jakby 1 maja przypadl w piatek...).&lt;br /&gt;Niedziela, jak niedziela. Ale w telewizji same programy i filmy patriotyczne, prezenterzy ubrani w trojkolorowe, pomaranczowo-bialo-zielone  kreacje, barwy flagi Indii. Pod India Gate (Wrotami Indii) tlumy ludzi... Nie zaryzykowalam tam wycieczki w ciagu dnia... Natomiast wieczorem przy India Gate jest calkiem przyjemnie. Tlumy nadal okupuja plac przy Wrotach, ale atmosfera jest juz bardziej rodzinna niz 'oficjalna'. Cale rodziny przychodza tu jak na piknik, jedza lody, wate na patyku, bawia sie kolorowymi balonami i pilkami, festyn i swietowanie trwa.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z okazji Dnia Niepodleglosci wypilam duszkiem, zamiast Pepsi, rodzimej produkcji Thums Up (indyjski gazowany odpowiednik coli i pepsi, w kolorze czarnym, o smaku... hmmm... kadzidla:) ). Troche mi potem co prawda zostal w ustach posmak mydla sandalowego Mysore i kadzidelka, ale czego sie nie robi dla kraju! &lt;br /&gt;11 listopada obiecuje wypic duszkiem... no co ja tam moge wypic?... o! kwas chlebowy!:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-7153497407826486701?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/7153497407826486701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii_16.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7153497407826486701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7153497407826486701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii_16.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-3502606416748145371</id><published>2010-08-13T09:20:00.001+02:00</published><updated>2010-08-13T09:24:43.190+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Zawod: sluzacy.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Dzisiaj refleksja na jedynym w swoim rodzaju stosunkiem Hindusow do ... pralki;) i do instytucji "sluzacego".&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Moj znajomy, dziennikarz, wynajmowal z kolega, takze dziennikarzem, mieszkanko w poludniowym Delhi. Gdy nie mieli czasu pichcic sobie obiadkow (a zazwyczaj nie mieli, bo jako poczatkujacy dziennikarze dostawali najmniej 'atrakcyjne' dyzury- nocne, w dzien zatem odsypiali), wpadala do nich sasiadka, ktora zatrudnili prawie na pelny etat, by im gotowala i sprzatala.&lt;br /&gt;To nic w sumie dziwnego, nic nadzwyczajnego. W Indiach w wielu domach jest ktos, kto za nas ugotuje, sprzatnie i upierze. Nawet srednio zamozne rodziny indyjskie maja pomoce domowe (wiekszosc ludzi uzywa jednak niestety slowa 'sluzacy', ktorego osobiscie nie lubie...). Czesto taki "sluzacy" czy "sluzaca", pomaga pani domu w gotowaniu. Jak pomaga? Glownie kroi warzywa. Pokroi skladniki do takiego, na przyklad curry, w drobna kostke, zmyje po sobie naczynia i pojdzie. A pani domu wejdzie do kuchni, wsadzi wszystkie pokrojone warzywa do gara i zrobi curry... &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Wrocmy jednak do mojego znajomego dziennikarza i jego sasiadki ktora, przypomne, gotowala mu czasem, zmywala naczynia i sprzatala. Nie prala jednak jego ubran. Po rzeczy do prania przychodzil raz w tygodniu chlopak i nastepnego dnia odnosil czysciutkie i wyprasowane ubrania. Az pewnego razu moj znajomy... (uwaga, uwaga! werble!) ...kupil sobie pralke! Chlopak przestal przychodzic po brudne ubrania, ale za to zostal zatrudniony jako "obsluga pralki";) Robota w miare prosta: wpadasz raz w tygodniu, wlaczasz te pioraca ciuchy machine (wczesniej pan domu przeczyta instrukcje obslugi, nauczy Cie, wytlumaczy co i jak, wiec odpowiedzialnosc zerowa, w razie niepowodzenia zwalasz wine na niego), obserwujesz jak sie wszystko ladnie w bebnie kreci, wyjmujesz, wieszasz na sznurkach i juz. Gdyby moj znajomy dziennikarz mial zone, ona pralaby swoja bielizne sama w reku, by nie gorszyc Chlopaka Obslugujacego Pralke.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;W Indiach nie kazdego stac na pralke, czy zmywarke do naczyn; zazwyczaj jednak stac go na posiadanie pomocy domowej.&lt;br /&gt;Pomoc domowa to czesto mlodzi chlopcy dwudziestoparoletni - z tym spotykam sie najczesciej (ale nie ma reguly; sa to oczywiscie takze dziewczyny, kobiety i mezczyzni w srednim wieku). Przybywaja z malych miasteczek i wsi (do Delhi najczesciej z Uttar Prades lub Biharu), aby szukac pracy. Pracuja, zarabiaja, potem jada do siebie na wies, by na przyklad wziac slub z wybrana przez rodzine dziewczyna, a po wszystkim wracaja do miasta, do swych pracodawcow (i wysylaja rodzinie czesc zarobionych pieniedzy). &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Z badan wynika, ze z uslug "sluzacych" (takim terminem posluguja sie zazwyczaj Hindusi) korzysta najczesciej klasa srednia. Placa dla pomocy domowej jest raczej groszowa, ale dla wielu osob to jedyny sposob na przetrwanie. Wszyscy sa zadowoleni- wiele osob dostanie prace, wiele zostanie w pracy wyreczonych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Apartamenty na luksusowych osiedlach i nowe mieszkania coraz czesciej maja w standardzie maly pokoj z lazienka, z osobnym wejsciem,  "doczepiony" do mieszkania. Taki pokoj wyposazony jest od razu w dzwonek lub telefon, za pomoca ktorego mozna laczyc sie tylko z mieszkaniem pracodawcy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-3502606416748145371?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/3502606416748145371/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii_13.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3502606416748145371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3502606416748145371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii_13.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-3178783168675294431</id><published>2010-08-04T10:31:00.005+02:00</published><updated>2010-08-04T10:38:31.325+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Post scriptum&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiecane foty z gazet w MP. Na tyle niewyrazne, ze ktos moze watpic czy to naprawde ja...&lt;br /&gt;Trudno:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFkml4MCTKI/AAAAAAAAAU8/f6a-OiZ9CZc/s1600/IMG_3872.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFkml4MCTKI/AAAAAAAAAU8/f6a-OiZ9CZc/s320/IMG_3872.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5501470851989654690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFkl27szwpI/AAAAAAAAAUs/7Un1Rq_FJg0/s1600/IMG_3874.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFkl27szwpI/AAAAAAAAAUs/7Un1Rq_FJg0/s320/IMG_3874.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5501470045478568594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Post scriptum&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-3178783168675294431?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/3178783168675294431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii_576.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3178783168675294431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3178783168675294431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii_576.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFkml4MCTKI/AAAAAAAAAU8/f6a-OiZ9CZc/s72-c/IMG_3872.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-4832652038150010468</id><published>2010-08-04T10:18:00.004+02:00</published><updated>2010-08-04T10:30:21.568+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;I'm singing in the rain... w wydaniu indyjskim monsunowym:)&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFkjlzKHCVI/AAAAAAAAAUc/VlQkotVV9Zk/s1600/IMG_3805.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFkjlzKHCVI/AAAAAAAAAUc/VlQkotVV9Zk/s320/IMG_3805.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5501467552104515922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosze Panstwa, oto Pulkit. Pulkit przyszedl na zajecia z chhau (podobnie jak ja) w pewien (lipcowy jeszcze) dzien monsunowy... Nikomu innemu nie udalo sie dotrzec do Triveni Kala Sangam na Mandi House, z powodu deszczu, ktory raczyl zalac delhijskie ulice, uniemozliwiajac poruszanie sie po miescie. Co robic, jak nie ma chhau i pada deszcz? Nic, tylko spiewac w deszczu...! Ja sobie jednak darowalam te przyjemnosc. Wolalam uwieczniac te chwile z pomoca aparatu. &lt;br /&gt;A Pulkit spiewa dalej... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFkjMP_BMtI/AAAAAAAAAUU/WuroX0H003k/s1600/IMG_3806.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFkjMP_BMtI/AAAAAAAAAUU/WuroX0H003k/s320/IMG_3806.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5501467113166025426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-4832652038150010468?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/4832652038150010468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii_04.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4832652038150010468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4832652038150010468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii_04.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFkjlzKHCVI/AAAAAAAAAUc/VlQkotVV9Zk/s72-c/IMG_3805.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-3768784916263967777</id><published>2010-08-01T09:11:00.005+02:00</published><updated>2010-08-01T10:03:47.673+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Delhi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chhau'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='taniec'/><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Zapamietane w ciele...&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez dwie godziny zajec skaczemy, biegamy, wywijamy mieczami. Pot sie leje strumieniami. Doslownie. Koncowka lipca w Delhi. Nawet nie jest tak goraco, moze jakies 35 stopni, ale za to wilgotnosc powietrza chyba 100 % ;) I do tego 'power cut' (tak w Indiach zwa przerwe w dostawie pradu). Jedyna pociecha w gorace dni - wiatraki pod sufitem- przestaja dzialac zaraz po rozpoczeciu zajec. Ale nie oznacza to absolutnie, ze lekcja chhau sie nie odbedzie. Nie oznacza to takze, w zadnej mierze, ze zostaniemy potraktowani jakos ulgowo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFUpE2n4XYI/AAAAAAAAAUM/T3MADKXCtOc/s1600/IMG_3748.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFUpE2n4XYI/AAAAAAAAAUM/T3MADKXCtOc/s320/IMG_3748.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500347683261930882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFUoqJPEuUI/AAAAAAAAAUE/cWv4QODQqeA/s1600/IMG_3751.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFUoqJPEuUI/AAAAAAAAAUE/cWv4QODQqeA/s320/IMG_3751.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500347224401688898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na chhau wykonujemy codziennie (a ci wytrwali oraz ci, ktorzy nie maja nic innego do roboty przez caly bozy dzien- nawet dwa razy dziennie)zestaw tych samych cwiczen. Dobrze wykonane , w dobrym tempie z odpowiednia iloscia powtorzen, powinny zajac okolo 20 minut lekcji. Cialo zapamietuje te rozgrzewke bezblednie. Jest to o tyle wazne, ze wszystkie te cwiczenia wykorzystuje sie potem w podstawowych krokach, w dluzszych sekwencjach krokow tanecznych , wreszcie w choreografiach. &lt;br /&gt;Nie wszyscy jednak maja ochote i zapal, by czekac az zacznie sie nauka choreografii... Cwiczenia i nauka techniki, powtarzane do znudzenia elementy... kto to przetrzyma?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFUoQCjtQ6I/AAAAAAAAAT8/IQyLF3ZEq0U/s1600/IMG_3741.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFUoQCjtQ6I/AAAAAAAAAT8/IQyLF3ZEq0U/s320/IMG_3741.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500346775932584866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz nauczyciel z doswiadczenia wie, ze zazwyczaj po kilku miesiacach z grupy 10 osob zostaje jedna, moze dwie. Dlatego czasem dostosowuje sie sposob uczenia do wymagan grupy. Takie czasy... Niektorzy przychodza tu jak na 'ciekawsza forme aerobiku'. &lt;br /&gt;Gdy guru dostrzeze w uczniu zainteresowanie tancem, pasje i oddanie, i dojdzie do wniosku, ze cos z tego mozna wykrzesac- wtedy bierze sprawy w swoje rece i decyduje kiedy kogo i czego uczyc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Troszke odejde od chhau na chwilke: mam znajoma, Hinduske, ktora przychodzila kiedys na lekcje tanca odissi, do pewnego wielkiego guru, przez niemal pol roku, 4 razy w tygodniu. Zajecia trwaly 15 minut i odbywaly sie w przerwie miedzy zajeciami grup zaawansowanych. Przez te pol roku wykonywala kilka tych samych cwiczen, nawet nie krokow tanecznych. Po 6 miesiacach nauczyciel stwierdzil, ze wytrwalosc i zawzietosc uczennicy czas nagrodzic i przyjal ja do 'normalnej' grupy poczatkujacej, na 'normalne' lekcje.&lt;br /&gt;To moze skrajny przypadek, ale na pewno nie odosobniony w Indiach.&lt;br /&gt;Ciekawe jak skonczyloby sie stosowanie takiej metody na naszym, polskim gruncie...?;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz nauczyciel chhau, ktory prowadzil wiele warsztatow w Indiach i poza granicami kraju, obserwuje: "Na Zachodzie uczniowie potrzebuja czestych zmian i szybszych efektow pracy. Wy sie szybciej uczycie. Uczniowie w Indiach- wolniej". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zajeciach, na ktore uczeszczam w Indiach, rozni guru stosuja wobec swoich indyjskich i zagraniczych studentow zarowno metode nieskonczonej ilosci powtorzen danego kroku (cialo zapamietuje ruch i potrafi bezblednie go wykonac po jakims czasie, bez nadmiernego angazowania w to myslenia i zastanawiania sie nad przebiegiem ruchu i zmianami w ciele), jak i rozkladania danych krokow na czynniki pierwsze, tlumaczenia sobie jak pracuje w danym momencie kazda czesc ciala, i logicznego kontynuowania rozpoczetego ruchu. Kazda metoda jest dobra jesli prowadzi nas do celu:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze jedna rzecz: zapisywanie tanca. Ta metoda obca jest wielu Hindusom. Kiedys w ogole jej nie stosowano. Owszem, moze i zapisywano po krotce kolejnosc krokow, ale nikt nie skupial sie na tym, aby dany krok sam w sobie jakos zobrazowac, opisac. &lt;br /&gt;My- zagranicznicy;)- mamy odruch do zapisywania wszystkiego w zeszytach (obserwuje to na zajeciach). Po lekcji siadamy i smarujemy na kartkach, rysujemy, wymyslamy znaczki, kropki, kreski. Kazda metoda (nawet amatorska) zapisu, jest dobra. Kazdy ma swoj kod, szyfruje choreografie tak, ze korzystanie z cudzych notatek czasem jest po prostu niemozliwe:)&lt;br /&gt;Indyjscy nauczyciele coraz czesciej zachecaja swoich indyjskich studentow do prowadenia zeszytow. Czesto okazuje sie, ze takie notatki w razie zacmienia umyslu i ciala, ratuja nas z opresji (pewne jest, jak 2+2=4, ze jak zapomnisz co masz tanczyc, to oberwiesz od nauczyciela kijkiem do wystukiwania rytmu:))&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-3768784916263967777?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/3768784916263967777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3768784916263967777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3768784916263967777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/08/pocztowki-z-indii.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFUpE2n4XYI/AAAAAAAAAUM/T3MADKXCtOc/s72-c/IMG_3748.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-6592590890130698357</id><published>2010-07-29T15:11:00.007+02:00</published><updated>2010-07-29T15:33:09.369+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Delhi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bharatanatyam'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='festiwal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Damoh'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MP'/><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;"A mialo byc tak pieknie... Wywiady mialy byc...".&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I byly. Chociaz od poczatku wszystko wskazywalo na to, ze cala nasza eskapada to bedzie raczej porazka roku, a nie sukces...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedziemy na wystep taneczny do Madhya Pradesh (czytaj: Madhja Prades oczywiscie - a! 's' jest z kreseczka, ale nie mam kreseczek tutaj w kafejce internetowej:)).  Zaproszenie potwierdzono na 7 dni przed planowanym pokazem. Choreografie ustawiamy na trzech tylko probach i w droge! Do miejscowosci Damoh w stanie MP (juz mi w krew wchodzi indyjskie upodobanie do skrotowcow. No to PCD!- znaczy: Prosze, czytajcie dalej!).&lt;br /&gt;Wystapic mamy z recitalem bharatanatyam na dwudniowym festiwalu muzyki i tanca. Potwierdzenie zaproszenia, jak juz wspomnialam, nadeszlo 7 dni przed data wystepu, a co za tym idzie: nie zdazylismy sie zalapac na bilety w dogodnym pociagu. Musielismy wyruszyc dzien wczesniej. Festiwal w Damoh, to wazny festiwal, jeden z najwiekszych w MP (podobno). Mniejsza wiec o jeden dzien 'w plecy'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podroz - jak kazda w Indiach - nie bylaby podroza w pelni udana, gdyby odbyla sie bez przygod. &lt;br /&gt;Zaczelo sie od tego, ze 25 lipca, w niedziele, przywiezlismy do Damoh deszcz. Hektolitry deszczu przywiezlismy. Padalo bez przerwy 24 godziny. Pierwsza wersja wydarzen byla taka, ze poogladamy sobie Damoh z okien pokoju hotelowego, w ktorym utknelismy w rezultacie na 4 dni. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFF-9Lr7ZUI/AAAAAAAAATU/JsgwxiGwFzk/s1600/IMG_3819.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFF-9Lr7ZUI/AAAAAAAAATU/JsgwxiGwFzk/s320/IMG_3819.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5499316209570243906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFF_VLEisMI/AAAAAAAAATc/eez7BLE652s/s1600/IMG_3835.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFF_VLEisMI/AAAAAAAAATc/eez7BLE652s/s320/IMG_3835.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5499316621721907394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiadomo tez bylo, czy te 4 dni to nie jest wersja optymistyczna, bo istnialo niebezpieczenstwo, ze zaleje tory kolejowe i zaden pociag z Damoh nie odjedzie, chocbysmy blagali, plakali, grozili i zaklinali niebo i wszystkich swietych (tych indyjskich- a duzo ich jest- i wszystkich innych tez). I autobus tez nie odjedzie. Zaden. Kropka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFF_qlU02RI/AAAAAAAAATk/21djg6eB3yw/s1600/IMG_3832.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFF_qlU02RI/AAAAAAAAATk/21djg6eB3yw/s320/IMG_3832.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5499316989546780946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w hotelu...? Spalam przez 3 noce z karaluchami i pajakami na lozku! Pewnie powinnam sie cieszyc i upajac 'prawdziwymi Indiami', a nie wybrzydzac i krecic nosem jak jakas, nie przymierzajac, turystka! Ale cos mi nie wyszlo... Jednak wole sie upajac Indiami bez karaluchowego towarzystwa na moim lozku... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tak na marginesie, bo nie o tym mialo byc przeciez.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z powodu deszczu pierwszy dzien festiwalu zostal odwolany. Artysci z roznych stron Indii nie dali rady dojechac na miejsce wystepu, odlegle od Damoh o jakies 20 km. W komplecie stawila sie tylko... publicznosc! Podobno od 55 juz lat, odkad wlasciciel wioski i terenow na ktorych sie znajduje, organizuje co roku festiwal, publicznosc jest tak samo wspanial, wierna i z niecierpliwoscia oczekuje pokazow. Widzami sa mieszkancy kilkudziesieciu domow, lepianek, chatek, pobudowanych wokol najwiekszego, najbardziej rozleglego domostwa, ktore nalezy do organizatora festiwalu. To wielki stary dom, typowo indyjski, z wielkim podworzem w srodku, ze studnia, budynkami gospodarczymi, obora, przybudowkami dla sluzby, etc. Rodzina wlasciciela mieszka tam juz od 6 pokolen. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFGAYnLJu-I/AAAAAAAAATs/lbHDAP-syY8/s1600/IMG_3849.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFGAYnLJu-I/AAAAAAAAATs/lbHDAP-syY8/s320/IMG_3849.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5499317780317060066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFGA0iu3hGI/AAAAAAAAAT0/TQ__Da3L3I4/s1600/IMG_3855.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFGA0iu3hGI/AAAAAAAAAT0/TQ__Da3L3I4/s320/IMG_3855.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5499318260161021026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poblizu glownego budynku mieszkalnego wybudowano scene. Na niej wystepujemy.&lt;br /&gt;Mieszkancy wioski maja okazje ogladac co roku najlepszych muzykow i tancerzy z calego kraju. To zaszczyt znalezc sie wsrod wystepujacych. Tak przynajmniej czytam w broszurce, w ktora zostalismy zaopatrzeni. Tak tez utrzymuja organizatorzy, i tak pisza lokalne gazety. A mi w to graj! Swiecie w to wierze, no przeciez w koncu jestem w gronie tych wystepujacych, musze w to wierzyc!:) Humor mi to poprawia znacznie, a jakze!:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniewaz deszcz ustal, drugi dzien festiwalu przebiegl prawie bez szwanku. Lekko sie tylko wszystko opoznilo, i zamiast o 21.00 wystapilismy o 24.00. Pozna pora nie przeszkodzila nikomu, a juz na pewno nie tlumnie zebranej publicznosci.&lt;br /&gt;Nasz wystep sie odbyl, i co najwazniejsze, nawet sie udal. &lt;br /&gt;Nastepnego dnia byly zdjecia w lokalnych gazetach, wywiady i spotkania z dziecmi z kilku szkol. Na tych spotkaniach, oprocz przyjmowania kwiatow i rozdawania autografow (ach! ta slawa!;) ), trzeba bylo wysluchac przemowien dyrektorow szkol o tym jak piekna i bogata kulture, tradycje i sztuke maja Indie. To prawda.&lt;br /&gt;"Powinniscie byc z niej dumni! Spojrzcie tylko, mamy goscia z dalekiego kraju (gosc to ja, daleki kraj to Polska- przyp. tlum.;)), ktory tak dobrze tanczy nasz taniec indyjski (alez ja sobie dzis schlebiam;) ale to tylko cytat;)- przyp. tlum.). Uczcie sie, kochane dzieci, tancow indyjskich, a nie jakichs tam zachodnich!"&lt;br /&gt;Hmm... no w sumie, idac tym torem, ja sie powinnam specjalizowac w polskich tancach narodowych, a nie w "jakichs tam wschodnich bharatanatyam i odissi"... A powiedzmy to sobie glosno i wyraznie- nie specjalizuje sie. w polskich tancach narodowych. Nie znalam jednak za stosowne poruszyc podowczas tego tematu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po autografach, wspolnych zdjeciach i nigdy niekonczacych sie herbatkach, kawkach i ciasteczkach, byla jeszcze wizyta u wielkiej szychy- Superintendent od MP Police.&lt;br /&gt;Na szczescie mila to byla wizyta i , rowniez 'na szczescie', krotka, bo czasu bylo malo. &lt;br /&gt;Wpadlismy zziajani na stacje rowno ze zziajanym pociagiem, na ktory musielismy , nota bene, czekac dodatkowo jeden dzien dluzej (bo nie bylo oczywiscie biletow na pociag wczesniejszy). Czyli kolejny dzien "w plecy". &lt;br /&gt;Czymze sa jednak te dwa dodatkowe dni (plus dwa planowane plus dwa na podroz- co w sumie daje 6 dni poza Delhi, by wziac udzial w 45 minutowym wystepie;) ), w obliczu tak udanej wizyty w MP! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak bylo w Damoh... A jutro w Delhi jest pokaz odissi mojej nauczycielki Kavity Dwibedi. &lt;br /&gt;"Przyjdz koniecznie", mowi Kavita. "I zabierz jak najwiecej znajomch. Boje sie, ze nikt nie przyjdzie... Chyba ludziom znudzily sie juz tutaj pokazy tanca... ". &lt;br /&gt;Jedna z najlepszych tancerek odissi w Delhi boi sie o frekfencje... I chyba ma troche racji. W wiekszych miastach ludzie sa bardziej 'kaprysni' i... leniwi. Tlumy wala drzwiami i oknami na wielkie nazwiska. "Wielkie nazwiska" to takie, ktore sa dobrze ustawione w  swiatku polityczno-atystycznym (jedno z drugim laczy sie bardzo scisle, i niestety nie wplywa dobrze ani na czlon 'polityczny' ani na 'artystyczny'). "Wielkie nazwiska" to niekoniecznie "wielcy artysci". "Wielki nazwiska" rownaja sie w Delhi bardzo czesto (nie zawsze, oczywiscie!) "wielkiemu rozczarowaniu".&lt;br /&gt;Zobaczymy jutro. Ja na pewno sie wybieram na wystep odissi, ktory odbedzie sie, nota bene, w siedzibie ICCR. Indian Council for Cultural Relations, to instytucja odpowiedzialna m.in za promowanie wspanialej sztuki Indii. &lt;br /&gt;Bedac jeszcze stypendystka ICCR, zanioslam kiedys do szefa dzialu organizacji pokazow tanecznych, zaproszenie na recital mojej nauczycielki bharatanatyam.  Wazny Pan Szef Dzialu Organizacji Pokazow Tanecznych ICCR (Hindus, ma sie rozumiec) spojrzal na zaproszenie, obejrzal sobie dokladnie kolorowe zdjecie przedstawiajace moja nauczycielke- w pelnym rynsztunku do tanca bharatanatyam, w tanecznym kostiumie, bizuterii i makijazu, i po zastanowieniu powiedzial: "A, kathak... Moze przyjde, jak znajde czas". &lt;br /&gt;...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-6592590890130698357?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/6592590890130698357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/07/pocztowki-z-indii_29.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6592590890130698357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6592590890130698357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/07/pocztowki-z-indii_29.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TFF-9Lr7ZUI/AAAAAAAAATU/JsgwxiGwFzk/s72-c/IMG_3819.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-3879712961584396769</id><published>2010-07-18T11:16:00.003+02:00</published><updated>2010-07-18T11:31:45.221+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rupia rules:)&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rupia indyjska dolaczyla do 'walutowej' elity (czyli do dolara, euro, jena i funta brytyjskiego). Ma juz wlasny symbol i nie trzeba sie zastanawiac, czy ta rupia indyjska to "INR",czy "Rs", czy jeszcze co innego, czy to na pewno rupia indyjska, czy moze indonezyjska...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto bohaterka dzisiejszej notki- Rupia;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TELJhnQzhEI/AAAAAAAAATM/kOBCbN--sMs/s1600/rupia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 261px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TELJhnQzhEI/AAAAAAAAATM/kOBCbN--sMs/s320/rupia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495176074657760322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorem symbolu waluty (ktory jest 'mieszanka' rzymskiej litery R i jej odpowiednika w alfabecie dewanagari)  jest D Udaya Kumar- zwyciezca ogloszonego wsrod obywateli Indii konkursu, na ktory nadeslano ponad 3000 roznych propozycji symbolu. &lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-3879712961584396769?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/3879712961584396769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/07/pocztowki-z-indii_18.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3879712961584396769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3879712961584396769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/07/pocztowki-z-indii_18.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TELJhnQzhEI/AAAAAAAAATM/kOBCbN--sMs/s72-c/rupia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-8557789410096903118</id><published>2010-07-13T10:53:00.004+02:00</published><updated>2010-07-13T11:04:55.050+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>Okazalo sie, ze mam wiecej niz jedna sasiadke...&lt;br /&gt;Rodzina sie powiekszyla i sklada sie z 5 osob: 3 doroslych i 2 maloletnich.&lt;br /&gt;Dwojka dzieci przyczepiona jest do dwoch mam (nie do dwoch naraz, tylko kazde dziecko do swojej mamy), a pilnuje ich czujny tata. &lt;br /&gt;Salon i pokoj zabaw maja czesciowo na naszym balkonie, czesciowo na balkonie sasiadow, a stoluja sie w wielu miejscach, czasem takze u nas, o czym juz pisalam:)&lt;br /&gt;A oto sympatyczna rodzinka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDwrJpwShNI/AAAAAAAAAS0/gAb9nF_OS50/s1600/IMG_3761.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDwrJpwShNI/AAAAAAAAAS0/gAb9nF_OS50/s320/IMG_3761.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5493313090312373458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDwrsIkY6UI/AAAAAAAAAS8/dSDt9KCv3RY/s1600/IMG_3759.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDwrsIkY6UI/AAAAAAAAAS8/dSDt9KCv3RY/s320/IMG_3759.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5493313682699512130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDwsEm38JcI/AAAAAAAAATE/93Ikg5NMblk/s1600/IMG_3760.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDwsEm38JcI/AAAAAAAAATE/93Ikg5NMblk/s320/IMG_3760.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5493314103151437250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-8557789410096903118?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/8557789410096903118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/07/pocztowki-z-indii_13.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8557789410096903118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8557789410096903118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/07/pocztowki-z-indii_13.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDwrJpwShNI/AAAAAAAAAS0/gAb9nF_OS50/s72-c/IMG_3761.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-7047141438832505881</id><published>2010-07-11T10:57:00.003+02:00</published><updated>2010-07-13T10:37:47.330+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Delhi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDmJckpfWII/AAAAAAAAASk/9esXirXi08Y/s1600/IMG_3494.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDmJckpfWII/AAAAAAAAASk/9esXirXi08Y/s320/IMG_3494.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5492572344522070146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jak byc pieszym i przezyc...&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyzwyczailiscie sie do tego, ze kierowcy zatrzymuja sie przed przejsciem dla pieszych, zanim jeszcze zaswita Wam w glowach mysl, by przejsc przez jezdnie?&lt;br /&gt;Jesli tak - to zanim tu przyjedziecie, koniecznie sie odzwyczajcie. Tu mozemy kwitnac sobie na srodku ulicy, na pasach dla pieszych (jesli je znajdziemy i jesli uda nam sie szczesliwie na nie wbiec), i nikt sie nie zatrzyma.&lt;br /&gt;Kierowcy jednak laskawie nas omina. Chwala im chociaz za to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jesli juz naprawde bardzo chcemy przejsc na druga strone ulicy w imiejscu, gdzie nie ma swiatel dla samochodow (na swiatlach na skrzyzowaniu sie zatrzymuja! jest w kazdym razie duza szansa!), robimy tak: uwaznie obserwujemy jadace pojazdy i jesli trafi sie jakas "dziura", "oslabienie fali" - wskakujemy w sam srodek, podnosimy reke i "zatrzymujemy" ruch otwarta dlonia (jak Neo w Matrixie zatrzymal pociski....- tylko ze on faktycznie zatrzymal; my mozemy nie miec tyle szczescia;)). Caly czas uwaznie obserwujac kierowcow, brniemy przed siebie na upragniony drugi brzeg... Nie wolno ani na chwile zmniejszyc czujnosci. W razie niepowodzenia akcji z dlonia z Matrixa, wykorzystujemy nasza skocznosc oraz zdolnosc stop naszych do przyspieszania biegu i gwaltownego hamowania na zebach. Trzeba liczyc sie z tym, ze pojawi sie koniecznosc puszczenia sie biegiem przed siebie tylko po to, by za 2 metry stanac na bacznosc na srodku jezdni i przepuscic grzecznie samochody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDmJp9EWR2I/AAAAAAAAASs/52vzoHUyNkg/s1600/IMG_3482.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDmJp9EWR2I/AAAAAAAAASs/52vzoHUyNkg/s320/IMG_3482.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5492572574415472482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastraszylam Was? I dobrze:) A teraz zalecam uspokojenie sie - nie kazde przejscie jest az tak straszne, nie kazde musi "przebiegac" (doslownie i w przenosni) z takimi przygodami. Istnieja tez przejscia podziemne i kladki oraz calkiem niezle funkcjonujace swiatla na przejsciu dla pieszych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obserwacja (uogolniam teraz!): sa swiatla, sa przejscia, sa oddzielne pasy ruchu dla autobusow, ba! sa nawet i sciezki rowerowe, sa nowoczesne przystanki autobusowe i... I co z tego? Co z tego, skoro i tak nikt (no dobra, prawie nikt) z tych dobrodziejstw nie korzysta (nie potrafi korzystac? nie wie, ze nalezy korzystac? nie korzysta z glupoty? tak jak, z glupoty, nie zapina kasku jak jedzie na motorze...).&lt;br /&gt;Samo unowoczesnianie miasta, przystosowywanie go do  "poziomu swiatowego" nie wystarczy. Nic to nie da dopoty, dopoki nie unowoczesni sie i nie "przystosuje" sposobu myslenia i dzialania ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale sie madrala zrobilam;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra, pokrzepiajaca wiadomosc z ostatniej chwili jest taka: jesli jakis pojazd potraci nas na, uwaga (!), na przejsciu dla pieszych, mozemy liczyc na odszkodowanie od wladz miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i swietnie! To ja juz biegne to sprawdzic!:) Do uslyszenia / zobaczenia / napisania (nie wiem kiedy ...;) ) &lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-7047141438832505881?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/7047141438832505881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/07/pocztowki-z-indii_11.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7047141438832505881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7047141438832505881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/07/pocztowki-z-indii_11.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDmJckpfWII/AAAAAAAAASk/9esXirXi08Y/s72-c/IMG_3494.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-3147532028625714608</id><published>2010-07-07T12:32:00.002+02:00</published><updated>2010-07-07T12:35:58.326+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Nie tylko pierwsze ulewy monsunu, ktory wreszcie rozpoczal sie w Delhi, zatrzymaly mieszkancow miasta w domach...&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Partie opozycyjne polaczyly sily i zarzadzily w miniony poniedzialek ogolnokrajowy strajk "przeciwko wzrostowi cen" (powod niczego sobie...).&lt;br /&gt;Opozycja: ten strajk to ogromny sukces, wreszcie wszyscy przejrza na oczy!&lt;br /&gt;Partia rzadzaca (Kongres): ten strajk- przejaw glupoty i nieudolnosci- byl ciosem w zwyklych obywateli i niczego dobrego nie przyniesie!&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Czyli norma. Jak wszedzie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym to sie skonczy, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, ze byl to niewatpliwie najbardziej spektakularny strajk ostatnich lat, ktory sparalizowal w poniedzialek zycie we wszystkich najwiekszych miastach Indii. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;W Delhi (i nie tylko) bylo tak: pozamykano szkoly, sklepy, centra handlowe, biura. Autobusy nie mogly przebic sie przez zablokowane ulice, palono kukly przedstawiajace rzadowych liderow, ustawiono blokady na najwazniejszych drogach dojazdowych do miasta oraz w samym miescie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;"To wszystko dla naszego wspolnego dobra", krzyczeli przedstawiciele BJP (Indyjskiej Partii Ludowej). Oni krzyczeli najdonosniej, choc nie tylko oni byli tam obecni. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Dla naszego wspolnego dobra tlum protestantow, wspierany pelnymi mocy przemowami  i namowami liderow partii opozycyjnych, przebijal opony  samochodow, motocykli i autobusow. Dla naszego wspolnego metra nie pozwalano ludziom wejsc do metra...&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;"Demokracja jest chyba dla nas jeszcze czyms nie do konca zrozumialym. Zachlysnelismy sie nia i tyle. Ciekawe kiedy nam spowszednieje...", zastanawia sie moj znajomy, ktory musial sobie wziac dzien wolny od pracy. Nie dojechal do biura...&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Przez ostatnie dwa dni gazety o niczym innym nie pisza... No, moze jeszcze o tym, ze krykieter Dhoni- bozyszcze tlumow, nie tylko kobiet- ozenil sie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A! i jeszcze o tym, ze: "Polska ma nowego prezydenta. Identyczny brat blizniak zmarlego tragicznie w kwietniu prezydenta Lecha Kaczynskiego, ktory mial nadzieje na przejecie po bracie wladzy w Polsce, odpadl w drugiej turze wyborow, pokonany przez Bronislawa Komorowskiego [tu calkiem duza fotka], pelniacego (jako marszalek sejmu) obowiazki prezydenta do czasu nowych wyborow."&lt;br /&gt;No prosze, wiec te nasze wybory to news takze tutaj. Moze nie tak wielki jak slub krykietera Dhoniego, ale zawsze cos:)&lt;br /&gt;A w ambasadzie w New Delhi na liscie glosujacych bylam 44. Coz za liczba...!&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-3147532028625714608?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/3147532028625714608/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/07/pocztowki-z-indii_07.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3147532028625714608'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3147532028625714608'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/07/pocztowki-z-indii_07.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-8688694978956912795</id><published>2010-07-07T11:50:00.006+02:00</published><updated>2010-07-07T12:32:41.540+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Delhi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDROxikDdbI/AAAAAAAAAR8/-KXny4Ki1YU/s1600/IMG_3698.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDROxikDdbI/AAAAAAAAAR8/-KXny4Ki1YU/s400/IMG_3698.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491100458670060978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDRPEPHyNhI/AAAAAAAAASE/T7WynCS8_LA/s1600/IMG_3699.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDRPEPHyNhI/AAAAAAAAASE/T7WynCS8_LA/s320/IMG_3699.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491100779868730898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja sasiadka z moim sniadaniem...:)(swisnela przez okno, skubana jedna). Na mango sie nie skusila jednak, widac woli chleb tostowy marki Britania:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDRPSfcJ_UI/AAAAAAAAASM/iS1D3JdNL2E/s1600/IMG_3696.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDRPSfcJ_UI/AAAAAAAAASM/iS1D3JdNL2E/s320/IMG_3696.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491101024767311170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-8688694978956912795?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/8688694978956912795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/07/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8688694978956912795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8688694978956912795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/07/pocztowki-z-indii.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDROxikDdbI/AAAAAAAAAR8/-KXny4Ki1YU/s72-c/IMG_3698.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-4706574576535139651</id><published>2010-06-27T12:25:00.003+02:00</published><updated>2010-07-07T12:32:00.468+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Delhi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Znacie? Znamy! No to posluchajcie...&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Delhi juz kiedys pisalam co prawda, ale ja tak moge w kolko...;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W cieniu drzewa, wyrastajacego sobie nagle na srodku chodnika, chlodza sie sprzedawcy kukurydzy, herbatki, papierosow, ksiazek, wszystkiego... Nikt im tam za bardzo nie przeszkadza, bo piesi raczej rzadko z chodnika korzystaja. Komu bowiem chce sie co 5 metrow wchodzic na chodnik i schodzic z niego? (krawezniki w dodatku maja okolo pol metra wysokosci - przynajmniej nikt sie o nie nie potknie, bo siegaja kolan:)). Komu chce sie omijac rosnace drzewa i krzaki, kladace sie calym swoim zielonym cialem dokladnie w miejscu, gdzie teoretycznie powinno byc miejsce dla spacerowiczow?&lt;br /&gt;Akcja "Keep your Delhi clean and green" najwidoczniej przynosi skutki pozadane. Stolica jest zaskakujaco zielona. Zazielenianie miasta przeprowadza sie, sadzac krzaki i drzewa w roznych, bardziej lub mniej przystosowanych do tego miejscach. Ale sie sadzi. Dobrze. Rezultat: duzo roslinnosci wszelakiej w tym zatloczonym i zanieczyszczonym do granic, nowoczesnym miescie.&lt;br /&gt;"Keep your Delhi green"- OK, zgoda. A jak z ta czystoscia? Tu sie juz nieco gorzej stolica spisuje, niestety... Dbanie o czystosc objawia sie na przyklad (poza wieszaniem gigantycznych bilbordow) ustawianiem w wielu miejscach koszy z zachecajacym napisam 'USE ME' - 'uzyj mnie'. Nie wszyscy wiedza chyba jak to zrobic, albo nie wszyscy potrafia wcelowac do kosza - swiadcza o tym gory smieci wokol pojemnikow, dalej, blizej, czasem bardzo blisko, rzadko jednak w srodku. No ale samo to, ze kosze sa, jest juz dobrym znakiem.&lt;br /&gt;Czesto to, co nie trafi do kosza, trafia do zoladka krow, ktore powoli, z gracja i spokojem naleznym przedstawicielkom ich rodu, snuja sie po ulicach i przezuwaja liscie, resztki jedzenia oraz plastikowe i fizelinowe torebki, papierowe opakowania, w zasadzie wszystko co wpadnie im w paszcze. Te zwierzeta trawia chyba wszystko bez problemu. I moze na tym tak wyrastaja. Delhijskie krowy to giganty, duzo wieksze od naszej poczciwej krasuli. Krowy, jak juz sie najedza, klada sie gdzie popadnie. Czasem urzadzaja sobie sieste na srodku ulicy. A wokol nich- masa pojazdow, plynacych wielka fala i bezkolizyjnie wymijajacych sie o milimetry.&lt;br /&gt;Na skrzyzowaniach ulic stoja uliczne swiatla, a nad nimi elektroniczne zegary odliczaja sekundy do startu.&lt;br /&gt;Czerwone swiatlo... 45, 44, 43,... ten charakterystyczny dzwiek niecierpliwie naciskanego co chwila pedalu gazu... Stoimy... 40, 39, 38... na okraglym czerwonym reflektorze napis RELAX. Nie pozostaje wiec nic innego jak sie zrelaksowac. 27, 26, 25... odlicza spokojnie sekundnik.&lt;br /&gt;Ulica ma 3 pasy ruchu, ale samochody, autobusy, ryksze, rowery, motocykle, skutery i wozy ciagniete przez zwierzeta rozne (krowy, konie, wielblad tez sie moze zdarzyc), nie stoja wcale w trzech grzecznych liniach. Kazdy staje tam, gdzie ma ochote, a raczej tam gdzie sie zmiesci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDRW16Ki4nI/AAAAAAAAASU/CEXL2P8b9Rg/s1600/IMG_3488.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDRW16Ki4nI/AAAAAAAAASU/CEXL2P8b9Rg/s320/IMG_3488.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491109329818018418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13, 12, 11... ktos ma juz dosyc relaksowania sie i probuje sie przebic przez tlum, byle do przodu, byle blizej linii startowej. Pociaga za soba kilku innych smialkow, ktorzy gdyby tylko mogli, przeskoczyliby ponad dachami samochodow stojacych przed nimi...&lt;br /&gt;4, 3, 2, 1.. i wielka fala pojazdow, przy ogluszajacym akompaniamencie klaksonow, pokrzykiwan i poganiania sie nawzajem, rusza spod swiatel.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawo dzungli:&lt;br /&gt;Kto pierwszy, ten lepszy.&lt;br /&gt;Nigdy nie ufaj przeciwnikowi!&lt;br /&gt;Nie zakladaj, ze kogos obchodza znaki drogowe i swiatla, a nawet policjanci kierujacy ruchem ulicznym (czesto tych policjantow tez nie obchodzi caly ten ruch uliczny, ktorym maja kierowac:) )&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDRXfSqVogI/AAAAAAAAASc/mGpNah6JryY/s1600/IMG_3603.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDRXfSqVogI/AAAAAAAAASc/mGpNah6JryY/s320/IMG_3603.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491110040768455170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasada jest taka: Masz czym jezdzic? No to w droge! (a prawo jazdy, jesli go jeszcze nie masz, kupisz za rogiem:) )&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-4706574576535139651?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/4706574576535139651/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/pocztowki-z-indii_27.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4706574576535139651'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4706574576535139651'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/pocztowki-z-indii_27.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TDRW16Ki4nI/AAAAAAAAASU/CEXL2P8b9Rg/s72-c/IMG_3488.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-4296251882083087512</id><published>2010-06-23T12:12:00.003+02:00</published><updated>2010-06-23T12:17:59.922+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Delhi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;O farbie, ktora udawala, ze probuje zakryc...&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena w sklepie. &lt;br /&gt;Osoby dramatu: My, Pan S.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MY: Witam. Poprosimy farbe.&lt;br /&gt;PAN SPRZEDAWCA (zwany dalej PANEM S.): Swietnie! Ok, fine [Z ENTUZJAZMEM]. A do czego?&lt;br /&gt;MY: A do pomalowania scian w pokoju.&lt;br /&gt;PAN S.: Ok, fine [Z ZAPALEM]. Swietnie! Mam rozowa, zielona, niebieska, zolta, fioletowa i pomaranczowa... To jaka?&lt;br /&gt;MY: Biala.&lt;br /&gt;PAN S.: Ok, fine... [Z NIEDOWIERZANIEM]. Biala...? Na pewno...?&lt;br /&gt;MY: Na pewno. Biala i zadne inna.&lt;br /&gt;PAN S.: Ok, fine... [Z REZYGNACJA]. A do lazienki tez potrzeba? Do przedpokoju?&lt;br /&gt;MY: Nie. Nie potrzeba.&lt;br /&gt;PAN S.: Juz sa biale?!&lt;br /&gt;MY: Nie . Lazienka jest zielona, a przedpokoj rozowy.&lt;br /&gt;PAN S.: Ok, fine...! [Z ULGA. NIE DO OPISANIA]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i tak jest wlasnie - lazienka w wynajetym mieszkanku jest zielona, przedpokoj rozowy, a kuchnia zolta. A pokoj... no, bialy to on nie jst. Byl rozowy, pasowal do przedpokoju, ale jakos to bylo tak... hmm... za pieknie jak na nasze gusta. Aby dodac sobie animuszu i podazac za lokalna moda stosuje sie tu, do malowania scian mieszkan, wlasnie takie piekne, zywe kolorki. To takie indyjskie:) Jesli ktos w Delhi taki swiatowy bardziej jest i mieszka w 'swiatowych' bardziej apartamentach- ma, jako kolor wyjsciowy scian- biel... Nieskazitelna. Lub troche zlamana...;)&lt;br /&gt;No a my- tacy miedzynarodowi i swiatowi- chcelismy miec biel... Wyszla zlamana;) Zlamana rozem. &lt;br /&gt;Farba nabyta droga kupna- sprzedazy, to byla taka "farba-nie farba", sluzaca bardziej do odnawiania i odswiezania scian, niz do zakrywania poprzedniego koloru. No i mozna powiedziec, ze faktycznie "odnowila". Probowala udawac, ze zakryla, lub moze lepiej (blizej prawdy): udawala, ze probuje zakryc. Ale nie wyszlo jej do konca;) Wyszedl za to kolorek taki troche lila, troche wrzosik. Nawet calkiem niczego sobie, musze przyznac po glebszym zastanowieniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Milo, przytulnie, cieplutko. &lt;br /&gt;Po wczorajszym upale, slonce postanowilo "Dzis nie robie!" i tak wlasnie uczynilo. No i dzis chwila wytchnienia w zwiazku z tym - tylko 43 stopnie ciepla.&lt;br /&gt;I tak minely pierwsze dwa dni w Delhi.&lt;br /&gt;Superowo:)&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-4296251882083087512?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/4296251882083087512/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4296251882083087512'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4296251882083087512'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/pocztowki-z-indii.html' title='&lt;span style=&quot;font-weight:bold;&quot;&gt;Pocztowki z Indii...&lt;span style=&quot;font-style:italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-4683519399411370315</id><published>2010-06-20T01:04:00.004+02:00</published><updated>2010-06-20T01:10:33.470+02:00</updated><title type='text'>Pocztówki z Indii... odsłona kolejna</title><content type='html'>Po spełnieniu obywatelskiego obowiązku (w ramach społecznej kampanii "nie bądź tchórzem, zagłosuj") - lecę do Indii.&lt;br /&gt;"Pocztówek z Indii..." spodziewać się należy zatem już niedługo:)&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-4683519399411370315?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/4683519399411370315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/pocztowki-z-indii-odsona-kolejna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4683519399411370315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4683519399411370315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/pocztowki-z-indii-odsona-kolejna.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztówki z Indii... odsłona kolejna&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-1081571778688249784</id><published>2010-06-20T00:01:00.009+02:00</published><updated>2010-06-20T01:02:15.177+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bharatanatyam'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='taniec indyjski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nataraja'/><title type='text'>"Niezbędnik Tancerza"</title><content type='html'>&lt;EM&gt;&lt;STRONG&gt;Przedmowa: &lt;/STRONG&gt;&lt;/EM&gt;&lt;br /&gt;Oddając pierwsze wydanie &lt;EM&gt;„Niezbędnika Tancerza”&lt;/EM&gt; do rąk szanownych Czytelników, autorzy mają nadzieję, że zestawione w nim teoretyczne przesłanki wiedzy tanecznej, aktualne rozwiązania oraz najnowsza praktyka realizacyjna, a szerzej – tworzenie przychylnego dla tancerza warsztatu, ułatwią im wybór stylu, szkoły i rozwiązań słusznych. Każdy z nas, niezależnie od tego, czy uczestniczy profesjonalnie w szkoleniach i treningach tanecznych, czy nie, działa bowiem w przestrzeni i ma wpływ na swoje, jak i innych, środowisko funkcjonowania. &lt;br /&gt;Rezultat naszej pracy poddajemy osądowi Czytelnika, mając nadzieję, że ta – daleka być może jeszcze od doskonałości – próba zaadaptowania kultury i sztuki Indii na gruncie rodzimym spotka się z przychylnym odbiorem. &lt;br /&gt;Zapraszamy do lektury…&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-90b6543438f2290e" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v12.nonxt7.googlevideo.com/videoplayback?id%3D90b6543438f2290e%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330354144%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D4E5DBB458C5AF300D1344D77E3AD742915780F92.BA09308CA9C5C64E40F49E105E141CB1A5F39AA%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D90b6543438f2290e%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D_0pUEjTgXoGaq13gvTQTdt7xHC4&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v12.nonxt7.googlevideo.com/videoplayback?id%3D90b6543438f2290e%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330354144%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D4E5DBB458C5AF300D1344D77E3AD742915780F92.BA09308CA9C5C64E40F49E105E141CB1A5F39AA%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D90b6543438f2290e%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D_0pUEjTgXoGaq13gvTQTdt7xHC4&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;EM&gt;&lt;STRONG&gt;Rozdział pierwszy, paragraf pierwszy.&lt;/STRONG&gt;&lt;/EM&gt; &lt;br /&gt;Rozdział pierwszy, będący krótkim przeglądem istotnych różnic w stylach tanecznych, zawiera porady praktyczne i teoretyczne dotyczące wyboru odpowiedniej odmiany, dopasowanej do wymagań i konstytucji tancerza. A także zestaw celnych wskazówek skupiających się na metodach efektywnego i efektownego rozwijania swego talentu, kondycji, tężyzny i kultury fizycznej.&lt;br /&gt; Czytelnik poznaje: 9 ruchów głowy, 8 ruchów oczu, 4 ruchy szyi, pozycje ręki, 54 ułożenia dłoni, ruchy nóg, stóp, korpusu, skoki, obroty, różne rodzaje postawy ciała. &lt;br /&gt;Uczy się, jak czerpać niewypowiedzianą radość i absolutną przyjemność z najprostszych ruchów i kroków tanecznych… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;A href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TB1AaI3i6iI/AAAAAAAAARM/k3yCAeW9ezc/s1600/DSC09477.jpg"&gt;&lt;IMG style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 267px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5484610739008367138 border=0 alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TB1AaI3i6iI/AAAAAAAAARM/k3yCAeW9ezc/s400/DSC09477.jpg"&gt;&lt;/A&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;EM&gt;&lt;STRONG&gt;Rozdział drugi, paragraf 17, strona 87.&lt;/STRONG&gt;&lt;/EM&gt; &lt;br /&gt;W rozdziale drugim naszego &lt;EM&gt;„Niezbędnika”&lt;/EM&gt; mówić będziemy pośrednio i bezpośrednio o sprawie niewątpliwie ważkiej, jaką jest trudna umiejętność pracy w grupie. Jesteście gotowi – Drodzy Czytelnicy – na omówienie kolejnego aspektu sztuki tanecznej: choreografii grupowej. &lt;br /&gt;Choreografia grupowa (z angielskiego „grup prodakszyn”) to układ ruchów rytmiczno-ruchowo-tanecznych w przestrzeni trójwymiarowej, komponowanie tańca, z wykorzystaniem trzech (lub więcej) tancerzy. Na etapie tworzenia choreografii należy zawsze pamiętać, że każdy tancerz, posiada niestety cechę jednospójności i ograniczenia w przestrzeni. Nie wypada zatem oczekiwać, by znajdował się w dwóch miejscach jednocześnie. Nie może i nie powinien – gdyż zagrażałby tym samym współtancerzom (z niewyjaśnionych dotąd przyczyn takie nadprzyrodzone kolizje w przyrodzie czasem jednak występują; choreografowie Teatru i Studia Tańca Nataraja nadal próbują zgłębić istotę tego zjawiska). &lt;br /&gt;Oto kilka praktycznych przykładów tegoż zagadnienia: symultaniczne rozrzucanie kwiatków na scenie, zsynchronizowana zamiana miejsc podczas tańca, itp. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;A href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TB1AnlTgHkI/AAAAAAAAARU/i9raK02N1es/s1600/DSC09510.jpg"&gt;&lt;IMG style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 267px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5484610969980116546 border=0 alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TB1AnlTgHkI/AAAAAAAAARU/i9raK02N1es/s400/DSC09510.jpg"&gt;&lt;/A&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;A href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TB1Az-MDT6I/AAAAAAAAARc/CBgiU_7u6vA/s1600/DSC09519.jpg"&gt;&lt;IMG style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 267px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5484611182818185122 border=0 alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TB1Az-MDT6I/AAAAAAAAARc/CBgiU_7u6vA/s400/DSC09519.jpg"&gt;&lt;/A&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;STRONG&gt;&lt;em&gt;Rozdział czwarty, ostatni&lt;/em&gt;.&lt;/STRONG&gt; &lt;br /&gt;&lt;EM&gt;„Jak, czym i o czym opowiadać tańcem”. &lt;/EM&gt;&lt;br /&gt;Klasyczny taniec indyjski, jako sztuka, działa w służbie mitologii, a zatem opowiadać tu będziemy historie bogów panteonu hinduistycznego. Jak czynić to należy? – zawiśnie pytanie na ust waszych koralach. Nasza odpowiedź brzmi: szybko, sprawnie, bez zastanowienia, wykorzystując bezbłędnie opanowaną mimikę i szeroki wachlarz emocji, który w odpowiednich sytuacjach zakwitnie na szlachetnej twarzy tancerza. &lt;br /&gt;Uwagi ogólne i pouczenia praktyczne dotyczące mimiki twarzy dla zaawansowanych, znajdziecie, drodzy Czytelnicy, także w punkcie pierwszym niniejszego rozdziału. Aby nie zawisnąć w próżni teoretycznych rozważań, posłużmy się jednak konkretnym przykładem, mianowicie: Jak opowiadać o bogu Śiwie... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-6c8bad2fc58d071a" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v12.nonxt1.googlevideo.com/videoplayback?id%3D6c8bad2fc58d071a%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330354144%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D5A5C4EE1D19A93800E3725D0E3AEEC9E56DF06D4.7BC05C78B6A72AB061CBD17F13B5025DAA86C58A%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D6c8bad2fc58d071a%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DCp0R53Q67iZwuBzpZyoMFT39s_k&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v12.nonxt1.googlevideo.com/videoplayback?id%3D6c8bad2fc58d071a%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330354144%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D5A5C4EE1D19A93800E3725D0E3AEEC9E56DF06D4.7BC05C78B6A72AB061CBD17F13B5025DAA86C58A%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D6c8bad2fc58d071a%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DCp0R53Q67iZwuBzpZyoMFT39s_k&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;A href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TB1D2rT6onI/AAAAAAAAARk/LqBUJgwPblc/s1600/DSC09627.jpg"&gt;&lt;IMG style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 266px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5484614527825388146 border=0 alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TB1D2rT6onI/AAAAAAAAARk/LqBUJgwPblc/s400/DSC09627.jpg"&gt;&lt;/A&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;A href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TB1EMtKkoPI/AAAAAAAAARs/Ee5UQSsknEQ/s1600/DSC09630.jpg"&gt;&lt;IMG style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 267px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5484614906280190194 border=0 alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TB1EMtKkoPI/AAAAAAAAARs/Ee5UQSsknEQ/s400/DSC09630.jpg"&gt;&lt;/A&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;STRONG&gt;Posłowie:&lt;/STRONG&gt; &lt;br /&gt;Treści zawarte w &lt;EM&gt;„Niezbędniku Tancerza”&lt;/EM&gt; zawsze warto odnosić do własnego otoczenia, do wiedzy bezpośrednio zaczerpniętej z osobistych doświadczeń, obserwacji tego, co w naszym środowisku tanecznym się zmienia; dociekać co było lub jest tego przyczyną i tym sposobem poszerzać swoją świadomość ruchową, tak niezbędną w praktyce zawodowej tancerza.&lt;br /&gt; Niniejsza publikacja nie powstałaby, gdyby nie pomoc, niezłomne wsparcie i zaangażowanie następujących osób: &lt;br /&gt;1) Was – wiernych fanów i nowych widzów,&lt;br /&gt; 2) Nas: Anny Łopatowskiej – założycielki Teatru i Studia Tańca Nataraja; Ilony Berezowskiej – niezłomnej manadżerki, prawniczki, bileterki, recepcjonistki, kasjerki, księgowej i tancerki; oraz: najwytrwalszych uczennic Studium, instruktorek i solistek Teatru Tańca Nataraja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;A href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TB1EU42EETI/AAAAAAAAAR0/fbNemq4FgOQ/s1600/DSC09660.jpg"&gt;&lt;IMG style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 267px; CURSOR: hand" id=BLOGGER_PHOTO_ID_5484615046854349106 border=0 alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TB1EU42EETI/AAAAAAAAAR0/fbNemq4FgOQ/s400/DSC09660.jpg"&gt;&lt;/A&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;EM&gt;"Niezbędnik tancerza"&lt;/EM&gt; jest niejako próbą syntezy wiedzy teoretycznej i praktycznej zdobywanej przez lata. Czytelnikowi pozostawiamy osąd w jakim stopniu próba ta się powiodła… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;STRONG&gt;koncept/teksty:&lt;/STRONG&gt; Marta Krzemień-Ojak, Aleksandra Michalska-Singh; &lt;STRONG&gt;film:&lt;/STRONG&gt; 1:Alicja Kaczorek; 2:Marta Krzemień - Ojak; &lt;STRONG&gt;zdjęcia:&lt;/STRONG&gt; Pagal Foto&amp;amp;Film&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-1081571778688249784?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=6c8bad2fc58d071a&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=90b6543438f2290e&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/1081571778688249784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/niezbednik-tancerza.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/1081571778688249784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/1081571778688249784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/niezbednik-tancerza.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;&quot;Niezbędnik Tancerza&quot;&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TB1AaI3i6iI/AAAAAAAAARM/k3yCAeW9ezc/s72-c/DSC09477.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-4562043120095283280</id><published>2010-06-12T20:17:00.002+02:00</published><updated>2010-06-12T20:20:43.146+02:00</updated><title type='text'>Zapraszam...</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TBPPjxRtTKI/AAAAAAAAARE/9SNdUPJ5Fl8/s1600/niezb%C4%99dnik+tancerza-+18,06.2010.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 282px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TBPPjxRtTKI/AAAAAAAAARE/9SNdUPJ5Fl8/s400/niezb%C4%99dnik+tancerza-+18,06.2010.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5481953384870005922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niezbędnik tancerza&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Kilka rodzajów spojrzeń, 9 idealnie opracowanych wyrazów twarzy, 13 ruchów głowy, 36 poruszeń oczu, 8 poruszeń źrenic, 9 poruszeń powiek, 7 poruszeń brwi, 6 poruszeń nosa, 6 ruchów policzków, 7 poruszeń brody, 9 pozycji szyi, 28 gestów jednej ręki, 23 gesty obu rąk, 10 rodzajów postaw całego ciała, 6 rodzajów ustawienia stóp... różne rodzaje kroków... obrotów...&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;To tylko trochę ponad 168 elementów Niezbędnika, który tancerz lub tancerka klasycznego tańca indyjskiego powinien mieć zawsze w zanadrzu&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Klasyczny taniec indyjski wymaga dużo pracy i zaangażowania. Trzeba wiele cierpliwości i zamiłowania, by zgłębić i opanować wszystkie reguły, które nim rządzą. Jednak to nie wystarczy – należy także poznać i zrozumieć kontekst historyczny i kulturowy jemu towarzyszący.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Zapraszamy na niepowtarzalny pokaz, w którym zaprezentujemy, jak uczennice i instruktorki Studium Tańca Nataraja wspólnie  zagłębiły się w tanecznej sztuce Indii, by odbyć drogę od mozolnej nauki mudr (gestów dłoni),nowych ruchów i postawy do umiejętności opowiadania ciałem i mimiką fastynujących historii...&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jak nauczyć się posługiwać wszystkimi elementami Niezbędnika...&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czas:&lt;/strong&gt; 18 czerwca 2010 r., godz. 18:00&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Miejsce: &lt;/strong&gt;Centrum Kultury Łowicka, ul. Łowicka 21, Warszawa&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wstęp:&lt;/strong&gt; 15 zł&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-4562043120095283280?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/4562043120095283280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/zapraszam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4562043120095283280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4562043120095283280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/zapraszam.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Zapraszam...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TBPPjxRtTKI/AAAAAAAAARE/9SNdUPJ5Fl8/s72-c/niezb%C4%99dnik+tancerza-+18,06.2010.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-6935188293570688236</id><published>2010-06-08T11:00:00.007+02:00</published><updated>2010-06-11T19:59:00.499+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chennai'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rajasthan'/><title type='text'>Garam masala... czyli jak przetrwać w Indiach.</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Ten odnaleziony notes, kupiony w Radźastanie, oprawiony w skórę, z podobizną Ganeśi, okazał się kopalnią wspomnień.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;Zapiski, notatki, cenne informacje… Między innymi taka, że podczas pierwszej podróży po Indiach przejechałam prawie 17 tysięcy kilometrów. Albo, że najlepsza kawa z automatu jest na dworcu kolejowym w Bhopalu, najlepsze samosy sprzedają w Ganesh Restaurant w Lucknow i że południowoindyjskiego jedzenia nie lubię od pierwszego smakowania (do dziś mi zostało!). Że w Tandźawurze czarna kawa jest droższa od tej z mlekiem, że w 2003 roku znaczek na pocztówkę do Polski kosztował 8 rupii, wyprasowanie trzech spódnic kosztowało mnie kiedyś 5 rupii, bilet do kina - 40, kawa (w zależności od miejsca) od 2 do 100 rupii,  kilko ziemniaków - 8, a wejście do Tadź Mahal 750 rupii… Przypomniało mi się, że nie znoszę „cold-ginger-lemon-masala-honey-mint tea” w Mahalaxmi Restaurant w Gokarnie, a kokosów nie lubię od momentu, gdy zatrułam się nimi w Madrasie (przepraszam, w Ćennai).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytam sobie zapiski i oglądam zdjęcia. Przypominam sobie gdzie „pstryknęłam” to jeziorko. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TA4KKt7t1TI/AAAAAAAAAQs/njigZlXxbiI/s1600/INDIE7297..+3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 218px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TA4KKt7t1TI/AAAAAAAAAQs/njigZlXxbiI/s320/INDIE7297..+3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5480328975801505074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było w Eklingdźi. Najpierw obejrzałam sobie kompleks świątynny Kailaśpuri (108 świątynek), &lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TA4LHBwnjLI/AAAAAAAAAQ8/8JOKSiFpGXk/s1600/70430033.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TA4LHBwnjLI/AAAAAAAAAQ8/8JOKSiFpGXk/s320/70430033.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5480330011915816114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a potem…: góry, lasy, wodę, kwiaty, skały, soczystą zieleń… Pamiętam, że widok z góry na miasteczko, jezioro i świątynie był cudowny. Aby to sprawdzić, należało wspiąć się po skałach. Im wyżej tym piękniej…&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TA4KqbyOlOI/AAAAAAAAAQ0/rUDdNw_hyUI/s1600/INDIE7297..+7.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 218px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TA4KqbyOlOI/AAAAAAAAAQ0/rUDdNw_hyUI/s320/INDIE7297..+7.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5480329520685683938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomniałam sobie też o jednym bardzo ciekawym miejscu. Nawet zanotowałam sobie adres, dla potomności: Binny Road, 600 002 Chennai, w hotelu Connemara. Tam mieściła się (to był 2003 rok, więc może mieści się nadal, muszę to sprawdzić) księgarnia GIGGLES. Spędziłam tam (według notatek z notesu z Ganeśą) ponad 3 godziny i zostawiłam ponad 2000 rupii. Przy cenach kształtujących się w granicach 50-200 rupii za książkę, przybyło mi do bagażu ładnych kilka kilogramów po tej jednej wizycie w księgarni (a nie była to jedyna odwiedzona w Indiach księgarnia;) ). Cóż, widać oszczędzałam na jedzeniu po to by nie oszczędzać na książkach:) &lt;br /&gt;Księgarnia GIGGLES jest mikroskopijna. Zważywszy na ilość książek, które się w niej znajdują, powinna być pięć razy większa. Książki leżą tu na podłodze, poukładane jedna na drugiej, w stosach sięgających sufitu. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TA4IY514Y5I/AAAAAAAAAQk/AC4QH-tT5hw/s1600/INDIE7293..+1A.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 218px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TA4IY514Y5I/AAAAAAAAAQk/AC4QH-tT5hw/s320/INDIE7293..+1A.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5480327020493169554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba się nieźle namęczyć, by znaleźć i dostać się do interesującej nas pozycji. Na szczęście nie jesteśmy osamotnieni w poszukiwaniach. Jest  pewna, tajemnicza logika w tym chaosie. Jest jakaś konsekwencja w ułożeniu poszczególnych tomów… Dla mnie to była zagadka, ale klucz do niej miała pani Nalini- właścicielka księgarni, oraz jej pracownik… Można było podać tytuł interesującej nas książki, albo tylko autora czy dziedzinę, albo nawet sam kolor okładki, jeśli tytuł wyleciał nam z pamięci, a  natychmiast siwiuteńka pani Nalini, prawdziwa dama, siedząca za biurkiem, w okularach, zaczytana zawsze w jakiejś książce, podawała swemu pracownikowi magiczne „współrzędne”, a on w mgnieniu oka nurkował w stosach tomów i tomików i wypływał po chwili, oczywiście z naszym „zamówieniem” w dłoni. Potrafił zlokalizować każde dzieło, które znała pani Nalini (a znała pewnie wszystkie dzieła świata; łącznie z poezją Szymborskiej, której były w księgarni chyba ze 4 tomy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż ja sobie jeszcze przeczytałam w moim zeszycie z Radźastanu…? A na przykład o tym że Agnieszka miała sen: siedziała na rydwanie ogromnym, w nocy wywieziono ją w okolice pobliskiej świątyni… Siedziała na tym rydwanie, wokół gromadzili się ludzie, wznosili niezrozumiałe okrzyki, a na koniec Agnieszka… odgryzła głowę komuś tam. Niestety nie wiemy komu, bo się obudziła.&lt;br /&gt;A po czym to ona miała taki cudowny sen? Opowiem  kiedy indziej (też przeczytałam sobie tę historię w moim notesie Ganeśowym).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Foto: zbiory prywatne autorki&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-6935188293570688236?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/6935188293570688236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/garam-masala-czyli-jak-przetrwac-w_08.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6935188293570688236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6935188293570688236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/garam-masala-czyli-jak-przetrwac-w_08.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Garam masala... czyli jak przetrwać w Indiach.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TA4KKt7t1TI/AAAAAAAAAQs/njigZlXxbiI/s72-c/INDIE7297..+3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-2719006306769316805</id><published>2010-06-05T21:05:00.009+02:00</published><updated>2010-06-06T20:15:23.092+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='safari'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jaisalmer'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rajasthan'/><title type='text'>Garam masala..., czyli jak przetrwać w Indiach.</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Ze starego zeszytu, kupionego w Udaipurze, oprawionego w skórę, z wizerunkiem Ganeśi, sierpień 2004 roku…:&lt;br /&gt;Gdzieś na Pustyni Thar…&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAqpCh7K9II/AAAAAAAAAPs/V8p2oZhk3ak/s1600/HPIM0158.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAqpCh7K9II/AAAAAAAAAPs/V8p2oZhk3ak/s400/HPIM0158.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479377757581014146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Jaisalmerze – żółtym mieście –  w każdym prawie hotelu, można sobie zarezerwować wycieczki przeróżne. Jedna z wielu propozycji- safari. Tu też można wybierać: safari jednodniowe, dwudniowe, trzydniowe, na wielbłądach, jeepem, pod gołym niebem, w pięciogwiazdkowych hotelach (to opcja „wypad na pustynię i powrót do cywilizacji”), ze zwiedzaniem, bez zwiedzania, itd…, itp… &lt;br /&gt;No to się wybrały dwie turystki- czyli my. Dagmara i ja. Aga i Tomek- kibicują i czekają naszego powrotu (mam nadzieję, że tęsknią bardzo:)).&lt;br /&gt;Wybrałyśmy opcję następującą: trzy dni, najtaniej, na wielbłądach, pod gołym niebem (dlatego najtaniej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień pierwszy&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Grupa ośmioosobowa, międzynarodowa: Anglik, pięciu Hiszpanów i my. Do tego 4 przewodników, a właściwie 3,5 przewodnika, bo ten czwarty był 10 letnim chłopcem- maskotką wyprawy:) , no i oczywiście 12 wielbłądów.&lt;br /&gt;Każdy „dostał” swojego wielbłąda…&lt;br /&gt;Musimy się z nimi zaprzyjaźnić; przez najbliższe 3 dni się nie rozstaniemy (a pamięć o nich i siniaki na pośladkach i udach zostaną z nami pewnie jeszcze dłuuuugo;) ). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAvf4-izdFI/AAAAAAAAAP8/JWf-nEnk5lA/s1600/3918..10.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 218px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAvf4-izdFI/AAAAAAAAAP8/JWf-nEnk5lA/s320/3918..10.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479719541580985426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mój przyjaciel wielbłąd ma na imię Radźu. Rozmawiam sobie z nim. A ściślej: rozmawiam sobie „do niego”. Spokojny jest, cierpliwy, słucha, patrzy tymi swoimi niewinnymi, wielkimi oczętami, zza firanek rzęs. Autor animowanej smoczycy ze „Shreka” wzorował się ani chybi na Radźu!&lt;br /&gt;Wielbłądy niosą nas i nasze koce. Koca muszę sobie pilnować- na razie na nim siedzę, ale w nocy będę na nim spać. Jak zapomnę, że mam go rano z powrotem wsadzić pod siodło- marny mój los. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAvhXYFDXXI/AAAAAAAAAQM/ggevZRslPjk/s1600/3918..+9.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 218px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAvhXYFDXXI/AAAAAAAAAQM/ggevZRslPjk/s320/3918..+9.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479721163343224178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa wielbłądy niosą wodę i to czym będziemy się najadać przez najbliższe trzy dni. To znaczy Dagmara i ja się będziemy najadać przez trzy dni, bo Hiszpanie wieczorem pierwszego dnia wracają, a Anglik zostaje tylko na jedną noc. Dlatego właśnie jedzie z nami aż 4 przewodników (przepraszam, 3,5 przewodnika). Jeden wróci z Hiszpanami, drugi z Anglikiem, a 1,5 przewodnika zostanie z nami do końca (czy szczęśliwego, czy marnego- to się okaże).&lt;br /&gt;Upał, gorąco, słońce praży, Ola się smaży, jeszcze większy upał, żar i duchota, wielbłądy, piasek, woda wrze w plastikowych butelkach, możemy herbatę sobie zaparzać, upał i żar, no i duchota, piasek w oczach, piasek w ustach, piasek w ubraniu, piasek w kawie, turbany na głowie, krem ochronny filtr 60, gorąco i żar, uda i tyłek- nie czuję już nawet, kąpiel w wodzie z butelki, dobrze, że nie zgubiłam koca, mam na czym spać, śpię, i to koniec dnia pierwszego:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. zanim zasnęłam widziałam skorpiona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień drugi: &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Pobudka o 6 rano. Wszechobecny piasek, czyli nic się nie zmieniło:) dobrze mi w tych Indiach. Nawet na tej pustyni mi dobrze.&lt;br /&gt;Noc na pustyni, jak się okazało, jest bardzo jasna. Księżyc wielki, gwiazdy nad nami… I wieje wiatr. &lt;br /&gt;Rada dla spędzających noc pod gołym niebem na pustyni Thar, kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Pakistanem: jeśli jesteście w grupie i śpicie obok siebie jak śledzie- zawsze wybierajcie miejsce w środku! Bo po pierwsze primo- cieplej, a po drugie primo- jest szansa, że rano po przebudzeniu nie będziecie jedną wielką kupą piasku, jak ci „brzegowi”- to oni bowiem przyjmują na siebie podmuchy wiatru i piasek. Nie muszę chyba pisać, że dobrze wiedziałam, jak się ustawić (tzn. ułożyć;) ).&lt;br /&gt;Ja chyba zacznę pisać „Piasek” z wielkiej litery- to już też nasz bliski kumpel. A jaki lojalny- nigdy nas nie opuszcza!&lt;br /&gt;Nad ranem- zimno jest na pustyni Thar, kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Pakistanem. Moim „termometrem” jest krem „Bambino” w blaszanym pudełku. W ciągu dnia rozpuszcza się i rozkosznie sobie chlupocze pływając, a nad ranem- marznie na kość.&lt;br /&gt;Wiatr wieje też czasem na tej pustyni. I turbany rozwiewa na głowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatrzymaliśmy się dziś „na popas” (Radźu i kumple muszą coś zjeść!) w opuszczonym forcie w wiosce Khaba. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAvigRIgGfI/AAAAAAAAAQU/MqTJDOS4V4I/s1600/3918..16.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 218px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAvigRIgGfI/AAAAAAAAAQU/MqTJDOS4V4I/s320/3918..16.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479722415609092594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAvjBM2RckI/AAAAAAAAAQc/y25pRkjy3qs/s1600/3918..+5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 218px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAvjBM2RckI/AAAAAAAAAQc/y25pRkjy3qs/s320/3918..+5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479722981394575938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sterta kamieni na wzgórzu, u podnóża którego wyrasta z ziemi kilka domków bialutkich, malutkich. Pełno dzieciaków. Jak wszędzie. Jak wszędzie- bardzo ciekawskich… Rozdajemy długopisy- jak wszędzie:) „School pen, madam!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„No worry, no hurry, no chicken curry! No ćapati, no ćaj, no woman, no cry!” podśpiewuje sobie wesoło Raman, nasz przewodnik. Coś w tym jest- ćapati nie było, herbatki też nie, już nie mówię o ciepłej kolacji. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAqoSIAEBwI/AAAAAAAAAPk/8mTWKfkdLAU/s1600/3918..12.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 272px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAqoSIAEBwI/AAAAAAAAAPk/8mTWKfkdLAU/s400/3918..12.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479376925988488962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ognisko, które rozpalił Raman na piasku, zgasił deszcz…! Deszcz!! Cudowny deszcz!!! Ja za ten deszcz rezygnuję z kolacji! Ba! Ja rezygnuję ze wszystkich kolacji do końca roku! Za ten deszcz…&lt;br /&gt;Chyba, wraz z mieszkańcami wioski, wymodliliśmy to oberwanie chmury – pierwszy deszcz od 10 miesięcy. Długo wyczekiwany. Było wspaniale…! Staliśmy bez ruchu, a po kilku dosłownie sekundach wszystko wyglądało tak, jakby zostało wyjęte z jeziora. Zrobiło się bardzo zimno. Do tego jeszcze zimny wiatr, na tyle silny, że strumienie wody smagały nas po całym ciele. Deszcz ochłodził wodę mineralną, którą mieliśmy w butelkach;)&lt;br /&gt; Ja mam chyba szczęście do „wymadlania” deszczu (rok temu w Ghatach Zachodnich w Karnatace też się to udało- Agnieszce i mi;) ). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas spać…&lt;br /&gt;Zachód słońca, my na wydmach, Hiszpanie dawno już w hotelu, Anglik narzeka, że nie smakowała mu kolacja (bo były banany i jabłka, a on chciał gotowany ryż…), wielbłądy szczęśliwe, pasą się…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmierzch? Tu nie ma czegoś takiego jak „zmierzch”. Nie istnieje. Mrok zapada w ciągu 30 sekund. Przed spaniem trzeba obejrzeć dokładnie okolice naszych „łóżek” (no pilnuję tego koca jak oka w głowie! Bardziej niż Radźu!:)). Trzeba sprawdzić, czy jakiś zagubiony w burzy piaskowej skorpion nie znalazł schronienia w naszym posłaniu. Drobny szczegół:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień trzeci:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Noc spędzona pod gołym niebem- zaryzykowaliśmy i dobrze zrobiliśmy. Raman się zna na rzeczy. A na pustyni Thar zna się na pewno:) Pokropiło w nocy tylko troszkę, ulewa się już nie powtórzyła, za to powietrze było czyste, chłodnawe i dało nam energię na następny dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj Anglik, narzekając na ból głowy odjechał w siną dal… Zostałyśmy my, Raman i nasz mały 10 letni przyjaciel- „półprzewodnik”;)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAqn5G22jqI/AAAAAAAAAPc/pqZ5lfkTOek/s1600/3918..24.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 272px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAqn5G22jqI/AAAAAAAAAPc/pqZ5lfkTOek/s400/3918..24.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479376496184692386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorąco… To tak jakby ktoś zapomniał, że włączył piekarnik… Czekamy aż wybuchnie… Siedzimy pod drzewem (co jakiś czas trzeba robić przystanki, bo inaczej nasze głowy eksplodują, a wielbłądy padną z nudów- ile można tak te turystki nosić…). Drzewo, pod którym rozbiliśmy obóz na chwilę, ma rozłożyste gałęzie, daje troszkę cienia.&lt;br /&gt;Siedzimy, obserwujemy pasące się wielbłądy, słuchamy opowieści Ramana o życiu na pustyni…&lt;br /&gt;W końcu nadeszła ta chwila- karawana musi ruszyć w dalszą drogę (powrotną już powolutku).&lt;br /&gt;Jeszcze jeden postój- aby napoić wielbłądy. Przystajemy w malutkiej wiosce. Trzy domy na krzyż. „Domy” to brzmi dumnie;) To maleńkie lepianki. Wokół biegają krowy i kozy oraz psy chude jak szczapy. Biedne są tu psy. Przegania się je zewsząd, rzuca w nie kamieniami. Boją się ludzi i nie chcą uwierzyć, że mamy zamiar podzielić się z nimi resztkami z obiadu. Nieśmiało machają podkulonymi ogonami, jakby na próbę…&lt;br /&gt;Raman przynosi sobie i  nam… Coca-colę! To jest najprawdziwsza prawda! W Indiach może nie być prądu, wody, niczego może nie być, ale zimna coca – cola jest zawsze i wszędzie!;) &lt;br /&gt;Mieszkańcy wioski przyglądają się nam dość „tępym wzrokiem”. Oglądają nas sobie jak w kinie – to coś do czego trzeba się w Indiach przyzwyczaić. Można nie reagować wcale i odwrócić się w drugą stronę, a można też tępym wzrokiem „odgapiać się” po prostu i już:)  &lt;br /&gt;Cała wioska się zebrała popatrzeć na naszą wielbłądzio-ludzką grupę. A kto mieszka w wiosce? Jedna kobieta w ciąży, z malutkim dzieckiem na rękach, młoda dziewczyna z drugim malutkim dzieckiem na rękach, młody chłopak, którego owa dziewczyna obdarza co chwila długim smętnym spojrzeniem (chociaż trochę jej w tym przeszkadza nasza obecność;) ), dwóch mężczyzn i dwóch staruszków w turbanach. Ot, cała wioska.&lt;br /&gt;A! widziałam aparat telefoniczny. Ale podobno nie działa już od lat.&lt;br /&gt;Kilka par oczu uważnie śledzi każdy nasz ruch...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAqnUi0odmI/AAAAAAAAAPU/W08ac9-gXgM/s1600/3923..30A.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 272px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAqnUi0odmI/AAAAAAAAAPU/W08ac9-gXgM/s400/3923..30A.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479375868036413026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielbłądy napełniają baki, my polewamy głowy wodą i ruszamy w drogę powrotną do Jaisalmeru…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Foto: Jaisalmer- Aga Drabent; Safari, pustynia i Radźu;)- zbiory prywatne autorki&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-2719006306769316805?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/2719006306769316805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/garam-masala-czyli-jak-przetrwac-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2719006306769316805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2719006306769316805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/06/garam-masala-czyli-jak-przetrwac-w.html' title='&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Garam masala..., czyli jak przetrwać w Indiach.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAqpCh7K9II/AAAAAAAAAPs/V8p2oZhk3ak/s72-c/HPIM0158.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-1787839619622727158</id><published>2010-05-17T22:32:00.006+02:00</published><updated>2010-05-17T23:03:27.976+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hindusi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Garam masala...., a może nawet z pamiętnika młodego indologa..., czyli dajcie mi się powymądrzać na temat jak przetrwać w Indiach</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Ja się nie mogę z nimi dogadać!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;No cóż, ja też czasami nie mogę;) Czasami nie mogę dogadać się z Hindusami. Ale to jest do przejścia,  z tym da się żyć, uwierzcie mi:) &lt;br /&gt;Mnóstwo razy już słyszałam od wielu osób (miłośników Indii, „nie-miłośników” Indii, indologów, nie-indologów…), że jesteśmy z dwóch różnych światów, że nie nadajemy na tych samych falach, że Hindusi irracjonalnie działają, że nielogicznie myślą…&lt;br /&gt;Jesteśmy z dwóch światów. „Nasz” prze do przodu, „ich”- trwa. „Nasz” się rozwija, „ich” się cofa. „Nasz” sposób myślenia to ciąg przyczynowo – skutkowy , „indyjski” jest nielogiczny. I tak dalej, i tak dalej… Nie dogadamy się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy na pewno? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę sobie, że jest szansa. Zrozumienie tego „indyjskiego sposobu myślenia” jest być może przede wszystkim sprawą intuicyjną, ale można to sobie spróbować też wytłumaczyć. Z czegoś ta „inność” wynikać musi. To za chwilę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli wybieramy się na subkontynent i jeśli zamierzamy spędzić tam „trochę” czasu (lub więcej niż „trochę”), to powinniśmy przyjąć do wiadomości pewne sprawy. &lt;br /&gt;A! Zaznaczam, że to moje zdanie jest, ktoś może się nie zgodzić. Ma prawo pełne. I oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że to wszystko działać musi w obie strony – idealnie byłoby gdyby te dwa światy akceptowały się nawzajem i rozumiały. Ale, jak wiadomo, ideałów nie ma. I dobrze, bo nie miałabym o czym pisać;)&lt;br /&gt;Porównywanie „indyjskości” i „indyjskiego sposobu myślenia” ze światopoglądem Zachodu i ocenianie, co jest lepsze a co gorsze, jest błędem. Jest brnięciem w stereotypy. A te stereotypy już wymieniłam wcześniej: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zarzucamy Hindusom (przez porównanie) niespójność i nielogiczność. &lt;br /&gt;A przecież fakt, że pojmowanie rzeczywistości mamy nieco inne, nie znaczy, że w indyjskiej rzeczywistości brak jest rozwoju, zmian i porządku. Porządek jest, jeno inny! Bylibyśmy niesłychanymi egoistami i zarozumialcami, gdybyśmy twierdzili, że nasze poglądy są jedynynie słusznymi poglądami… A kto twierdzi, że logiki w myśleniu indyjskim brak, niech przebrnie przez gramatykę sanskrytu. Wszystko jej można zarzucić, jakby się uprzeć, ale nie brak logiki! To jest tak logiczne, że aż straszne:) dla wielu - wręcz niepojęte;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż jeszcze?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jakimś artykule czytałam, że zarzucamy im też to, że nie mają „prawdziwej nauki” (cokolwiek to jest…, zachodzę w głowę…), „prawdziwej psychologii”, „prawdziwej socjologii”. Że mają tylko religię i wszystko z tego wychodzi, do tego wraca i wokół tego się kręci. Że duchowość dominuje nad rozumem. Że Hindusi to nie materialiści (dla jednych to zarzut, dla innych największy komplement jaki można sobie wyobrazić). Tylko medytują, lewitują, przez to „rozmodlenie” nie zwracają uwagi na świat materialny.&lt;br /&gt;Hmm… nie jest tak! Nie, nie, i nie! Duchowość duchowością, ale  nie przeszkadza to Hindusom w byciu „materialistami” pełną gębą;) „Materia”- wierzą w to;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można by tu zrobić wykład filozoficzny, ale zrezygnuję z niego raczej. Nie czuję się w tym zbyt mocna i za dużo by pisać;) U mnie zrozumienie tego, to też chyba bardziej intuicyjna sprawa… Uwierzcie mi po prostu na słowo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna rzecz: Często słyszę, że Hindusi to hipokryci. Jedno mówią, drugie robią i nie widzą w tym, co najzabawniejsze, niczego złego. Dla nas – Europejczyków „nie kradnij”, to „nie kradnij” w żadnej sytuacji. Uogólnienia lubimy. A tam…? „Nie kradnij”, to niby faktycznie „nie kradnij”, ale może być wiele wyjątków od tej reguły. Może niekoniecznie uważam to za słuszne osobiście, ale pomyśleliście kiedyś, że taka „hipokryzja” (tak to roboczo sobie nazwijmy) może mieć jakieś swoje podłoże? &lt;br /&gt;Poczytajcie „Manusmryti” – „Traktat o zacności”, zbiór praw Manu, ok. II w p.n.e. (przetłumaczony bardzo pięknie na język polski przez Prof. M. Krzysztofa Byrskiego, wydany jest przez PIW razem z „Traktatem o miłowaniu”, czyli „Kamasutrą”, może dlatego, by więcej ludzi go kupiło?;) ale zapewniam, że to właśnie „Manusmryti” jest traktatem ciekawszym!;) ). To zbiór reguł dobrego, zacnego postępowania. Czytamy tam na przykład, że za tę samą przewinę, różnym osobom pochodzącym z różnych środowisk i grup społecznych, zostanie wymierzona inna kara.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;„(…) Dalej będę opowiadał&lt;br /&gt;O sądzeniu za obrazę,&lt;br /&gt;Której słowa są przyczyną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy bramin obrażony &lt;br /&gt;Jest przez kszatrję, to kszatryję&lt;br /&gt;Trzeba karać stu ‘pan’ grzywną.&lt;br /&gt;Wajśję zaś – stu pięćdziesięciu&lt;br /&gt;Albo dwustu, a śudrzyna&lt;br /&gt;Godzi się ukarać śmiercią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za obrazę kszatrji bramin&lt;br /&gt;Ma być grzywną pięćdziesięciu&lt;br /&gt;Ukarany, a dwudziestu&lt;br /&gt;Pięciu – wajśji, wreszcie śudry&lt;br /&gt;Karą dwunastu ‘pan’ jeno &lt;br /&gt;(…)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mądry król tak oto karze&lt;br /&gt;Bramina oraz kszatryję:&lt;br /&gt;Braminowi się należy&lt;br /&gt;Najniższa z możliwych kara,&lt;br /&gt;A kszatryji znowu średnia.”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;[„Manusmryti, czyli Traktat o Zacności”; Manu Swajambhuwa; z sanskrytu przełożył Maria Krzysztof Byrski; PIW, Warszawa,1985]&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tylko fragmencik… Pamiętajmy, że tekst pochodzi z ok. II wieku p.n.e! Dziś kar w taki sposób się już nie wymierza oczywiście! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Tak sobie czytam to „Manusmryti” i myślę, że częściej będę ten tekst cytować. Inne też. Bo ciekawe.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wróćmy do wątku głównego. Mocny to był przykład i w dzisiejszych Indiach już nie funkcjonuje takie prawo, powtarzam raz jeszcze, ale zasada jest podobna w sprawach dużo mniejszego kalibru. &lt;br /&gt;Jak to zasłyszałam (chyba na indologii)  i zapamiętałam (i już uznaję za swoją mądrość): mamy tu do czynienia z „dzieleniem odpowiedzialności” (nie mylić ze „zwalaniem odpowiedzialności”). To może być „podłożem historycznym” tej „hipokryzji”, o którą posądzamy Indusów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja mieszkańców Indii nie bronię we wszystkim co mówią i robią. Absolutnie nie! To ludzie tacy jak wszyscy, i tak jak wszędzie, w wielu wypadkach,  przyczyną nielogicznego działania może być najzwyklejsza w świecie głupota… Może, ale nie musi. Często widzimy coś czego nie rozumiemy, albo nie możemy czegoś Hindusowi wytłumaczyć, choć przecież wydaje nam się, że już wyraźniej, prościej i jaśniej mówić się nie da. Wtedy z rezygnacją stwierdzamy, że nic się z tym fantem nie da zrobić, że trzeba odpuścić. Czujemy się tacy „mądrzejsi” wtedy. To MY mówimy logicznie przecież i to ONI nas nie rozumieją. Tylko trzeba uważać, żeby nie zacząć traktować wszystkich z pobłażaniem… Można się czasem lekko ośmieszyć. Zna historia takie przypadki. Czasem my – przybysze – swoim zachowaniem, tym co mówimy, jak mówimy, o czym mówimy, i jak traktujemy swych rozmówców, sprawiamy, że Hindusom wydawać się może, iż „ludzie Zachodu” to ludzie niezbyt rozgarnięci:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie są różni. I „tutaj” i „tam”. W „naszym świecie” i w „ich świecie”. I to wszystko to żadne moje wielkie odkrycie:) dowiecie się o tym na pierwszym (no, dobrze, może na drugim) wykładzie na indologii. Ale „odrobić zadanie domowe” każdy musi sam. Ja też musiałam… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś podczas mojej pierwszej wizyty w Indiach, w 2003 roku (o, przepraszam, to nie była „wizyta”! to była „wyprawa naukowo – badawcza”!;) ), zapisywałam sobie różne rzeczy w notesach (kupiłam w Radźasthanie – takie same miał Indiana Jones! Przysięgam!;)), pisałam w mailach do rodziny moje refleksje i spostrzeżenia… Teraz pozbierałam wszystko do kupy i przeczytałam co nieco po raz kolejny… To bardzo ciekawa lektura, swoją drogą. Czytam sobie i myślę jakie etapy człowiek przechodzi w swojej podróży przez Indie (podróży, która trwa latami).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto co napisałam:&lt;br /&gt; „Najbardziej na świecie wkurza mnie bezmyślność, ograniczenie umysłu, ograniczanie mojej wolności, głupota, wtykanie nosa w nie swoje sprawy, decydowanie za mnie i o mnie, gdy o to nie proszę, przeinaczanie moich słów! A Hindusi, jak się wydaje, wszystkie te rzeczy opanowali do perfekcji!”&lt;br /&gt;Tak napisałam. Wstyd mi teraz…:) Ale pamiętam, że był taki czas i nie twierdzę, że ja zawsze wszystko wiedziałam/wiem i rozumiałam/rozumiem. O nie… jeszcze długa droga przede mną;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie są różni. I „tutaj” i „tam”. W „naszym świecie” i w „ich świecie”. Denerwują mnie i Hindusi i Polacy, Amerykanie i Francuzi, a pewnie i Fin i Sudańczyk, gdybym tylko jakiegoś znała, zirytować by mnie też potrafił;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne co możemy zrobić w tej sytuacji, to zaakceptować (moje ulubione słowo, powtarzane wielokrotnie przy różnych okazjach), przyjąć do wiadomości, że indyjski sposób myślenia idzie nieco inną drogą niż nasz. Gorszy na pewno nie jest. Ani lepszy. Jest inny. I tyle. Polegajmy też na intuicji. I to jest to moje „odrobione zadanie domowe”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-1787839619622727158?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/1787839619622727158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/05/garam-masala-moze-nawet-z-pamietnika.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/1787839619622727158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/1787839619622727158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/05/garam-masala-moze-nawet-z-pamietnika.html' title='&lt;strong&gt;Garam masala...., a może nawet z pamiętnika młodego indologa..., czyli dajcie mi się powymądrzać na temat jak przetrwać w Indiach&lt;/strong&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-7571463330581597057</id><published>2010-05-16T10:19:00.003+02:00</published><updated>2010-05-16T10:38:50.049+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='taniec indyjski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nataraja'/><title type='text'>Taneczne Indyjskie Inspiracje...</title><content type='html'>Wszystkim, którzy wczoraj razem z nami smakowali i delektowali się aromatami indyjskich przypraw- dziękuję:)&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła zamieścić fragmenty nagrania z występu, a póki co, to:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;"Charishnu"&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;muzyka:&lt;/strong&gt; Madhup Mudgal&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;choreografia i wykonanie:&lt;/strong&gt; Marta Krzemień- Ojak, Alicja Kaczorek, Klara Wojciechowska, Aleksandra Michalska-Singh&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;operator:&lt;/strong&gt; Michał Drzewiecki&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;montaż:&lt;/strong&gt; Dawid Kowalewicz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-b5fa7f14a22d35f5" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v17.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3Db5fa7f14a22d35f5%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330354145%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D714307F23C4227BBD70F7D33FAF3AD96FF64517B.4F6745940698AE8D400400DCE04B6388F5A4DA06%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Db5fa7f14a22d35f5%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DSDUl2GEGpVHCBEoSVPyp9G-JU6c&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v17.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3Db5fa7f14a22d35f5%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330354145%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D714307F23C4227BBD70F7D33FAF3AD96FF64517B.4F6745940698AE8D400400DCE04B6388F5A4DA06%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Db5fa7f14a22d35f5%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DSDUl2GEGpVHCBEoSVPyp9G-JU6c&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-7571463330581597057?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=b5fa7f14a22d35f5&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/7571463330581597057/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/05/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7571463330581597057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/7571463330581597057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/05/blog-post.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Taneczne Indyjskie Inspiracje...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-2776992348848113430</id><published>2010-05-01T11:53:00.004+02:00</published><updated>2010-05-01T12:05:20.093+02:00</updated><title type='text'>Witam świątecznie. Uwaga, będzie reklama....;)</title><content type='html'>Smak, esencja, zapach, aromat, lekarstwo, afrodyzjak, inspiracja...&lt;br /&gt;Wanilia, imbir, pieprz, kurkuma, goździki, kardamon, masala...&lt;br /&gt;Alchemia smaków, poezja aromatów...&lt;br /&gt;Ciężkie, korzenne, lekkie, ulotne, delikatne...&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Wyjeżdżamy do Indii w poszukiwaniu smaku i inspiracji. Zbieramy wszystkie te przyprawy, smaczki i aromaty, odnajdując coś za każdym razem... Szukamy rozmaitości i nowości, ale z nieustającym zachwytem delektujemy się tradycyjnymi kombinacjami smaków. &lt;br /&gt;Wracamy tutaj i z zapałem odtwarzamy esencje i aromaty, eksperymentujemy na ich bazie i "oswajamy" je. Egzotyczne przyprawy stają się bliskie, znane... &lt;br /&gt;Dla prawdziwych smakoszy przyprawy nie są tylko dodatkiem do potrawy. To one wysubtelniają smaki, nadają kolorytu, leczą, pobudzają zmysły, wydobywają głębię smaku.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Smak mojemu życiu nadaje taniec...&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Prawdziwych smakoszy zapraszam do degustacji już 15 maja o godz. 18:00...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S9v7bjGGoEI/AAAAAAAAAO8/x6kNaG7k568/s1600/plakat+InDyjskieSpiracje.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S9v7bjGGoEI/AAAAAAAAAO8/x6kNaG7k568/s320/plakat+InDyjskieSpiracje.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466239023440109634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teatr Tańca Nataraja zaprasza na "InDyjskieSpiracje". Rozpoczniemy od&lt;br /&gt;starożytnych, klasycznych tańców bharatanatyam i odissi by poprzez&lt;br /&gt;semi-klasyczny taniec fusion dotrzeć do  współczesnego, barwnego i filmowego bollywood. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Gościem honorowym wydarzenia będzie Jego Ekscelencja pan Deepak Vohra,&lt;br /&gt;Ambasador Indii w Polsce.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przewodniczkami po tanecznym świecie Indii będą... aromatyczne przyprawy;) oraz solistki Teatru Tańca Nataraja, których wieloletnie doświadczenie i pasja w zgłębianiu zarówno bogatej tradycji jak i współczesnych interpretacji tańca,zaowocowały pięknymi choreografiami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tańcom będzie towarzyszyć pokaz slajdów autorstwa Aleksandry Michalskiej-Singh, która dzieli swoje życie pomiędzy Polskę i Indie będąc uważnym obserwatorem tych odmiennych kultur.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykonawcy:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Aleksandra Michalska- Singh &lt;/strong&gt;- indolog, tancerka, instruktorka,&lt;br /&gt;choreograf, podróżniczka, stypendystka ICCR.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Alicja Kaczorek&lt;/strong&gt;- tancerka, choreograf (autorka współczesnych&lt;br /&gt;interpretacji tańca klasycznego), instruktorka&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Marta Krzemień-Ojak &lt;/strong&gt;- tancerka bharatanatyam, instruktorka, choreograf&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Klara Wojciechowska &lt;/strong&gt;- tancerka tańca współczesnego, instruktorka, choreograf&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Data: 15 maja 2010&lt;br /&gt;Godzina rozpoczęcia: 18:00&lt;br /&gt;Miejsce: Ośrodek Kultury Forma, ul. Żuławskiego 4/6, Warszawa&lt;br /&gt;(przystanek Maklakiewicza bądź Zajezdnia Woronicza, autobusy 107, 182, 218)&lt;br /&gt;Wstęp: 10 zł&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-2776992348848113430?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/2776992348848113430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/05/witam-swiatecznie-uwaga-bedzie-reklama.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2776992348848113430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2776992348848113430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/05/witam-swiatecznie-uwaga-bedzie-reklama.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Witam świątecznie. Uwaga, będzie reklama....;)&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S9v7bjGGoEI/AAAAAAAAAO8/x6kNaG7k568/s72-c/plakat+InDyjskieSpiracje.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-5121824723512857138</id><published>2010-04-25T10:08:00.003+02:00</published><updated>2010-04-25T10:17:10.711+02:00</updated><title type='text'>Garam masala..., czyli jak przetrwać w Indiach.</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S9P6f1dt8OI/AAAAAAAAAO0/-h3YJH1e4-g/s1600/india_map1%5B1%5D.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 248px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S9P6f1dt8OI/AAAAAAAAAO0/-h3YJH1e4-g/s320/india_map1%5B1%5D.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463986197765157090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Zasiadłam sobie dziś do pisania bloga... &lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;I na tym się skończyło. Że zasiadłam. Plany miałam wielkie: napiszę o jakimś pięknym miejscu, które odwiedziłam w Indiach. Tylko o którym...? Widziałam ułamek tego ogromu, niewielką część, byłam w ledwie11 stanach (z ilu to teraz...? z 28) i jednym 'terytorium związkowym';) (z 7). &lt;br /&gt;Niewiele. A jednak to całe mnóstwo. Żeby to wszystko zobaczyć (nie tylko z okien autobusu czy pociągu), musiałam wyjechać trzy razy w kilkumiesięczne podróże. Trzyletniego pobytu na stypendium nie liczę, bo nie służył on raczej wielkim wycieczkom krajoznawczym. Siedziałam w Delhi, chodziłam na zajęcia, próby i występy, 6 dni w tygodniu, a jeśli chciałam nos z domu wyściubić chociażby na jednodniowy 'wypad za miasto', musiałam się zwracać do mojej guru z prośbą o pozwolenie na wyjazd. Podanie musiałam składać. Dobrze, że nie pisemne pozwolenie od rodziców ze zdjęciem paszportowym... Zakładając nawet, że podanie zostało przychylnie rozpatrzone, "mankamentem" były odległości... Przy jednym czy nawet dwóch dniach wolnych od pracy, można było się co najwyżej wybrać na piknik do ogrodów Lodi w Delhi. Ewentualnie na jednodniową wyciezkę do Agry.  No ale ileż można jeździć do Agry...?  &lt;br /&gt;W niektóre rejony Indii nawet się nie zagłębiłam. Życia nie starczy... Czasu jest tak mało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasiadłam sobie dziś do pisania bloga... I na tym mogłoby się skończyć, że zasiadłam. Ale trochę byłoby mi głupio, coś napisać trzeba. Żeby mi nie było smutno, że tak mało widziałam, zrobiłam sobie (i Wam) listę miejsc, które odwiedziłam (pisownia angielska, nie spolszczona tym razem. jakieś urozmaicenie wprowadzę, żeby dzień nudny nie był). Postaram się sukcesywnie, co jakiś czas o tych miejscach pisać. Może macie jakieś typy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* &lt;strong&gt;Delhi&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;* &lt;strong&gt;Punjab&lt;/strong&gt;: Amritsar&lt;br /&gt;* &lt;strong&gt;Himachal Pradesh&lt;/strong&gt;: Shimla, Kasauli&lt;br /&gt;* &lt;strong&gt;Uttar Pradesh&lt;/strong&gt;: Agra, Lucknow, Varanasi&lt;br /&gt;* &lt;strong&gt;Uttarkhand (jak ja tam bylam, to byl to jeszcze Uttaranchal)&lt;/strong&gt;: Dehra Dun, Mussoorie, Rishikesh, Kempty Falls&lt;br /&gt;* &lt;strong&gt;Orissa&lt;/strong&gt;: Bhubaneshwar, Puri, Konark, Ragurajpur, Udayagiri&amp;Khandagiri, Dhauli&lt;br /&gt;* &lt;strong&gt;Rajasthan&lt;/strong&gt;: Jaipur, Jodhpur, Udaipur, Eklingji, Delwara, Bikaner, Deshnok, Jaisalmer (+pustynia...) &lt;br /&gt;* &lt;strong&gt;Madhya Pradesh&lt;/strong&gt;: Bhopal, Sanchi, Vidisha, Udaigiri&lt;br /&gt;* &lt;strong&gt;Goa&lt;/strong&gt;: Madgaon&lt;br /&gt;* &lt;strong&gt;Karnataka&lt;/strong&gt;: Bangalore, Jog Falls, Gokarna, Karwar, Kollur, Byndoor, Kodachudri, "gdzieś-w-górach-nikt-nie-wie-gdzie..."&lt;br /&gt;* &lt;strong&gt;Kerala&lt;/strong&gt;: Tiruvananthapuram, Kovalam, Kollam, Alapuzha, Munnar&lt;br /&gt;* &lt;strong&gt;Tamilnadu&lt;/strong&gt;: Chennai, Pichavara, Mahaballipuram, Kanchipuram, Chidambaram, Kumbakonam, Tanjavur, Tiruchirapalli, Kodai Kanal, Madurai. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kilka wiosek bez nazw...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele z tych miejsc nigdy nie znajdzie się w ofertach biur podróży. A szkoda...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Mapka: www.phawker.com&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-5121824723512857138?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/5121824723512857138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/04/garam-masala-czyli-jak-przetrwac-w_25.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5121824723512857138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5121824723512857138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/04/garam-masala-czyli-jak-przetrwac-w_25.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Garam masala..., czyli jak przetrwać w Indiach.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S9P6f1dt8OI/AAAAAAAAAO0/-h3YJH1e4-g/s72-c/india_map1%5B1%5D.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-5853326799444363755</id><published>2010-04-19T09:42:00.004+02:00</published><updated>2010-06-06T16:21:05.479+02:00</updated><title type='text'>Prywata po raz pierwszy i ostatni.</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAuuuNPQbLI/AAAAAAAAAP0/M-YL5Buu2tw/s1600/IMG_3333A.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAuuuNPQbLI/AAAAAAAAAP0/M-YL5Buu2tw/s400/IMG_3333A.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479665480477207730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;„Wyszłam za mąż, zaraz wracam… Wyszłam za mąż niedaleko...” &lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Wyszłam i zaraz wróciłam – dokładnie po dwóch dniach. Na Prima Aprilis. &lt;br /&gt;Z tym wracaniem, to trochę się teraz pokomplikowało. Trudno tak dokładnie powiedzieć, kiedy wyjeżdżam, a kiedy wracam. Dawniej wyjeżdżałam z Polski i tu wracałam. Teraz to jednak nie będę wracać TU, lecz STĄD. Nie… może raczej będę wracać TU i wracać TAM… Widać Einstein miał rację. Wszystko jest względne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszłam niedaleko. Jakieś cztery i pół godzinki. A w lato tylko trzy i pół. Niestety nie na piechotę spacerkiem… Taka jest różnica stref czasowych. Ale przy dzisiejszej technice i otwartości, Świat skurczył się tak jak koszula w praniu i można sobie fruwać. &lt;br /&gt;Więc fruwam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uginając się pod naporem wniosków, podań, próśb i pytań: „Kiedy? Gdzie? Z kim? Dlaczego?” , postanowiłam wyjawić „długo skrywany sekret”… Zaczynamy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kiedy? &lt;/strong&gt;30 marca br. &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Gdzie?&lt;/strong&gt; W New Delhi. &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Z kim?&lt;/strong&gt; To też już wiadomo. Jego nazwisko dopisane jest przecież do mojego :)&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dlaczego?&lt;/strong&gt; … &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu chyba powinna nastąpić dłuższa opowieść o emocjach, uczuciach i tak dalej… Ale nie nastąpi:) &lt;br /&gt;Teraz przeszła już moda na „Wichrowe Wzgórza”, kto to będzie czytał w dzisiejszych czasach?;)&lt;br /&gt;Wyszłam za mąż – to raz. Wyszłam jednak daleko – to dwa. Raz i dwa to trzy, a trzy oznacza przecież tajemnicę…&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dlaczego&lt;/strong&gt; więc?&lt;br /&gt;Niech więc będzie, że… dla nazwiska:) Wszak możliwość pochwalenia się podwójnym nazwiskiem to jest COŚ. Jak to mówi jedna z bardzo mądrych tancerek (niejaka Marta K-O): „podwójne nazwiska rules!”.&lt;br /&gt;Może to najzwyczajniej w świecie prosta kalkulacja: piszę o Indiach, czyż nie tak? Chcę, by ceniono mnie jako eksperta i osobę kompetentną, czyż nie tak? Jestem oczywiście w pełni świadoma swojej wszechstronnej wiedzy, kompetencji i wyjątkowego znawstwa tematu (a przy okazji także wrodzonej skromności), ale zawsze takie indyjskie nazwisko, dopisane do polskiego, dodaje animuszu i nutki tajemniczości. Powagi dodaje też. I respekt wzbudza. Ot co!&lt;br /&gt;A żona z zagranicy – też fajna sprawa. W środowisku aktorskim, w jakim obraca się mój szanowny małżonek, jest cień szansy, że mąż zagranicznej żony będzie uważany za bardziej światowego. Wyższe notowania. Dla młodego aktora to ważne. Trzeba dbać o wizerunek. Teraz w modzie jest głośno mówić o tradycji, o więzach rodzinnych i czystym hinduskim pochodzeniu, ale pokazać się z „egzotyczną” babką nie zaszkodzi ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8wMtHpGqLI/AAAAAAAAAOk/goqFgRkaVbk/s1600/IMG_3306.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8wMtHpGqLI/AAAAAAAAAOk/goqFgRkaVbk/s320/IMG_3306.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461754417378666674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No. To tyle. I tego się trzymajmy. Choćby nie wiem co!&lt;br /&gt;A że jakaś miłość, wspólne plany, „porozumienie dusz”, nadawanie na tych samych falach, wspólne zainteresowania… - kto to kupi? To się nie sprzeda!;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak? Zagadka wyjaśniona? No to czekam na gratulacje! :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-5853326799444363755?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/5853326799444363755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/04/prywata-po-raz-pierwszy-i-ostatni.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5853326799444363755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5853326799444363755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/04/prywata-po-raz-pierwszy-i-ostatni.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Prywata po raz pierwszy i ostatni.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/TAuuuNPQbLI/AAAAAAAAAP0/M-YL5Buu2tw/s72-c/IMG_3333A.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-2501647253244404071</id><published>2010-04-17T20:09:00.003+02:00</published><updated>2010-04-17T20:15:30.895+02:00</updated><title type='text'>Bez komentarza..., czyli co by tu zrobić, żeby się nie narobić...?</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Ja tam lubię być w Indiach zawsze dobrze poinformowana...:&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8n6nUMMQ4I/AAAAAAAAAOc/A65v1dsvMYo/s1600/IMG_0469.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8n6nUMMQ4I/AAAAAAAAAOc/A65v1dsvMYo/s320/IMG_0469.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461171576505123714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8n6Jlj1yvI/AAAAAAAAAOU/l5mtUs4_cl4/s1600/HPIM0207.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8n6Jlj1yvI/AAAAAAAAAOU/l5mtUs4_cl4/s320/HPIM0207.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461171065771641586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-2501647253244404071?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/2501647253244404071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/04/bez-komentarza-czyli-co-by-tu-zrobic.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2501647253244404071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/2501647253244404071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/04/bez-komentarza-czyli-co-by-tu-zrobic.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Bez komentarza..., czyli co by tu zrobić, żeby się nie narobić...?&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8n6nUMMQ4I/AAAAAAAAAOc/A65v1dsvMYo/s72-c/IMG_0469.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-6418377388150333401</id><published>2010-04-12T23:06:00.014+02:00</published><updated>2010-04-13T12:59:38.880+02:00</updated><title type='text'>Garam masala..., czyli jak przetrwać w Indiach.</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;em&gt;"...ja nie mam co na siebie włożyć...!"&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Dwie 15 kilogramowe paczki leciały z Indii do Polski dwa tygodnie. To nawet niedługo. A w paczkach…- sari, salwar kamizy, chusty, biżuteria…, czego tam nie było! Aż się bałam, że na granicy zatrzymają. Ale nie.&lt;br /&gt;30 kilogramów „życzeń” z Indii. Spełniam marzenia, Święty Mikołaj się chowa!:) &lt;br /&gt; Obowiązkowo przed każdym wyjazdem do Indii krąży wśród znajomych „lista społeczna”. Na nią wpisujemy życzenia. „Jeśli zmieści ci się do plecaka, przywieź mi jakieś ładne sari”. &lt;br /&gt;Pamiętajcie! „Jakieś sari”, „jakaś kurta”, „jakieś spodnie”- to nie jest dla Was, kupujących, żadna konkretna informacja. Nawet „żółte sari”, „bawełniana kurta” czy „szerokie spodnie”- to też jeszcze nic konkretnego. W Indiach znajdziecie dziesiątki odcieni  każdego koloru, dziesiątki rodzajów materiałów, wzorów, krojów, detali… Dlatego cenna jest dla Was każda dodatkowa informacja. Na liście życzeń, którą przygotowali znajomi, były już takie perełki jak „spodnie z 9 zaszewkami po zewnętrznej stronie nogawki”, „sari w kolorze młodego zielonego ryżu w Kerali”, „tunika w kolorze sorbetu cytrynowego, byle nie kanarka!”. To dopiero są konkrety!:) &lt;br /&gt; Parę cennych informacji: &lt;br /&gt; Mamy kilka rodzajów spodni. Najpopularniejsze są SALWARY (często nazwę tę stosuje się ogólnie mówiąc o spodniach w dowolnym kroju). Salwary to spodnie wiązane w pasie sznurkiem, bardzo szerokie w biodrach, z szerokimi nogawkami (zakończonymi ‘mankietem’, leciutko zwężają się ku dołowi). Rozmiar zazwyczaj uniwersalny, chociaż mogą się czasem różnić długością nogawek. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8ON8CCZ7yI/AAAAAAAAAN0/UvxFBKzj03M/s1600/IMG_1431.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8ON8CCZ7yI/AAAAAAAAAN0/UvxFBKzj03M/s320/IMG_1431.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459363235781799714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziewczynki na zajęciach bharatanatyam. Tańczą w salwarach. Dupattę (chustę) zawiązuje się w taki sposób na lekcjach tańca lub do jakiej pracy fizycznej- na ulicę raczej tak nie wychodźcie;)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szersze od salwarów są PATIALE. Spodnie typu „patiala” (styl ten wywodzi się z Pendżabu, ale popularny jest wszędzie w Indiach, szczególnie północnych), mają nieco dłuższe nogawki. Moda taka, by je przydeptywać piętą (przy oczywistym założeniu, że w Indiach nosi się klapki), wtedy zbyt długie nogawki wchodzą między pięty a klapki. Patiale są dużo szersze od salwarów; nogawki wyglądają jak dwa szerokie wory. Jeśli są dobrze uszyte (nie każdy rodzaj materiału się do tego nadaje!) wyglądają, moim zdaniem, świetnie. Zaszewki i plisy dobrze wykonane pozwalają fałdom materiału ułożyć się ładnie na nogach.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8OO9mFgHvI/AAAAAAAAAN8/ExKf6gDFlq8/s1600/584cdfaf479d8a4cdc90f0c1678b4c03.image.148x160%5B1%5D.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 148px; height: 160px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8OO9mFgHvI/AAAAAAAAAN8/ExKf6gDFlq8/s320/584cdfaf479d8a4cdc90f0c1678b4c03.image.148x160%5B1%5D.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459364362149961458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Foto: www.muteyaar.com&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli mogę coś doradzić: z takimi spodniami bardzo dobrze komponuje się dopasowana do ciała tunika, nie za długa, wystarczy do kolan. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli dla kogoś salwary są zbyt ‘wąskie’, a patiale za wielkie – ktoś Indiach wpadł na świetny pomysł (jak to zwykle w Indiach bywa;)) i wymyślił twór o nazwie „semi – patiala”:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeci podstawowy rodzaj ‘spodzienia’ to ĆURIDARY. Ćuridary śmiesznie wyglądają gdy się je ogląda ‘na sucho’, bez nóg w środku;), co sprawia że „laicy” (jeśli chodzi o modę w Indiach) odrzucają je z dezaprobatą. Błąd! Ćuridary to takie spodnie, z których wszyscy się śmieją, bo nogawki mają wąziutkie i długie (trzeba by mieć jakieś 150 cm samych nóg), w pasie wiązane są na sznurek (jak wszystkie rodzaje spodni, o których tu piszę, mają zaszewki, plisy i fałdy materiału na biodrach, tak jak salwary czy patiale. Jak się je nosi? Normalnie;) Całe nogawki należy naciągnąć na nogi, a nadmiar materiału zmarszczyć na kostce i łydce. Ot, cała filozofia.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8OPUu1vlqI/AAAAAAAAAOE/6sJpu6GXuMo/s1600/tc%2520natural%2520churidar%2520M%5B1%5D.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8OPUu1vlqI/AAAAAAAAAOE/6sJpu6GXuMo/s320/tc%2520natural%2520churidar%2520M%5B1%5D.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459364759636776610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Foto: www.fabindia.com&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i tyle o spodniach. A! Są jeszcze tzw. „afgani” (ale jak sama nazwa wskazuję, to pomysł raczej z importu jest;)). Spodnie typu ‘afgani’ są nieco węższe w biodrach (ale nie łudźcie się, nie za bardzo!), mają trochę inaczej uszyte nogawki- też bardzo szerokie, ale mankiet na dole jest węższy niż w salwarach czy patialach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz w Delhi modne są też kolorowe, bawełniane, obcisłe getry… hmm….&lt;br /&gt;Uff… Wystarczy? Musi wystarczyć na razie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przechodzimy dalej. Kurta. Inaczej „kamiz”. Czyli tunika. Tutaj panuje jeszcze większa dowolność. Moda zmienia się co chwila. &lt;br /&gt;Najogólniej rzecz biorąc, kurty różnią się od siebie. Po pierwsze: długością. Są kurty długie- do połowy łydki, są krótsze – do kolan, są jeszcze krótsze – do połowy uda, lub tzw „kurti”- jak bluzki . Po drugie, kurty różnią się długością rękawów. Uwaga! Zimą (czyli w Delhi na przykład mniej więcej od grudnia do lutego), sprzedaje się więcej kurt zimowych, czyli z rękawem długim lub ¾. Letnie kurty mają krótki rękaw, lub nie mają go wcale (a to oznacza odkryte ramiona! Ach! Dla odważnych!;) ). Kurty uszyte są z przeróżnych materiałów, mają miliony wzorów kołnierzyków, wycięć na plecach, wzorów dekoltów, zdobień, haftów, nadruków, kolorów i czego tylko dusza zapragnie. Informacja ważna, nie każdy o tym wie: kurty mają rozmiary! Wcale nie jesteśmy skazani na coś co wygląda jak worek na kartofle! Warto wiedzieć, że przy większości sklepów czy straganów z ubraniami, istnieje możliwość dopasowania ubrań. Możemy zwęzić, poszerzyć, doszyć rękawy lub je obciąć. Często nawet bez dodatkowej opłaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopełnieniem całości jest tzw. DUPATTA, inaczej ćuni. To dość spora chusta, szal, z bawełny lub innego materiału, czasem lekkiego i zwiewnego, czasem ciężkiego, bogato wyszywanego. Może być gładka, prosta lub bardzo ozdobna. Wszelkie kombinacje i możliwości, wzory, kolory, materiały- dozwolone. Zimą dupattę może zastąpić cieplejszy, wełniany na przykład, szal. Ktoś kiedyś zapytał mnie, jak w 45 stopniowym upale czuje się kobieta ubrana w długie, szerokie spodnie, tunikę za kolana i szal na szyi… Otóż – czuje się świetnie!:) Pod warunkiem, że ubranie uszyte jest z bawełny lub innego, wygodnego, przepuszczającego powietrze materiału. To jest naprawdę dobrze pomyślane. Gdyby nie było wygodnie, Hinduski wymyśliłyby sobie coś innego. A „szalik”? Świetny wynalazek! Idealnie się sprawdza: w chłodniejsze dni – można zarzucić sobie na ramiona, a latem – jest czym ochronić głowę przed słońcem lub obetrzeć pot z twarzy;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle. Informacje przydatne, przy założeniu, że kupujemy sobie każdą część garderoby oddzielnie i sami kompletujemy własne zestawy. Inna opcja to kupienie gotowego zestawu. Tutaj wszystko do siebie pasuje, ma jakiś wzór, motyw przewodni pojawiający się na każdej z części ubioru. Zestaw zwie się „salwar kurta”, „salwar kamiz”, bądź z angielska po prostu „suit”. Używamy tu ogólnej nazwy spodni „salwar”, więc należałoby jednak dodatkowo sprecyzować o jakie spodnie nam chodzi w tym zestawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli nie uda nam się skompletować zestawu z osobnych jego części  i nie znajdziemy „gotowca”, wówczas warto skorzystać z opcji nr 3. Mianowicie- kupić sobie materiał i uszyć strój na miarę. Kupujemy znowu: albo ‘zestaw’ (wtedy materiał na spodnie, kurtę i dupattę jest tak pomyślany, by wszystko do siebie pasowało), albo gdy nie chcemy by ktoś narzucał nam swą wizję artystyczną- sami wybieramy sobie materiały. Oferta, jak zwykle, przeogromna.&lt;br /&gt;Idziemy do krawca, ten bierze z nas miarę, zapisuje sobie na świstku papieru nasze wymiary (w calach, nie w centymetrach), rzuca gdzieś na bok materiał, który przyniesiemy i mówi „proszę przyjść jutro”. Czasem wręcza nam jakiś inny świstek papieru, ‘potwierdzenie złożenia zamówienia’, a czasem nie. Przychodzimy „jutro”, a krawiec nie pytając o nic wyciąga ze spodu stosu ubrań nasze zamówienie. Niemożliwe? A właśnie, że możliwe:)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8OPwDbdqnI/AAAAAAAAAOM/noJaK0DR440/s1600/IMG_3070.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8OPwDbdqnI/AAAAAAAAAOM/noJaK0DR440/s320/IMG_3070.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459365229020162674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle o spodniach, tunikach i innych takich.&lt;br /&gt;A jaki jest najpiękniejszy i najbardziej zmysłowy kobiecy strój? Bez dwóch zdań: sari. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8ONCedcf0I/AAAAAAAAANk/Dl-_mCirPhU/s1600/3922..+1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 218px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8ONCedcf0I/AAAAAAAAANk/Dl-_mCirPhU/s320/3922..+1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459362246978993986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długi pas materiału umiejętnie udrapowany na ciele (w różny sposób, w zależności od regionu Indii), wygląda nader elegancko.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8ONg-DSk-I/AAAAAAAAANs/DZytzOT0d0E/s1600/INDIE7294..35.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 218px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8ONg-DSk-I/AAAAAAAAANs/DZytzOT0d0E/s320/INDIE7294..35.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459362770855302114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybór jest, nie muszę chyba przekonywać, ogromny. Nieskończona ilość kolorów, haftów, tkanin, materiały wyszywane złotymi nićmi i drogimi kamieniami, zwykłe proste nadruki i subtelne wzory i lamówki- każdy znajdzie coś dla siebie. Sari jest świetnym strojem dla kobiet, które ponoć są jak księżyc – raz bardziej, raz mniej okrągłe;) Sari nie ma rozmiaru (chociaż czasem pasy materiału bywają szersze; wyższe osoby mogą na to zwrócić uwagę). Niektóre sari mają już w sobie dodatkowy 1 metr materiału na bluzkę. Koniecznie pytamy o to w sklepie! Jeśli nie ma materiału, należy sobie dokupić. 1 metr wystarczy. Bluzkę szyjemy na miarę u krawca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8OMkmX3SUI/AAAAAAAAANc/tXy50vXQ6YQ/s1600/IMG_0587.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8OMkmX3SUI/AAAAAAAAANc/tXy50vXQ6YQ/s320/IMG_0587.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459361733706991938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Sari po praniu należy wysuszyć- najlepiej powiesić na balkonie;)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniecznie pamiętajcie o halce pod sari!!! Najlepiej w tym samym kolorze. Nic smutniejszego (a dla Hindusów nic śmieszniejszego, a nawet gorszącego!) niż gołe nogi pod sari, które zaczepione jest o zawiązany w pasie sznurek…! Jeśli chcemy się w sari ubrać, lepiej wiedzieć jak! I jeszcze jedna rada: widziałam w Indiach wielokrotnie, turystki chodzące sobie po ulicach ubrane tylko w halkę i krótką bluzkę (ćoli) do sari. Ja rozumiem, że taka kolorowa bawełniana halka może robić za świetną spódnicę, ale na pewno nie w Indiach! To tak jak byśmy wyszły na ulicę w bieliźnie…&lt;br /&gt;Co jeszcze chcecie wiedzieć o ubraniach?:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Foto: zbiory prywatne autorki&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-6418377388150333401?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/6418377388150333401/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/04/garam-masala-czyli-jak-przetrwac-w.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6418377388150333401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6418377388150333401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/04/garam-masala-czyli-jak-przetrwac-w.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Garam masala..., czyli jak przetrwać w Indiach.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S8ON8CCZ7yI/AAAAAAAAAN0/UvxFBKzj03M/s72-c/IMG_1431.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-1183318742960174792</id><published>2010-04-04T13:50:00.005+02:00</published><updated>2010-04-04T13:56:25.814+02:00</updated><title type='text'>Wesołych Świąt!</title><content type='html'>Z Indii przez Finlandię do Polski... &lt;br /&gt;W Delhi 38 stopni ciepła, w Helsinkach...- nawet boję się pomyleć! A w Warszawie? W Warszawie niby słońce, ale już 200 km od stolicy- śnieg... &lt;br /&gt;Mężnie to znoszę, szaliki i rękawiczki z szafy wyciągam, witam wszystkich serdecznie na ojczystej ziemi i życzę pięknych, spokojnych, zdrowych i jakich tylko sobie życzycie, Świąt Wielkanocnych!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam:)&lt;br /&gt;Aleksandra Michalska-Singh&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-1183318742960174792?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/1183318742960174792/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/04/wesoych-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/1183318742960174792'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/1183318742960174792'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/04/wesoych-swiat.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Wesołych Świąt!&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-4718373018743215747</id><published>2010-03-20T13:54:00.009+01:00</published><updated>2010-04-03T09:46:33.749+02:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Dopadl Cie maly glod? Jest na to rada, wpadnij do Indii.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zaspokoic maly glod za "male pieniadze"? Mieliscie kiedys ochote na jedno ciastko, kilka orzeszkow, pol szklanki soku, kawalek ogorka, dwa ziemniaki, a musieliscie z tego tytulu kupowac cala paczke ciastek, kilogram ogorkow i karton soku?&lt;br /&gt;Zapomnijcie o tym - wpadnijcie do Indii:)&lt;br /&gt;Wpadnijcie do Indii i odwiedzcie pierwszy lepszy przydrozny sklepik. W duzych slojach spokojnie sobie leza i czekaja na nas ciastka - do wyboru, do koloru - jedno za 2 rupie. Herbaty mozna sie czasem tez napic w takim sklepiku (goracej, przygotowanej na poczekaniu, w wielkim "przedpotopowym" czajniku:) ). A jesli nie odpowiada nam 'sklepik' (zadaszone to-to jest, to juz luksus za duzy moze dla nas, "prawdziwych poszukiwaczywrazen;) ), zatrzymajmy sie na srodku chodnika i rozejrzyjmy wokol siebie... Jesli w poblizu kamien lezy na kamieniu, a obok spoczywa wiekszych rozmiarow cegla, oznacza to, ze znalezlismy to czego szukamy. Jest to bowiem idealne miejsce by napic sie herbaty (a czasem przegryzc jakims ciasteczkiem, wyjetym z paczki ciasteczek, sprzedawanym na sztuki). Na kamieniach stawia sie czajnik, albo garnek do gotwania mleka i wody, a cegla to wymarzony stolik pod rozne sloiczki i torebki z herbata, cukrem i przyprawami. Wlasciciel "herbaciarni" albo juz na nas czeka, albo zaraz sie pojawi. Czasem trzeba troszke zaczekac az oddala sie na bezpieczna odleglosc policjanci patrolujacy czasem chodniki w poszukiwaniu nielegalnych "restauracji" i "herbaciarni" (tych w stylu 'kamien-na-kamieniu-a-obok-cegla':)).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;A! o tych ogorkach, wspomnianych wczesniej, slowko jeszcze. Otoz na tym samym chodniku siedziec moze sobie pan lub pani, sprzedajaca przysmak nad przysmaki: przekrojony na pol swiezy ogorek, posypany masala (wszelkimi mozliwymi przyprawami) i pokropiony cytryna. Jesli nie ogorek (naprawde wysmienity, orzezwiajacy w letnie upaly), to moze kolba kukurydzy? (polecam zima). Kukurydza podpieczona na ogniu (ognisko skonstruowane na chodniku, moze byc obok ogorkow, nie zaszkodzi ani ogorkom, ani kukurydzy:) ).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6TFzclBMVI/AAAAAAAAAM0/u2iMGndFQB8/s1600-h/Konark12,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6TFzclBMVI/AAAAAAAAAM0/u2iMGndFQB8/s320/Konark12,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450698936660603218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coz jeszcze w sprzedazy detalicznej? Na przyklad papieros. Sztuk jedna. Nie popieram nalogu, absolutnie! Nie palcie! Palacze zle koncza! Bierni tez! Ot co! Ale faktem jest, ze w 'sklepikach' i na wszelkich stoiskach (tych 'kamien-na-kamieniu-...'), mozna sobie zazyczyc papierosa. Jedna sztuke. 5 rupii. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Wrocmy do milszego i zdrowszego tematu;)... Jak sie nie najemy tym jednym ciastkiem i polowa ogorka, mozemy zdecydowac sie na cos "konkretniejszego". Na przyklad na samose, salatke owocowa pokrojona na poczekaniu, w 30 sekund, kawalki warzyw zapiekane w ciescie (tzw. pakora), smazone ziemniaki - taki tutejszy fast food. Jesli na wynos (a najczesciej tak wlasnie jest), zawija sie jedzonko w kawalki wczorajszej gazety... (jesli ktos nie doczytal lub malo poinformowany jest o tym co w swiecie sie dzieje, moze przy okazji jedzenia, dowie sie czegos ciekawego).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jedzenie trzeba czyms popic...&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Najlepiej sokiem ze swiezych owocow, owocowym "jogurtem" (lassi sie zwie - chociaz pisowni tego wyrazu widzialam juz wiele: lussi, lussie, lassi, lessi, lassie... kazda kombinacja dozwolona:) )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro o pisowni mowa, prosze rzucic okiem... (szczegolnie na "kanapki";) )&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6TGp4g66XI/AAAAAAAAANM/T0FY8cRf5Ds/s1600-h/Konark16,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6TGp4g66XI/AAAAAAAAANM/T0FY8cRf5Ds/s320/Konark16,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450699871872543090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6THIAWOi5I/AAAAAAAAANU/5UR_xU_CclE/s1600-h/Konark17,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6THIAWOi5I/AAAAAAAAANU/5UR_xU_CclE/s320/Konark17,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450700389371251602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mozna tez zafundowac sobie sok z kokosa lub trzciny cukrowej, nimbu pani (czyli wode z cytryna), albo nimbu sode (czyli gazowana wode z cytryna).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6TGGERZFKI/AAAAAAAAAM8/B2FFAlRDqvI/s1600-h/Konark13,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6TGGERZFKI/AAAAAAAAAM8/B2FFAlRDqvI/s320/Konark13,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450699256553346210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6TGYmYy8II/AAAAAAAAANE/NW5G2i66qaE/s1600-h/Konark15,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6TGYmYy8II/AAAAAAAAANE/NW5G2i66qaE/s320/Konark15,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450699574948851842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Jesli chodzi o soki i cytrynowa wode, jest taki maly "haczyk"... - najczesciej wersja "standardowa" zawiera, oprocz wody i owocow, jeszcze cukier, sol i masale. Kto nie lubi - niech krzyczy! zanim dostanie szklanke do reki!.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jak to mawial Kubus Puchatek: "Myslalem, ze ta odrobinka bedzie troszke wieksza...". Na wiekszy glod tez cos sie znajdzie- o tym za jakis czas.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-4718373018743215747?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/4718373018743215747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/03/pocztowki-z-indii_20.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4718373018743215747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/4718373018743215747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/03/pocztowki-z-indii_20.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6TFzclBMVI/AAAAAAAAAM0/u2iMGndFQB8/s72-c/Konark12,+stycze%C5%84+2010.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-6967045957943215946</id><published>2010-03-13T07:59:00.010+01:00</published><updated>2010-03-13T08:07:17.864+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;"Jak sie jest dzieckiem, to zeby byc kims, musi byc nas kilku..." (Momo; "Zycie przed soba" Emile Ajar)&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5s4hnBmJZI/AAAAAAAAAMc/ePk8PrCyHSA/s1600-h/IMG007%5B1%5D.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 84px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5s4hnBmJZI/AAAAAAAAAMc/ePk8PrCyHSA/s320/IMG007%5B1%5D.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5448010324297262482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5s4dmR3stI/AAAAAAAAAMU/v4kL10_PKiQ/s1600-h/Holi+2%5B1%5D.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 83px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5s4dmR3stI/AAAAAAAAAMU/v4kL10_PKiQ/s320/Holi+2%5B1%5D.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5448010255377609426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5s4aQnT2QI/AAAAAAAAAMM/nvtaqt9Iufs/s1600-h/Holi+1%5B1%5D.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 83px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5s4aQnT2QI/AAAAAAAAAMM/nvtaqt9Iufs/s320/Holi+1%5B1%5D.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5448010198022347010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5s4WUBcp6I/AAAAAAAAAME/GF44vJybjTc/s1600-h/col%5B1%5D.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 83px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5s4WUBcp6I/AAAAAAAAAME/GF44vJybjTc/s320/col%5B1%5D.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5448010130217805730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5s4SWO0hDI/AAAAAAAAAL8/b6PccPXK_L0/s1600-h/B%26W+5%5B1%5D.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 84px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5s4SWO0hDI/AAAAAAAAAL8/b6PccPXK_L0/s320/B%26W+5%5B1%5D.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5448010062091289650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5s4MX0HSiI/AAAAAAAAAL0/TB-ddepfhqA/s1600-h/_IMG002%5B1%5D.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 83px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5s4MX0HSiI/AAAAAAAAAL0/TB-ddepfhqA/s320/_IMG002%5B1%5D.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5448009959436929570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Autorem tych pieknych zdjec jest moj znajomy Harendra Singh. Obiecuje wkrotce powiekszyc te obrazy. Za jakis czas zamieszcze kolejne. Warto na nie zwrocic uwage...!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-6967045957943215946?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/6967045957943215946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/03/pocztowki-z-indii_2372.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6967045957943215946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6967045957943215946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/03/pocztowki-z-indii_2372.html' title='Pocztowki z Indii...'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5s4hnBmJZI/AAAAAAAAAMc/ePk8PrCyHSA/s72-c/IMG007%5B1%5D.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-964375275369520011</id><published>2010-03-13T07:47:00.000+01:00</published><updated>2010-03-13T07:48:01.416+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Cytat na dzis  (z "Autobiografii jogina"):&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;"Rozpalona wyobraznia indyjska, ktora potrafi wydobyc nowy porzadek z masy na pozor sprzecznych faktow, jest kontrolowana przez nawyk koncentracji. To ograniczenie swobody daje sile potrzebna do tego, by umysl dazyl do prawdy z nieskonczona cierpliwoscia (...) Czyz "cierpliwosc" nie jest zaiste synonimem Indii, co wprawia w zaklopotanie zarowno historykow jak i sam Czas?"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-964375275369520011?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/964375275369520011/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/03/pocztowki-z-indii_13.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/964375275369520011'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/964375275369520011'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/03/pocztowki-z-indii_13.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-6621644930819996960</id><published>2010-03-05T13:27:00.006+01:00</published><updated>2010-03-19T15:08:46.717+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5JK1hZ_GAI/AAAAAAAAALc/AKUjHoRluvo/s1600-h/IMG_3011.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5JK1hZ_GAI/AAAAAAAAALc/AKUjHoRluvo/s320/IMG_3011.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445497182805235714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Na chhau... &lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;(nie mam polskich literek, przepraszam- "chhau" bedzie wiec w pisownie angielskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zle wykonane skoki i obroty cierpliwie poprawia. Dokladnie tlumaczy kazdy ruch, daje czas na zrozumienie i skorygowanie postawy ciala. Zawsze ma na podoredziu jakas ciekawa historie, opowiesc z mitologii indyjskiej, tlumaczaca pochodzenie danego ruchu, czy choreografii. Spotyka swoich kilku uczniow codziennie, przyglada sie ich postepom. Kiedys, jesli wytrwaja, opanuja tajniki tej sztuki "taneczno - walecznej" na tyle, by wystepowac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Guru Shashadhar Acharya - nasz nauczyciel chhau.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;" Nie zniechecaj sie. Przez pierwszych kilka miesiecy bedziesz cwiczyc tylko podstawy, nauczysz sie szeregu cwiczen, ktore odpowiednio przygotuja twoje cialo. Ono musi zrozumiec ruch, musi cie sluchac. Kazdy taniec ma swoja mocna strone. Nasza mocna strona jest cialo wycwiczone w kazdym najmniejszym ruchu palca, szyi, glowy. Emocje wyrazamy tymi subtelnymi ruchami. Nie ma innej mozliwosci. To jest chhau, masz maske na twarzy - nikt nie dojrzy blysku w twoich oczach, usmiechu. Tylko twoje cialo sie liczy. Duzo cwicz. Cwicz codziennie. Poczekaj az bedziesz gotowy. Taniec przyjdzie pozniej. Sam do ciebie przyjdzie."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Guru ma cierpliwosc. Uczniowie nie zawsze... Zaczelam zajecia kilka lat temu i teraz, bedac znowu w Indiach, widze te sama, mala garstke zaawansowanych tancerzy, co przed kilkoma laty. Nikt nie dolaczyl do zaawansowanej, wystepujacej grupy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trening jest wymagajacy fizycznie. Do tanca potrzeba sily, skocznosci, sprawnego, dobrze rozciagnietego ciala. Dopiero gdy odkryjemy istnienie miesni, o ktorych do tej pory nie mielismy pojecia (a odkryjemy je juz po pierwszych zajeciach, gwarantuje, gdy nie damy rady podniesc sie z lozka lub zejsc po schodach;) ), dopiero gdy cialo zacznie nas sluchac, gdy rece, palce, nogi, glowa, szyja, tulow, biodra i cala reszta, zacznie poruszac sie w skoordynowany sposob - rozpoczniemy nauke choreografii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5JKP7SHLWI/AAAAAAAAALM/KELc2P1m2Uk/s1600-h/IMG_3007.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5JKP7SHLWI/AAAAAAAAALM/KELc2P1m2Uk/s320/IMG_3007.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445496536916503906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6OEdHkPxLI/AAAAAAAAAMk/p8ZJ4BBngjA/s1600-h/IMG_3083.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6OEdHkPxLI/AAAAAAAAAMk/p8ZJ4BBngjA/s320/IMG_3083.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450345609830581426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Guru ma cierpliwosc. Mily jest. Do rany przyloz... Ale za "brak pracy domowej", czyli nienauczony na pamiec fragment nowej choreografii, potrafi rzucic w nieprzygotowanego, zaskoczonego delikwenta, czyms co tylko ma pod reka (zazwyczaj jest to drewniany kijek do wybijania rytmu). Potrafi tez wyrzucic za drzwi. "Wrocisz, jak sie nauczysz!".&lt;br /&gt;Znam takich, ktorzy nie wrocili. Z tych, czy innych przyczyn.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Trudno. To jest ryzyko, z ktorym musze sie liczyc. Moi studenci sa ze mna. Traktuje ich jak swoje dzieci. Ale to ja decyduje czego ich nauczych, kiedy uczyc i jak. Ucze ich nie tylko sztuki tanecznej. Chce im takze przekazac ducha chhau, ducha tradycji, kultury z ktorej chhau sie wywodzi. To wymaga czasu. I cierpliwosci. Nie wszyscy maja w sobie tyle zapalu i pokory jednoczesnie, by odnalezc sie w 'systemie', ktory proponue. W moim sposobie nauczania. Dla mnie nie licza sie zadne kursy zakonczone dyplomami i tytulami. To nie jest niekomu do niczego potrzebne i niczego nie dowodzi. Sztuka taneczna rzadzi sie swoimi wlasnymi prawami. 'Guru - uczen'. To jedyny sluszny system nauczania. Guru przekazuje uczniowi wszystko co wie o danej sztuce. Guru daje uczniowi chhau. Daje mu siebie. Daje mu swoj zapal i pasje. I daje mu swoje blogoslawienstwo. Uczen przyjmuje o wszystko z wdziecznoscia i daje w zamian calego siebie, swoj zapal i swoja pasje. Daje sie ksztaltowac nauczycielowi. Tak osiaga sie mistrzostwo."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5JKjwPqJ1I/AAAAAAAAALU/5BSUM5TJAtA/s1600-h/IMG_3003.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5JKjwPqJ1I/AAAAAAAAALU/5BSUM5TJAtA/s320/IMG_3003.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445496877550806866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6OE_bvzyNI/AAAAAAAAAMs/_96qW1YdZEg/s1600-h/IMG_3085.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S6OE_bvzyNI/AAAAAAAAAMs/_96qW1YdZEg/s320/IMG_3085.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450346199363340498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Guru, zajety jest licznymi warsztatami, wystepami i zajeciami. Z tego zyje. Tylko z tego. I tylko dla "tego". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Chhau to jedyna rzecz, ktora chce sie zajmowac. Jedyna rzecz ktora moge i powinienem sie zajmowac. Jestem odpowiedzialny za chhau. Moj ojciec byl nauczycielem, jego ojciec rowniez, podobnie jak ojciec jego ojca. Moja rodzina zajmuje sie chhau od pokolen. Ja i moi trzej bracia jestesmy piatym pokoleniem. To moje zycie. Moja odpowiedzialnosc. Dzis niewiele jest osob, ktore decyduja sie poswiecic i podporzadkowac swoje zycie sztuce tanecznej. Przede wszystkim dlatego, ze wydaje sie, iz nie przynosi to wielkich korzysci materialnych, o ktorych ludzie tak marza... Dla mnie nie to jest najwazniejsze. Czy zarobie 200 tysiecy rupii,  20, czy 2 rupie - nie moge zostawic tej sztuki...".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Guru pochodzi z bardzo tradycyjnej, hinduskiej rodziny. Wiekszosc osob zaskoczona jest wiec faktem, ze ma zone chrzescijanke, i .... nie jest wegetarianinem;)&lt;br /&gt;"Jestem absolutnie, w stu procentach, miesozerca! Jak mam miec sile do tanca, jesli bede jadl same liscie?:) )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego kasta? Gotra? Religia?&lt;br /&gt;"Jest tylko jedna kasta i jedna religia: taniec".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Foto: zajecia chhau; Guru Shashadhar Acharya, Pulkit Gupta, Govind Mahato i Amit Saxena &lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-6621644930819996960?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/6621644930819996960/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/03/pocztowki-z-indii_05.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6621644930819996960'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/6621644930819996960'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/03/pocztowki-z-indii_05.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5JK1hZ_GAI/AAAAAAAAALc/AKUjHoRluvo/s72-c/IMG_3011.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-5497973584733347379</id><published>2010-03-02T10:58:00.004+01:00</published><updated>2010-03-06T13:36:33.658+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5JMO0SxJvI/AAAAAAAAALs/pSrRTf4gGQo/s1600-h/IMG_3061.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5JMO0SxJvI/AAAAAAAAALs/pSrRTf4gGQo/s320/IMG_3061.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445498716883592946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Holi Hai!!!&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Bylo wesolo i kolorowo. Nie znam bardziej kolorowego swieta. Holi. Wiosna, radosc, nowe zycie, zwyciestwo dobra nad zlem (jak zawsze i wszedzie:) )&lt;br /&gt;Holi jest swietem ruchomym (jak wiekszosc swiat hinduskich)- w tym roku przypadlo 1 marca. Oj, dzialo sie, dzialo...&lt;br /&gt;Ale od poczatku.  &lt;br /&gt;Juz na 2-3 dni przed Holi zalecam noszenie ubran, ktorych nam nie bedzie szkoda wyrzucic... Dzieci (te mniejsze, te wieksze, i te nawet calkiem juz wyrosniete) nie wytrzymuja napiecia i cala zabawe zaczynaja wczesniej. Ta zabawa, to cos w rodzaju naszego "smigusa - dyngusa". Polega po prostu na oblewaniu sie woda, rzucaniu w siebie nawzajem i we wszystko co sie rusza (najchetniej w Bogu ducha winnych przypadkowych przechodniow- to zawsze najsmieszniejsze jest...;)) balonami wypelnionymi woda. Na szczescie w tych balonach jest zazwyczaj czysta woda, wiec ofiary musza po prostu cierpliwie sobie schnac... A ze sloneczko w Delhi zaczelo przygrzewac juz, schniemy szybko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wigilie Holi, poznym wieczorem mozna juz spokojnie spacerowac po ulicach miasta, bo wszyscy zajeci sa teraz czyms innym niz bombardowanie ludzi balonami z woda. Rozpalane sa ogniska, w ktorych plonie Holika... Holika to zla demonica byla. Bogobojnego Prahlade, wyznawce Wisznu, chciala zabic (spalajac go w ogniu wlasnie). Plany jej i jej krewnego, zlego krola Hiranjakasipu, spalily na panewce, ze tak powiem. Prahlade uratowala jego wielka wiara i bog Wisznu oczywiscie, a demonica Holika zostala ukarana- splonela w ogniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5JLvpJeA-I/AAAAAAAAALk/bqFXSsCRZKk/s1600-h/IMG_3047.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5JLvpJeA-I/AAAAAAAAALk/bqFXSsCRZKk/s320/IMG_3047.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445498181315855330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz w roku, dla upamietnienia tego wydarzenia, wierni smaruja swe ciala specjalna pasta, by potem "zdjac" ja (a wlasciwie zdrapac) z siebie i spalic w ogniu- jak niegodziwa Holike. W ten sposob z dymem ida  wszystkie niepowodzenia, nieszczescia, ktore spotkaly lub moga nas spotkac w przyszlosci. Rozpoczynamy nowe, lepsze zycie. Stare wyrzucamy, palimy. Jak stare ubranie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;A nastepnego dnia od rana... wielka bitwa. Bitwa na kolory, smiech, poteznych rozmiarow wodne pistolety, wiadra wypelnione barwiona kolorowymi proszkami woda... Kazdy lapie co tylko ma pod reka i do boju! Dzis mozna robic wszystko, upajac sie ta radoscia i wolnoscie, dzis wszystko wszystkim uchodzi na sucho (hmm... to moze nienajlepszy przyklad...;) ). &lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S4zj4QksxkI/AAAAAAAAALE/WmCTkF84pnc/s1600-h/IMG_1359.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S4zj4QksxkI/AAAAAAAAALE/WmCTkF84pnc/s320/IMG_1359.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5443976605245163074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Psy, koty, krowy i inne zwierzaki juz sie chyba przyzwyczaily do tego, ze raz w roku, podczas Holi, musza zmienic kolor siersci na twarzowy rozowy albo zolty na przyklad.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;W poludnie, gdy slonce wysoko juz na niebie, mozna sprobowac wyjsc na ulice... Jest szansa na przezycie i na bycie niezauwazonym. Wszyscy sa zajeci kapiela, sprzataniem pola bitwy po bitwie, zmywaniem kolorowych sladow z samochodow, okien, drzwi, podworek, schodow, z ubran, z twarzy... co tam z twarzy! z calego ciala! &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Byle do nastepnej wiosny!&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Holi Hai!!!:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-5497973584733347379?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/5497973584733347379/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/03/pocztowki-z-indii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5497973584733347379'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5497973584733347379'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/03/pocztowki-z-indii.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S5JMO0SxJvI/AAAAAAAAALs/pSrRTf4gGQo/s72-c/IMG_3061.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-8887606063924122721</id><published>2010-02-28T10:17:00.002+01:00</published><updated>2010-02-28T10:22:00.088+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Stanac z nim na slubnym kobiercu... cz II.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;O malzenstwach pisalam niedawno. Aranzowanych. Ze czasem wybory rodzicow sa trafne, czasem pary sa szczesliwe... No i to prawda. Czasem sa. A czasem nie.&lt;br /&gt;Mlodzi czesto nie buntuja sie przeciw idei malzenstw aranzowanych. Bo przeciez "rodzice wiedza lepiej... Bo taka jest tradycja... Bo tak bylo, jest i bedzie. Musi byc. Bo taki system przeciez od zawsze funkcjonuje i swietnie sie sprawdza. Mamy w Indiach mniej rozwodow, klotni i zdrad malzenskich dlatego wlasnie, ze rodzice wiedza co robia. System dziala sprawnie. To sa Indie." Kropka.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nie oceniam. Kimze jestem by oceniac... Nie oceniam i nie krytykuje. Strona indyjska nie zawsze jest wyrozumiala jednak. Zdarzalo mi sie slyszec (nawet czytac w powaznych artykulach), ze "u nas"- na Zachodzie- zle sie dzieje. Rozpusta, brak szacunku dla starszych, rozwody, "plytka milosc", wolna wola przy wyborze malzonka. A wszystko dlatego, ze "tradycji" nie mamy. I "kultury" nie mamy tez. No coz... fanatykow spotyka sie wszedzie. W Indiach tez...&lt;br /&gt;Na szczescie nie wszyscy tak mysla o nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja? Nie oceniam. Nie krytykuje. Poza ewidentnymi przypadkami. Szczegolnie przypadkami "wypadkow".&lt;br /&gt;Mnostwo "wypadkow" przydarza sie swiezo wydanym za maz dziewczynom...&lt;br /&gt; Najpierw slub, weselisko, rodzina panny mlodej tonie w dlugach, ale czymze dlugi, skoro udalo sie zebrac posag i na jakis czas  usatysfakcjonowac rodzine meza! Synowa w domu to kolejna geba do wykarmienia niby, ale z posagiem przyszla przecie. Zawsze to jakas korzysc. Samochod, lodowka, telewizor, meble, zloto, pieniadze... Nie starczylo tylko na motocykl dla kuzyna pana mlodego, ale to tylko kwestia czasu! zrobimy co w naszej mocy, dostaniecie i motocykl! Wkrotce.&lt;br /&gt;Niestety bywa i tak, ze "wkrotce" nie nadchodzi nigdy. Zbyt dlugie oczekiwanie na "wkrotce" robi sie wkrotce irytujace dla rodziny pana mlodego. Pannie mlodej nie jest latwo, ale skarzyc sie nie moze. Nie wypada. Hanba dla niej i  jej rodzicow. Wytrzyma. &lt;br /&gt;Niestety , niespodziewanie, zdarzyl sie jednak wypadek. Biedna dziewczyna wylala na siebie kwas. Cale wiadro kwasu. Na glowe, na twarz, ramiona. Taka nieuwazna... Inna panna mloda, tez oczywiscie przez swoja nieuwage, smiertelnie sie poparzyla. Jeszcze inna "przypadkiem" wypadla z okna... Wdowiec rozpacza... Wolno mu, by ukoic zal po stracie malzonki, ozenic sie po raz kolejny... Kolejna zona, kolejny posag.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oficjalnie w Indiach zakazane jest wymuszanie posagow, a wszelkie "wypadki" swiezo poslubionych dziewczyn, skrupulatnie sie bada i z wszelka surowoscia karze winnych - meza i jego rodzine. Problem w tym, ze nie wszystkie "wypadki" sa zglaszane...&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Tak powaznie sie dzis zrobilo... Przepraszam, bedzie milej nastepnym razem. Niestety, to takze czesc, spora czesc, "prawdziwych Indii"...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-8887606063924122721?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/8887606063924122721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/02/pocztowki-z-indii_28.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8887606063924122721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/8887606063924122721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/02/pocztowki-z-indii_28.html' title='&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-3061813682949185441</id><published>2010-02-27T12:24:00.002+01:00</published><updated>2010-02-27T12:30:30.926+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;O pociagach po raz ostatni... (chyba...;) )&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Jak już pisałam kilkakrotnie: czas w Indiach to pojęcie względne… Mój pociąg miał odjechać o 10.30, a wtoczył swoje cielsko ogromne na peron (piąty, zamiast szóstego, ale co tam!) o 12.00. Ja z natury cierpliwa jestem - więc się nie wściekam. Przyzwyczaiłam się do tego, że w Indiach bywa i tak - więc się nie wściekam. Pamiętam wieksze opóźnienia pociągów miesiąc temu - więc się nie wściekam. W Indiach czuję się jak w domu;)&lt;br /&gt;Tym razem to pociąg „osobowy”, bez kuszetek, bo podróż krótka- tylko 5 godzin. &lt;br /&gt;Moje ulubione zajęcie przed odjazdem pociągu osobowego (czytaj: bez rezerwacji miejsc), to obserwowanie tłumu ludzi, którzy szykują się do boju…Gdy tylko miły kobiecy głos przez megafon zapowie przyjazd pociągu o numerze takim a takim, na peron taki a taki, i gdy dadzą się słyszeć pierwsze odgłosy wtaczania się pociągu-kolosa na stację, zaczyna się ruch w interesie. Wszyscy, którzy do tej pory siedzieli sobie spokojnie na ławeczkach, na ziemi przy ławeczkach, na krawędziach peronu (z nogami dyndającymi nad torami i nad szczurami biegajacymi po nich- ni po nogach! po torach), na chłodnym betonie, na tobołkach, na walizkach, na rozłożonych na środku peronu kolorowych prześcieradłach…, wszyscy jak na komendę podrywają się na równe nogi. Panie łapią w dłonie walizki, torby wypchane jedzeniem, łapią dzieci, które rozbiegły się po całym peronie, łapią w dłonie wszystko, co może pomóc w rozpychaniu tłumu. I rozgrzewają łokcie, bo wiadomo powszechnie, że najlepszym narzędziem do rozpychania się, są łokcie właśnie. Panowie natomiast biorą kilka głębokich wdechów i koncentrują się na jednym: byle jak najszybciej dostać się do wnętrza wagonu i zająć odpowiednią ilość miejsc dla swojej rodziny.&lt;br /&gt;Pociąg wjeżdża na stację… Najbardziej żądni przygód wojownicy nie czekają aż pojazd się zatrzyma. W biegu wskakują do środka (drzwi wagonów zazwyczaj są otwarte, nie tylko podczas postojów na stacjach - podczas jazdy również) i wychylają się z okien, by odebrać od pozostałych członków swych rodzin walizki i dzieci. Matki, żony i kochanki (o, przepraszam! przecież kochanek nie ma w Indiach- to wynalazek rozwiązłych ludzi Zachodu! przynajmniej tak utrzymuja Hindusi...), niech zatem będą matki, żony, siostry, bracia, i cała reszta, muszą radzić sobie sami i wepchnąć się do pociągu przez drzwi. Nie ma reguł, nie ma przepuszczania w drzwiach staruszek i staruszków (chociaż staruszki bardzo dobrze sobie radzą, ba! zaryzykuję nawet stwierdzenie, że są najlepsze w konkurencji „rozpychanie tłumu”). Jest tylko jedna zasada - i na ogół się jej przestrzega: mianowicie „święta woda”…. Brzmi nieźle, prawda? Tak mistycznie, transcendentalnie, magicznie, indyjsko i w ogóle…:) Zasada „świętej wody” polega na tym, że jeśli komuś uda się wrzucić przez okno do wagonu butelkę z wodą (wyjaśnię, żeby nie zrobiło się za bardzo tajemniczo: plastikową butelkę ze zwykłą wodą mineralną, kupioną na dworcu), to miejsce, na które upadnie - jest jego! Taki karciany joker :) Tylko najlepiej mieć na to bezstronnych świadków…&lt;br /&gt;Ja nie biorę udziału w tych, jakże pasjonujących rozgrywkach z dreszczykiem emocji i nutką ryzyka… Jeszcze mi życie miłe. Rozpycham się słabo, kiepska jestem w te klocki, więc i tak przegrałabym walkę o miejsce. Cela też nie mam nigdy na tyle dobrego, żeby butelkę rzucić tak by wylądowała tam gdzie trzeba. Tylko w ostateczności, kiedy już widzę, że jeśli nie wepchnę się do pociągu w tej chwili, to będę zwisać na zewnątrz, z jedną nogą na schodkach, a drugą w powietrzu- wtedy zbieram resztki sił i ładuję się w tłum. Teraz albo nigdy! Chociaż może i nie jest to konieczne- kobietom łaskawie pozwala się nie zwisać na zewnątrz pociągu. To zadanie biorą na siebie panowie dżentelmeni.&lt;br /&gt;Jak już się wtarabaniłam do wagonu, musiałam się jeszcze jakoś w miarę wygodnie ustawić, jak śledź w puszce. To tylko 5 godzin przecież…:) Znalazłam sobie jakąś miejscówkę, mogłam stać w miarę wygodnie (czyli pewnie i stabilnie na obu nogach- nie wszyscy mają to szczęście, bo miejsca nie ma i czasem trzeba unieść stopę, żeby nie podeptać współpasażerów). Naokoło kobiety, mężczyźni, dzieci, płacz, śmiech, śpiewy, torby, tobołki, ludzie stoją, siedzą na podłodze, leżą… i wszyscy jedzą! To jest niesamowita sprawa! Nawet do głowy mi nie przyjdzie, żeby zjeść choćby zwykłe jabłko- przecież to trzeba z torby wyjąć, zjeść (do tego potrzeba jeszcze trochę ręką ruszać), w ogóle mnóstwo zachodu… A Hindusi, zaprawieni w boju, wyjmują z walizek talerze, liście bananowca (to też talerze;) ), pudełka z ryżem, zawinięte w papier placki- ćapati, pojemniki z różnymi warzywami i sosami, rozkładają gazetę (to obrus jest;) ), częstują wszystkich naokoło, jedzą, a potem najspokojniej w świecie zawijają wszystko w gazetę i wyrzucają przez okno pędzącego pociągu. Po tej drugiej stronie, za oknem - wysypisko śmieci… Jeśli w okolicy są jakieś krowy (a zazwyczaj są)- przyjdą i zjedzą resztki jedzenia. Łącznie z gazetą. &lt;br /&gt;Ach, jak pięknie jest podróżować! :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-3061813682949185441?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/3061813682949185441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/02/pocztowki-z-indii_27.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3061813682949185441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3061813682949185441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/02/pocztowki-z-indii_27.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-3772803289710771026</id><published>2010-02-19T07:56:00.002+01:00</published><updated>2010-02-19T08:01:51.185+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Stanac z nim na slubnym kobiercu... cz.I&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;Hinduska do Europejczyka: "U was kobieta poslubia mezczyzne, ktorego kocha i to jest piekne. U nas kobieta kocha mezczyzne, ktorego poslubila, i to jest jeszcze wspanialsze".&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Podaje powyzszy cytat (z glowy troche, ale sens zachowany) za p. Ryszardem Piekarowiczem.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Indyjskie malzenstwo to najczesciej nie tylko zwiazek dwojga ludzi, ale ale polaczenie dwoch rodzin, calych rodow, posiadajacych odpowiednia pozycje spoleczna, kastowa, majatek, tradycje, wyznanie, etc. Czesto pod jednym dachem zyje wielopokoleniowa rodzina, wiec wszystko musi pracowac idealnie, jak w zegarku. Dlatego najczesciej mamy tu do czynienia z malzenstwami aranzowanymi. To najbardziej powszechny i dla Hindusow oczywisty koncept. Dlatego prosze sie nie dziwic, gdy ktos w Indiach spyta Was (jesli jestescie zonaci / "mezaci";) )o to, cy Wasze malzenstwo to "arranged marriage", czy "love marriage" (aranzowane, czy "z milosci")?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W gazetach codziennych setki ogloszen matrymonialnych, podzielone sa na rozne kategorie (ze wzgledu na przynaleznosc kastowa, na religie, na rejony Indii, etc).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo przystojny, wysoki (177cm, 80kg), o bardzo jasnej karnacji, inteligentny, wyksztalcony (w USA), jedyny syn wplywowych i szanowanych w spoleczenstwie rodzicow, urodzony w 1980 roku (wyglada na 25 lat!), posiadajacy wlasna firme, dobrze sytuowany (6 cyfrowa pensja miesieczna), poszukuje odpowiedniej kandydatki na zone. Dziewczyna musi byc piekna, o bardzo jasnej karnacji, wysoka, szczupla, ponizej 27 roku zycia, inteligentna, szanujaca tradycje i rodzine, wyksztalcona (najlepiej za granica; preferowane kierunki: ekonomia, marketing), z wplywowej i powazanej rodziny, pochodzacej z Pendzabu. Zyciorys wraz z horoskopem i aktualnym zdjeciem prosze przeslac na adres:...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na to (autentyczne) ogloszenie w gazecie - reakcja natychmiastowa. Dziesiatki listow od "odpowiednich" kandydatek. Ze zdjeciami, zyciorysami (niekiedy troszke ubarwionymi:) ), z horoskopami. Tak, horoskopy najwazniejsze, w gwiazdach musi sie wszystko zgadzac, inaczej nieszczescie gwarantowane! nie daj Bog 'manglik' sie trafi! Zgodnie z astrologia wedyjska 'manglik' to osoba urodzona w pewnym konkretnym czasie, w pewnym ulozeniu planet, ktore nie jest korzystne dla zwiazkow, malzenstw, etc. Prosze mi wybaczyc, nie bede wchodzic w ten temat zbyt gleboko;) grzaski to grunt dla mnie, laika;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zyciorysy sa, horoskopy sa, zdjecia sa (czesto rozjasnione, delikatnie wyretuszowane... coz, trzeba korzystac z dobrodziejstw techniki;) ). Casting czas zaczac!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzice biora na siebie obowiazek znalezienia odpowiedniej zony / malzonka dla swego dziecka. Wybieraja zgodnie ze swym przekonaniem, doswiadczeniem, oczekiwaniami, wymaganiami. Bywa, ze trafnie. Ale niestety, nie zawsze...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moi znajomi przygotowuja sie do slubu. Dorosli ludzie, oboje ok 30 lat. On jest muzulmaninem, ona hinduistka. Jego rodzice z radoscia przyjeli nowine , ze syn chce sie zenic. Jej rodzina, hinduisci, bramini i radzputowie, nie wiedza nic o slubie. Gdyby sie dowiedzieli, ze dziewczyna zamierza wyjsc za maz za muzulmanina, mogliby nawet wyrzucic ja z domu. Albo ja w tym domu zamknac. Zakazali jej spotkan z chlopakiem. Ona ukrywa wiec swoj zwiazek. W urzedzie stanu cywilnego zastrzegla, ze wszelka korespondencja dotyczaca slubu, nie moze dotrzec na jej domowy adres. Pracownicy tutejszego urzedu stanu cywilnego nie ulatwiaja sprawy. Zgodnie z prawem, nie ma zadnych przeszkod w zawarciu zwiazku malzenskiego - cala procedura trwa miesiac, kosztuje 700 rupii, potrzebny jest akt urodzenia, adres zamieszkania, dowod tozsamosci i kilka zdjec . Malzenstwo zostaje zawarte i zarejestrowane. Bez problemow. Jednak prawo to jedno, a rzeczywistosc - to juz zupelnie co innego. &lt;br /&gt;Pierwsza sprawa: dziewczyna nie chce informowac swojej rodziny o slubie.&lt;br /&gt;"Jak to?! To nie bedzie pisemnej zgody ojca i matki na slub? hmm... Big problem..."&lt;br /&gt;Sprawa kolejna: chlopak jest muzulmaninem.&lt;br /&gt;"Jak to?! To tak bez zmiany religii? Nie bedzie pisemnego oswiadczenia, ze nie jest wyznawca islamu? hmm... Big problem..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problemy w Indiach maja jednak to do siebie, ze znikaja jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki. Ta rozdzka, to kilka lub kilkanascie tysiecy rupii, w zaleznosci od wielkosci "problemow" (przypominam, ze zgodnie z litera prawa, owe "problemy" nie powinny istniec).&lt;br /&gt;W urzedach niby wszystko jasne, przejrzyste i klarowne, zgodnie z prawem, jakze przyjaznym dla "szarego obywatela". Jednak "szary obywatel" musi sie uzbroic w cierpliwosc i przynosic urzednikom dziesiatki dodatkowych, nikomu niepotrzebnych, zaswiadczen, oswiadczen, wnioskow, formularzy, podan, podpisow i pieczatek, z kwitem od krawca i szewca wlacznie, jesli tylko urzednik tego sobie zazyczy. Wszystkie te dokumenty trafiaja do duzych papierowych teczek, zawiazywanych na sznurek, i wkladane sa do wielkich szuflad w wielkich szafach. Scisle tajne, lamane przez poufne. I wszyscy sa szczesliwi. Tak oto odwalilismy wlasnie kawal dobrej, nikomu niepotrzebnej, roboty:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Slub moich znajomych za miesiac. Co dalej? Wyjada do innego miasta. Zaczna nowe zycie. Bez blogoslawienstwa rodziny dziewczyny. Ale szczesliwi przynajmniej...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-3772803289710771026?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/3772803289710771026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/02/pocztowki-z-indii_19.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3772803289710771026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3772803289710771026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/02/pocztowki-z-indii_19.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-967085668904043492</id><published>2010-02-18T08:10:00.001+01:00</published><updated>2010-02-18T08:12:26.385+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Wierze goraco, ze jest to tez Wasz ulubiony temat;) pociagi, pociagi... jeszcze z tym nie skonczylam:)&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię. &lt;br /&gt;Nazwisko.&lt;br /&gt;Wiek. &lt;br /&gt;Płeć. &lt;br /&gt;Adres. &lt;br /&gt;Numer paszportu.&lt;br /&gt;Numer telefonu.&lt;br /&gt;Nazwa i numer pociągu.&lt;br /&gt;Kuszetka górna/środkowa/dolna (dotyczy pociągów, w których spędzimy noc, lub dwie,  kursujących na dłuższych trasach)&lt;br /&gt;Stacja początkowa i docelowa.&lt;br /&gt;Czy jesteś lekarzem albo pielęgniarką?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Taki formularz trzeba wypełnić by móc kupić bilet na pociąg w Indiach. Zanim jednak dostaniemy do ręki upragniony bilet- musimy swoje odstać w kolejce… Perfidnie wykorzystuję w takich wypadkach fakt, że jestem turystką z zagranicy… Nieważne, czy jestem w Indiach przez miesiąc, przez rok czy przez trzy lata… &lt;br /&gt;Turyści stoją w osobnych kolejkach, a często (w większych miastach, na większych stacjach, np. w Delhi czy w Ćennaj- dla niewtajemniczonych: dawny Madras;)) siedzą sobie wygodnie w oddzielnych, klimatyzowanych poczekalniach.&lt;br /&gt;Turysta ma prawo nie wiedzieć jak wypełnia się formularz, turysta ma prawo nie wiedzieć, jaki pociąg jedzie dokąd, kiedy, skąd i po co, turysta ma prawo nie wiedzieć w której kolejce stanąć,  ma prawo być „sierotą bożą” mówiąc najoględniej… i wszyscy mu pomogą:) do pomocy chętni są tu wszyscy, nawet jak nie potrafią, to pomogą ;) &lt;br /&gt;Jeśli się zgubimy i spytamy o drogę, zaraz dostaniemy kilka cennych wskazówek. Jak się dostać do Miejsca-–Takiego-A-Takiego? &lt;br /&gt;1.To bardzo blisko: to tutaj za rogiem, w prawo. &lt;br /&gt;2.To całkiem blisko, trzeba pójść lewo, potem w prawo za świątynią, w lewo za drugą świątynią i już będziemy w Miejscu-Takim-A-Takim.&lt;br /&gt;3.To kawał drogi… trzeba iść prosto aż do świątyni, potem w lewo aż do sklepu z herbatą, a potem zapytać kogoś jak dojść do Miejsca-Takiego-A-Takiego. &lt;br /&gt;4.To bardzo daleko! Trzeba podjechać rikszą, moja najwygodniejsza, i zapłacić 100 rupii! [to, rzecz jasna, odpowiedź rikszarza – wniosek prosty: nie pytać o drogę rikszarzy! zgodnie z zasadą „nie pytaj fryzjera czy potrzebne ci strzyżenie”]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy chętnie pomagają, a niektórzy nawet nas zaprowadzą (oczywiście kierując nas po drodze do paru sklepów, w których dostaną prowizję za to, że zaciągną tam turystów;)). Wskazówki i dobre rady dostaniemy zawsze i na każdym kroku, bo nikt tu nie chce być niemiły i nieprzydatny. Wszyscy chcą, byśmy dobrze się w Indiach czuli, byśmy wrócili z bagażem cudownych wrażeń, niezapomnianych przeżyć i zachwytów, no i oczywiście z torbami pełnymi zakupów- to chyba najważniejsze;) turysta to przecież worek dolarów (teraz już może być nawet workiem euro;) )&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-967085668904043492?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/967085668904043492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/02/pocztowki-z-indii_18.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/967085668904043492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/967085668904043492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/02/pocztowki-z-indii_18.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-3424035087244852461</id><published>2010-02-16T08:24:00.000+01:00</published><updated>2010-02-16T08:25:18.165+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Jeszcze o Dniu Turysty.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Zawsze mnie to fascynuje w Indiach - niewazne w jakimi mowimy jezyku, czy w ktoryms z lokalnych indyjskich, czy po angielsku, dobrze, czy mniej dobrze - zawsze predzej czy pozniej (no dobrze, najczesciej "pozniej";) ), dowiemy sie wszystkiego co nas interesuje, znajdziemy wlasciwy autobus, pociag, dotrzemy tam gdzie nam przeznaczone...&lt;br /&gt;Chociaz przyznac musze, ze Orissa nie jest u mnie na pierwszym miejscu w rankingu "Stan przyjazny turystom"... No coz, dajmy Orissie szanse, moze bedzie lepiej:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet jesli mieszkamy w Indiach wiele lat, zawsze gdzies bedziemy turystami. Zawsze "tu" czy "tam" bedziemy musieli kiedys wreszcie zrobic sobie ten "Dzien Turysty". Nawet jesli nie uwazamy sie za turystow, tylko za "stalych bywalcow", "wyjadaczy", "znawcow" czy innych "ekspertow"- predzej czy pozniej (tym razem raczej "predzej";) ), dotrze do nas jedna bardzo prosta rzecz: w miejscach "turystycznych" Hindusow nie bardzo interesuje to czy mieszkamy tu 10 czy 20 lat, 3 miesiace, czy 2 tygodnie w wakacje. Dla Hindusow nasz "Dzien Turysty" jest codziennie i codziennie swiecic go trzeba! Przyjmijmy to do wiadomosci i zrelaksujmy sie:) Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-3424035087244852461?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/3424035087244852461/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/02/pocztowki-z-indii_16.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3424035087244852461'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/3424035087244852461'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/02/pocztowki-z-indii_16.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-5901990526770247222</id><published>2010-02-12T11:34:00.002+01:00</published><updated>2010-02-12T15:30:47.303+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii....</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Wspomnien czar...&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; Z Orissy wyjechalam juz dawno temu, ale jeszcze obiecalam przeciez zalegle relacje z tego, jakze malowniczego, zakatka Indii. Oto zapiski sprzed miesiaca:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzien Turysty. Zrobilysmy sobie. Z Karolina. Z Karolina jestem w Orissie. Za jakis czas sie rozstajemy - ona zmierza do Kerali, ja do Delhi. Ale przedtem wspolna wycieczka. W niedziele. Dzien swiety swiecic trzeba, nie ma zajec, jest wypad za miasto. Do innych miast (swietych, ma sie rozumiec): Puri i Konark. I do wioski co sie zwie Raguradzpur.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wsiadamy do wypchanego do granic mozliwosci autobusu w Bhubaneswarze. Pojazd podjezdza tak zaladowany ludzmi i bagazami, ze nie ma gdzie wcisnac szpilki. Ludzie w srodku, ludzie na dachu, ludzie "wisza" z boku autobusu, uczepieni krat w oknach. Jakims cudem - cuda zdarzaja sie w Indiach codziennie - miescimy sie jeszcze nie tylko my, ale ze 20 innych pasazerow. Wypakowany po brzegi autobusik podskakuje w rytm hitow z orijskich filmow. Godzinka jazdy i wyzwanie przed nami wielkie - wysiasc z autobusu... Jakos udalo nam sie dopchac do drzwi a potem to juz poszlo gladko - zostalysmy wyrzucone z wielka sila,  jak z katapulty, a zaladowany pojazd pojechal sobie dalej, wesolo podskakujac na wybojach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A my... na piechote, pomalutku, bawiac sie po drodze w "prawdziwe turystki" i robiac miliony zdjec wszystkiemu i wszystkim, jak na "prawdziwe turystki" przystalo (w koncu to nasz Dzien Turysty!:) ), zatrzymujac sie na herbatke, kawke i ciasteczko, doszlyszmy do wioski Raguradzpur.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3Vfz4sllxI/AAAAAAAAAJk/rwP-LRUEXQg/s1600-h/Ragurad%C5%BApur,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3Vfz4sllxI/AAAAAAAAAJk/rwP-LRUEXQg/s320/Ragurad%C5%BApur,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437357470117107474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W wiosce tej mieszkaja znajomi Karoliny - tancerze gotipua. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VlflRtbqI/AAAAAAAAAK8/Qb-EOGL4kI4/s1600-h/5.+sagadi+bandha,+Abhinna+Sundar+Gotipua+NP,+Raghurajpur,+grudzie%C5%84+2006..jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 239px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VlflRtbqI/AAAAAAAAAK8/Qb-EOGL4kI4/s320/5.+sagadi+bandha,+Abhinna+Sundar+Gotipua+NP,+Raghurajpur,+grudzie%C5%84+2006..jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437363718376484514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Foto: Karolina Szwed&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O gotipua napisze jeszcze kiedys wiecej. Na razie tyle tylko, ze kultywuja oni tradycje taneczna sprzed lat, z ktorej (miedzy innymi) wywodzi sie "klasyczny" dzis taniec - odissi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spedzamy bardzo mila godzinke w wiosce, na herbatce, u zaprzyjaznionej rodziny, odprowadzane przez dzieci zagladamy jeszcze do nowego budynku szkoly dla tancerzy gotipua, i po wypiciu jeszcze jednej obwiazkowej herbatki z mlekiem, imbirem i tona cukru, lapiemy w ostatniej chwili autobus, ktory wiezie nas dalej w swiat...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VgViwftRI/AAAAAAAAAJs/HgubechsdaA/s1600-h/Ragurad%C5%BApur4,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VgViwftRI/AAAAAAAAAJs/HgubechsdaA/s320/Ragurad%C5%BApur4,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437358048343471378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3Vgz8Tx_1I/AAAAAAAAAJ0/Jk-u3IL8ccg/s1600-h/Ragurad%C5%BApur1,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3Vgz8Tx_1I/AAAAAAAAAJ0/Jk-u3IL8ccg/s320/Ragurad%C5%BApur1,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437358570598432594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3ViCJBo1nI/AAAAAAAAAJ8/Wrx40UIj7y0/s1600-h/Ragurad%C5%BApur7,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3ViCJBo1nI/AAAAAAAAAJ8/Wrx40UIj7y0/s320/Ragurad%C5%BApur7,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437359914041792114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3ViZWe2hVI/AAAAAAAAAKE/y2oI0Mo6cwo/s1600-h/Ragurad%C5%BApur2,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3ViZWe2hVI/AAAAAAAAAKE/y2oI0Mo6cwo/s320/Ragurad%C5%BApur2,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437360312790975826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3Vi07yQa4I/AAAAAAAAAKM/9ENpKNSoR6w/s1600-h/Ragurad%C5%BApur10,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3Vi07yQa4I/AAAAAAAAAKM/9ENpKNSoR6w/s320/Ragurad%C5%BApur10,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437360786660944770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny punkt programu "prawdziwych turystek" to swiete miasto Konark i jego glowna atrakcja- swiatynia slonca. Uwaznym czytelnikom przypominam, ze pisalam juz o tej swiatyni czas temu jakis, przy okazji grudniowego festiwalu tanecznego w Orissie, w Konark wlasnie. Nie bede sie powtarzac. Za to kilka zdjec wiecej... &lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VjNuLwdjI/AAAAAAAAAKU/8nvFXmPybnI/s1600-h/Konark5,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VjNuLwdjI/AAAAAAAAAKU/8nvFXmPybnI/s320/Konark5,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437361212506535474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VkKvYoGEI/AAAAAAAAAKk/M0PUilFLbZg/s1600-h/Konark3,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VkKvYoGEI/AAAAAAAAAKk/M0PUilFLbZg/s320/Konark3,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437362260800968770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VkjiVR23I/AAAAAAAAAKs/Hhl9-M_FERM/s1600-h/Konark9,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VkjiVR23I/AAAAAAAAAKs/Hhl9-M_FERM/s320/Konark9,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437362686793997170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VlEH0pIxI/AAAAAAAAAK0/_WmsU581924/s1600-h/Konark10,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VlEH0pIxI/AAAAAAAAAK0/_WmsU581924/s320/Konark10,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437363246613472018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A! tylko jeszcze dodam mala informacje dla turystow zagranicznych: przygotujcie sie na wydatek 250 rupii za bilet wstepu do swiatyni (Hindusi, oczywiscie, 10 rupii:)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VjocEVySI/AAAAAAAAAKc/PQe33l1XAgQ/s1600-h/Konark,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VjocEVySI/AAAAAAAAAKc/PQe33l1XAgQ/s320/Konark,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437361671500056866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po Konark zostaje nam Puri - miasto swiete, szczegolnie dla wyznawcow Kryszny. Najwieksza swiatynie w Puri mozemy sobie poogladac z zewnatrz: wstep TYLKO dla hindusow (=hinduistow; duza litera piszemy slowo "Hindus", gdy oznacza ono mieszkanca Indii, natomiast wyraz "hindus", pisany mala litera, oznacza wyznawce hinduizmu, czyli innymi slowy hinduiste).&lt;br /&gt;Przed swiatynia wielkie neonowe tablice informacyjne" "SWIATYNIA DZAGANNATHA! WITAMY WSZYSTKICH WIERNYCH! WSTEP TYLKO DLA HINDUISTOW. ZABRANIA SIE WNOSZENIA JEDZENIA, PICIA, OSTRYCH PRZEDMIOTOW, SKORZANYCH PRZEDMIOTOW, PASKOW, TOREB, ETC, OBUWIA. NIECH ZYJE DZAGANNATH! NIECH DZAGANNATH NAS BLOGOSLAWI!"&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VeymfZ23I/AAAAAAAAAJU/3o-j36lLfH4/s1600-h/Puri2,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VeymfZ23I/AAAAAAAAAJU/3o-j36lLfH4/s320/Puri2,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437356348538477426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VfSxCCjmI/AAAAAAAAAJc/pf9_ZBPk6mU/s1600-h/Puri3,+stycze%C5%84+2010.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3VfSxCCjmI/AAAAAAAAAJc/pf9_ZBPk6mU/s320/Puri3,+stycze%C5%84+2010.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437356901123919458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzagannath - to postac boga Wisznu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro nie  mozemy oejrzec swiatyni, robimy rundke po miescie, niedaleko plazy i... na tym konczy sie niniejszym Dzien Turysty. Trzeba lapac jeden z ostatnich autobusow powrotnych do Bhubaneswaru...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3205687494014449804-5901990526770247222?l=michalskaaleksandra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/feeds/5901990526770247222/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/02/pocztowki-z-indii_12.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5901990526770247222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3205687494014449804/posts/default/5901990526770247222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://michalskaaleksandra.blogspot.com/2010/02/pocztowki-z-indii_12.html' title='&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Pocztowki z Indii....&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;'/><author><name>Aleksandra Michalska-Singh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08396400574207269023</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/SuSePWIIgjI/AAAAAAAAAAM/oxLcgMKp-og/S220/P3130052b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_MW2tOjP2PZo/S3Vfz4sllxI/AAAAAAAAAJk/rwP-LRUEXQg/s72-c/Ragurad%C5%BApur,+stycze%C5%84+2010.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3205687494014449804.post-1357930280320440920</id><published>2010-02-10T11:17:00.002+01:00</published><updated>2010-02-10T11:19:20.722+01:00</updated><title type='text'>Pocztowki z Indii...</title><content type='html'>&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Wrocimy na chwile do "Tanczacych bogow..." ? &lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Historia bharatanatjam w pigułce. Tekst "szkolny". Bez zawilosci i filozofowania;)&lt;br /&gt;Wszystkim zainteresowanym życzę miłego czytania, wszystkich niezainteresownych – zachęcam do rzucenia okiem (może się zainteresują), a wszystkim tańczącym (którzy mają ode mnie 3 miesiące wakacji) zalecam jako lekturę obowiązkową (przeegzaminuję jak wrócę!;) )&lt;br /&gt;A! pisownia wszystkich wyrazów tamilskich i sanskryckich w formie łatwiej do przeczytania . Tyle mamy polskich literek- odpowiedników dźwięków występujących w językach indyjskich, że należy je wykorzystać :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bharatanatjam to klasyczna forma tańca pochodząca z południowoindyjskiego stanu Tamilnadu i jak każda sztuka, musi mieć swe korzenie w kulturze, pozostawać w związku z językiem, życiem ludzi. W literaturze tamilskiej wzmianki o tańcu pojawiają się już w ok. II w. p. n. e. (w „Tolhappijam”- najstarszym zabytku literatury tamilskiej). &lt;br /&gt;Taniec przenika wszystkie dziedziny życia, a jedną z jego funkcji jest nadanie symbolicznego wyrazu pewnym abstrakcyjnym pojęciom religijnym. Ponieważ w Indiach nie wyznaczono wyraźnej granicy pomiędzy życiem codziennym, świeckim czy religijnym taniec był po prostu częścią zarówno rytuałów świątynnych jak i nie związanych bezpośrednio ze świątynią. Taniec „świecki” miał więc również pewne religijne konotacje. &lt;br /&gt;Popularne formy tańca rozwijały się równolegle z tańcem towarzyszącym rytuałom świątynnym. Sztuką tą zajmowały się tancerki świątynne, „służebnice” bóstwa w świątyni - dewadasi. &lt;br /&gt; Za czasów panowania na południu Indii dynastii Ćolów (IX- XII wiek), dewadasi cieszyły się powszechnym szacunkiem, a taniec przez
